Zapraszam związki zawodowe do udziału w okrągłym stole, bo kolejna edycja odbędzie się na początku przyszłego tygodnia. (…) Jeśli nie będą chcieli skorzystać z takiej okazji, to będę proponował spotkania ze wszystkimi związkami zawodowymi zaraz po zakończeniu roku szkolnego, kiedy emocje troszkę już opadną i kiedy będzie nieco więcej czasu.
- powiedział na antenie Radia Zet szef MEN.

Dodał, że będzie chciał rozmawiać także z innymi środowiskami.

Myślę, że warto spotykać się z rodzicami, ze wszystkimi środowiskami, które są zainteresowane.
- ocenił.

Odnosząc się do coraz częściej pojawiających się zapowiedzi do powrotu nauczycieli do strajku jesienią, minister odparł, że „zawsze jest taka możliwość”.

W Polsce obowiązuje prawo do strajku, także nauczyciele mogą z niego korzystać.
- wskazał.

Dopytywany, jak zamierza mu zapobiec, Piontkowski stwierdził, że działania są już podejmowane.

Wczoraj Sejm przyjął ustawę zmieniającą Kartę nauczyciela, która realizuje porozumienie rządu z „Solidarnością”, m.in. przewidując kolejną podwyżkę o prawie 10 proc., dokładnie 9,6 proc. Będzie też minimum 300 zł dodatku za wychowawstwo, bo dotąd był on nieokreślony, a wielu gminach - w 97 proc. z tego co pamiętam - stawka była dużo niższa, niekiedy wynosiła zaledwie kilkadziesiąt zł.
- wskazał.

Zapewnił, że środki na podwyżki są zabezpieczone.

Pragnę też uspokoić wszystkich nauczycieli, że te podwyżki są trwałe, nie są tylko na trzy miesiące, ale na stałe wprowadzone do wynagrodzenia nauczycieli.
- dodał.

Pytany o swoją wypowiedź, że strajk nauczycieli był „cyrkiem”, minister wyjaśnił, że to dziennikarz użył tego słowa, a on odniósł je do „incydentów i niepoważnych, powiedzmy satyrycznych, zachowań niektórych nauczycieli”.

Dobrze, że pani do tego nawiązała. To dobra okazja, żeby to wyjaśnić. Byłem w jednej z konkurencyjnych stacji radiowych, dziennikarz kilkakrotnie użył tego słowa. Zrozumiałem to określenie nie do całości strajku, tylko do tych incydentów i takich niepoważnych, satyrycznych zachowań niektórych nauczycieli. Szanuję prawo wszystkich do strajku, także i prawo nauczycieli do strajku. Jeżeli poczuli się nauczyciele w ten sposób źle potraktowani, to oczywiście przepraszam za to słowo. Ono zostało użyte machinalnie, powtórzyłem po prostu po dziennikarzu. Nauczyciele, tak jak inne grupy zawodowe, mają prawo do strajku, zapewnia im to polskie prawo, my to prawo szanujemy, natomiast część zachowań strajkujących nauczycieli była po prostu niepoważna.
- stwierdził minister Dariusz Piontkowski w rozmowie z Beatą Lubecką w Radiu Zet.


Minister zaakcentował również, że łącznie w 2019 r. rząd proponuje nauczycielom podwyżkę prawie 15 proc.

To najwyższa podwyżka, jaka kiedykolwiek miała miejsce po roku 1989 r. Warto o tym pamiętać. (…) Są pewne granice finansowe państwa, których nie da się po prostu przekroczyć ze względu na bezpieczeństwo budżetu. Dlatego też nie mogliśmy wdrożyć takiej skali podwyżek, jakiej niektórzy związkowcy żądali.
- zaznaczył.