Sędziowska kasta i Macron nie będą zadowoleni. Prezydent Duda wbił im szpilę, stojąc obok Trumpa

/ Jakub Szymczuk/KPRP

  

- W Polsce jest wszystko to, co funkcjonuje w normalnej demokracji. Są przestrzegane standardy konstytucyjne, prawo zgromadzeń, prawo do wolności wypowiedzi. Są wolne media. Odbywają się uczciwe wybory - podkreślił prezydent Andrzej Duda na konferencji prasowej z prezydentem USA Donaldem Trumpem. A potem w paru zdaniach rozprawił się z lewicowo-liberalnymi kłamstwami, robiąc wyraźne przytyki do postkomunistycznej sędziowskiej kasty w Polsce oraz do Emmanuela Macrona we Francji.

Prezydent został zapytany, czy demokracja w Polsce ma się dobrze, bo "nie wszystkie kraje europejskie zgadzają się z taką oceną m.in. w kontekście zmuszania sędziów Sądu Najwyższego do wcześniejszego odejścia na emeryturę". "To bardzo skomplikowana sprawa i trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ wielu ludzi na zachodzie Europy, myślę także że w Stanach Zjednoczonych, nie do końca ten problem rozumie, ponieważ nie wyrośli i nie wychowali się w takim kraju jak ja" - zaznaczył prezydent Duda.

"Urodziłem się w 1972 r. w Polsce, która znajdowała się w sowieckiej strefie wpływów, w której karierę można było zrobić w zasadzie tylko wtedy, kiedy ktoś się zapisał do komunistycznej partii i grzecznie słuchał ludowej władzy, która była jedyną wyrocznią. I tak też się działo przez wiele lat"

– dodał. Jak dodał, "wyrósł protest społeczny, wyrosła Solidarność"

Prezydent przypominał, że "ludzie byli trzymani w więzieniach. Ludzie byli katowani; ludzie byli zabijani w czasie stanu wojennego i później także, czy to w sposób otwarty, czy to skrytobójczy". Jak podkreślił, taka była rzeczywistość Polski do 1989 r.

"Nie tak dawno, bo kilka lat temu ze zdumieniem odkryłem, że w polskim Sądzie Najwyższym znajduje się cała grupa sędziów, którzy orzekali jako sędziowie, należąc przed 1989 r. do komunistycznej partii. Orzekali nawet w czasie stanu wojennego, skazując ludzi na więzienie"

– zauważył Duda.

Jak dodał, kiedy go zapytano, czy trzeba reformować Sąd Najwyższy, odparł, że tak. "Jeżeli Polska ma być rzeczywiście demokratyczna, wolna i suwerenna i ma być takim krajem, jakim chcemy, żeby była dla naszych dzieci, to na litość boską, ci ludzie muszą odejść w stan spoczynku. I tak też zrobiliśmy" – powiedział.

"Wszystko co czyniliśmy zmierzało do wysłania tych państwa w stan spoczynku. No ale jak widać mimo upływu 30 lat, wpływy ich budowane po 1989 r. - kiedy przefarbowali się jako elita nowego państwa – są nadal duże. I tyle mogę na ten temat powiedzieć"

– dodał prezydent.

Jednocześnie zapewnił, że "w Polsce jest absolutnie przestrzegana wolność słowa". "W Polsce są absolutnie przestrzegane wszystkie standardy konstytucyjne, takie jak w Stanach Zjednoczonych, prawo zgromadzeń, prawo do wolności wypowiedzi; są wolne media w Polsce" - oświadczył.

"Jest wszystko to, co funkcjonuje w normalnej demokracji. Wolno głosić swoje poglądy, wolno demonstrować, wolno się zbierać. U nas się nie atakuje w czasie demonstracji, tak jak w innych krajach na zachodzie Europy. Nie wypuszcza się na nich policji z gazem łzawiącym, z pałkami. Pozwala się ludziom wypowiedzieć. Pozwala się ludziom wyrazić swoje niezadowolenie. W demokracji mają do tego prawo"

– podkreślił Duda. "W Polsce odbywają się absolutnie wolne i uczciwe wybory. Wszystkie standardy są przestrzegane" - dodał.

Prezydent poprosił dziennikarzy, by "odwiedzili Polskę, zobaczyli ją na własne oczy i nie powielali pewnych kalek, które są czynione na Zachodzie". "Oczywiście, Polska ma dzisiaj dosyć konserwatywny rząd, który ma swoje standardy działania, z którymi nie wszyscy się zgadzają, zwłaszcza ludzie o poglądach bardziej lewicowych" – mówił.

"Ale to jest natura demokracji, że raz rządzi jedna strona sceny politycznej, a za jakiś czas ludzie dokonują innego wyboru i rządzi inna strona i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. I takie też zmiany następują w Polsce. Kiedy ktoś wygrywa wybory, to ma prawo realizować program, z którym do tych wyborów szedł"

- zaznaczył Duda. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

W Niemczech gorąco po zabójstwie działacza CDU. Ochrona? "Zbyt wielu polityków otrzymuje pogróżki"

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/CC0/reportyorym

  

W Niemczech zabójstwo chadeckiego polityka Waltera Luebckego wywołało gorącą dyskusję na temat ochrony dla polityków i przedstawicieli władz lokalnych w Niemczech. Policja stawia jednak sprawę jasno - nie jest możliwe, by zapewnić każdemu z nich obstawę. Statystyki pokazują czarno na białym, że czynów karalnych wobec polityków w Niemczech jest całkiem sporo.

Na początku czerwca na tarasie domu oddalonego 20 km od miejscowości Kassel w Niemczech znaleziono zwłoki 65-letniego polityka CDU, Waltera Luebckego. Jako szef administracji okręgu Kassel Luebcke kilkakrotnie popadał w zatargi z ekologami, z kolei w ubiegłym roku stał się celem ataków ze strony przeciwników budowy farm wiatrowych na zalesionych terenach północnej Hesji. Podczas kryzysu migracyjnego w 2015 roku opowiadał się za przyjmowaniem uchodźców i budową schroniska dla nich na terenach podlegających jego administracji. Wywołało to żywiołowy sprzeciw mieszkańców miejscowości branych pod uwagę jako lokalizacja oraz spowodowało, że Luebcke kilkakrotnie otrzymywał pogróżki. 

W sprawie zatrzymano niedawno 45-letniego Stephana E. Został oskarżony o zabicie polityka strzałem z broni palnej z bliskiej odległości. Prokuratura twierdzi, że czynu dokonano na tle politycznym, a dokładnie - skrajnie prawicowym.

W Niemczech po zabójstwie Luebckego rozpętała się gorąca dyskusja o lepszej ochronie polityków. Jak twierdzi jednak policja niemiecka, cytowana przez dw.com, objęcie ochroną każdego polityka jest niewykonalne, a obstawa przysługuje jedynie najwazniejszym osobom w państwie. 

"Nie ma tylu ludzi do ochrony i jest zbyt wielu polityków, którzy otrzymują pogróżki – przede wszystkim od czasu wzmożonego napływu uchodźców w 2015 r."

- czytamy na portalu dw.com.

Według przedstawionych przez portal statystyk Federalnego Urzędu Kryminalnego, wobec polityków czy przedstawicieli władz w 2018 r. dopuszczono się ponad 1250 czynów karalnych, przy czym blisko 740 z nich było motywowanych skrajną ideologią polityczną. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dw.com, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl