Gość został zapytany o to, jaki sygnał dla Rosji płynie ze zbliżenia polsko-amerykańskiego.

- Przede wszystkim jest to potwierdzenie faktu, że Polska jest państwem ważnym dla interesów Stanów Zjednoczonych. I wszelkie kalkulacje oparte na przeświadczeniu, że może być porzucona i stać się łatwym łupem, przedmiotem szantażu wojskowego ze strony Federacji Rosyjskiej dla wymuszenia rozwiązań kluczowych dla Europy Środkowej [...] są zupełnie nierealistyczne i należy je porzucić. 

– mówił ekspert.

- A zatem wzmocnienie wojskowej obecności USA w Polsce jest podniesieniem skuteczności odstraszania, polegającego na wpływaniu na proces decyzyjny na Kremlu poprzez uzmysłowienie decydentom na Kremlu, że zamiary agresywne wobec Polski spotkają się z konfrontacją naprawdę ze Stanami Zjednoczonymi. Nie dlatego, że Amerykanie podpisali jakieś dokumenty, tylko dlatego, że są na miejscu i planowanie operacji przeciwko Polsce musiałoby zakładać wydanie instrukcji oddziałom inwazyjnym co do tego, jak się zachować w momencie wejścia w styczność z oddziałami bojowymi USA. A to jest wyzwanie polityczne, którego Rosja nie podejmie oczywiście. Tak jak nie próbowała nigdy zająć Berlina Zachodniego, chociaż przecież nie potęga garnizonu alianckiego w Berlinie rozstrzygała o tym, tylko fakt że był aliancki. I tu mamy z tym samym mechanizmem do czynienia

- podkreślił.

Czy to również zmienia perspektywę państw bałtyckich?

- Jak najbardziej. Polska jest bezpośrednim sąsiadem państw bałtyckich poprzez Litwę. W ramach tych umów, które były dziś podpisane, szczegółów jeszcze nie znamy, ale jest to rozwiniecie systemu dalekiego rozpoznania przez zainstalowanie tutaj amerykańskich elementów tego systemu. Ten system oczywiście obejmie także przestrzeń państw bałtyckich. Więc jak najbardziej i w wymiarze politycznym, i czysto techniczno-wojskowym, wzmacnia to także osłonę naszych bałtyckich sojuszników

- dodał.