Awantura na sejmowej komisji. Posłom PO-KO nie spodobał się wynik głosowania!

Tomasz Latos, nowy przewodniczący sejmowej komisji zdrowia / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Tomasz Latos z Prawa i Sprawiedliwości został w czwartek wybrany na nowego przewodniczącego sejmowej komisji zdrowia. Wybór nastąpił w związku z tym, że jej dotychczasowy przewodniczący Bartosz Arłukowicz został europosłem. Wynik głosowania, które przypieczętowało wybór nowego szefa komisji wyraźnie nie spodobał się politykom klubu PO-KO.

Ryszard Terlecki uciął wszelkie spekulacje przypominając, że zgodnie z regulaminem Sejmu komisja powołuje i odwołuje członków prezydium w głosowaniu jawnym, większością głosów.

Wybór zostanie dokonany, jeśli kandydat na daną funkcję uzyska zwykłą większość głosów, tzn. więcej głosów za niż przeciw.
- wyjaśnił.

Dodał, że w razie zgłoszeniu większej liczby kandydatów uzyskanie przez pierwszego w kolejności kandydata zwykłej większości głosów spowoduje jego wybór na przewodniczącego komisji, a głosowanie na pozostałe kandydatury stanie się bezprzedmiotowe.

Wówczas swój lament zaczęli posłowie opozycji, którzy podkreślali w trakcie posiedzenia, że to ich przedstawiciel zwyczajowo i na mocy ustaleń szefów klubów kierował komisją zdrowia. Przekonywali że naturalnym kandydatem na szefa komisji jest obecna wiceprzewodnicząca Beata Małecka-Libera (PO-KO), której kandydaturę zgłosili.

Za kandydaturą Tomasza Latosa zgłoszonego na szefa komisji przez PiS było 16 posłów, sześć osób było przeciw, jedna wstrzymała się od głosu. W związku z wyborem Latosa, który był dotychczas jednym z zastępców przewodniczącego, skład prezydium komisji zostanie uzupełniony. W czwartek nie zgłoszono kandydatury na stanowisko nowego wiceprzewodniczącego.

Komisja zdrowia zajęła się wyborem przewodniczącego już we wtorek, ale posiedzenie zostało wówczas przerwane.

Na konferencji prasowej po posiedzeniu komisji zdrowia poseł PO-KO Marek Hok zwracał uwagę, że „zgodnie z ciężko wypracowaną tradycją polskiego parlamentu” na czele komisji zdrowia stał zawsze przedstawiciel opozycji. Jak ocenił, dzisiaj została zniszczona ta tradycja.

To skandal, tak nie powinno być.
- oświadczył.

Także Małecka-Libera stwierdziła, że porozumienie zostało siłowo zerwane.

Ponieważ to przewodniczący udziela głosu, to nie jest tylko złamanie etyki, standardów i porozumienia, ale po prostu odebranie głosu członkom komisji zdrowia.
- mówiła posłanka.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy horror holenderskiej rodziny. Były członek sekty Moona więził ich przez 9 lat!

/ pasja1000

  

Holenderski sąd przedłużył o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez 9 lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie w Holandii siedem osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Josef B. podejrzany jest o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar. Agencja dpa poinformowała, że aresztowany także został 67-letni ojciec przetrzymywanej rodziny.

Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z wykształcenia cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez 9 lat przetrzymywał siedem osób - sześcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca.

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tzw. Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie "Kronen Zeitung" jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy.

Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytacza słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną "grupę" z kimś innym.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić

- opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. 

Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy.

Następnie wyszło na jaw, że sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl