Woś: misjonarze wiedzą, jak pomagać

/ kassoum_kone

  

- Misjonarki i misjonarze wiedzą, jak najlepiej wykorzystywać środki, które Polska przeznacza na pomoc potrzebującym na świecie – powiedział minister ds. pomocy humanitarnej Michał Woś podczas spotkania polskich misjonarzy, na które przyjechało przyjechało120 misjonarzy z całego świata.

Chciałem, żeby misjonarze od przedstawiciela polskiego rządu usłyszeli słowo dziękuję: za ciężką codzienną pracę, za prawdziwą służbę dla człowieka i Kościoła. (...) Jest to osobiście dla nas ważne (...), że możemy wykorzystywać "kanał kościelny", tak nazwę go roboczo, bo wszyscy jesteśmy świadomi, że on jest najskuteczniejszy. To misjonarki i misjonarze wiedzą, jak najsensowniej, najskuteczniej wykorzystywać środki, które mamy i możemy wykorzystać

– powiedział Woś.

"Prawdziwa pomoc to jest ta, której możemy udzielać na miejscu. Polski rząd zdecydował się na taką politykę i ja ją będę kontynuował" – powiedział.

Obecnie na świecie pracuje ponad 2 tys. misjonarek i misjonarzy w 99 krajach. Według danych Komisji Episkopatu Polski ds. Misji października 2018 r. najwięcej polskich misjonarzy pracuje w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach – 805 misjonarzy i misjonarek z Polski. Krajami, w których jest najwięcej polskich misjonarzy, są: Brazylia – 246, Boliwia – 127, Argentyna – 122, Peru – 63 i Paragwaj – 42. W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach przebywa 178 księży diecezjalnych, 426 zakonników, 182 siostry zakonne i 19 osób świeckich.

W Afryce pracuje 775 misjonarzy. Kraje, w których od wielu lat znajduje się najwięcej polskich misjonarzy to Kamerun, Zambia i Tanzania. W Azji jest 337 polskich misjonarzy.

Najwięcej z nich pracuje w Kazachstanie, na Filipinach i w Japonii. W Oceanii pracuje 67 misjonarzy. Większość z nich pracuje w Papui Nowej Gwinei. W Ameryce Północnej pracuje 20 misjonarzy. Głównie w Kanadzie i na na Alasce.

Podczas spotkania z ministrem misjonarze rozmawiali o problemach, z którymi borykają się na co dzień, pytali o możliwości dofinansowania projektów. W Czadzie, gdzie, jako misjonarz pracuje o. Paweł z zakonu kapucynów największym problemem jest dojazd do wiernych.

"Prowadzimy szkołę katechistów, razem z dwoma misjonarzami z Czadu i mamy pod opieką 43 wioski. Żeby do nich dotrzeć, trzeba przejechać ponad 2 tys. km. W porze deszczowej jest to szczególnie utrudnione"

– powiedział.

O transport dla misjonarzy stara się dyrektor MIVA Polska o. Jerzy Kraśnicki, który pracował przez wiele lat jako misjonarz w RPA.

"Transport to podstawa dla prowadzenia działalności misyjnej" – powiedział. Od 20 lat wyposaża misjonarzy w samochody, motocykle, łodzie, zbiera pieniądze na zakup ambulansów. W ubiegłym roku za pieniądze zebrane podczas charytatywnej akcji wśród kierowców kupiliśmy 40 samochodów" – dodał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Niemiecka polityk przyznaje: „Polska zapłaciła najwyższą cenę za pakt Ribbentrop-Mołotow”

/ By Mikhail Mikhaylovich Kalashnikov - http://mtdata.ru/u25/photo72FB/20634308905-0/original.jpg, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=77825023

  

23 sierpnia mija 80. rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Nawet niemiecka polityk Zielonych Marieluise Beck oświadczyła, że to Polska zapłaciła najwyższą cenę za ten pakt. Zdaniem ekspertki ds. Europy Wschodniej również dziś widać w polityce resztki ówczesnego myślenia. "Najwyższą cenę za wspólną zbrodnię dwóch totalitarnych państw zapłaciła Polska" - powiedziała była wieloletnia poseł Zielonych.

"Już w poprzednich wiekach carska Rosja, Prusy i Habsburgowie dzielili między siebie ten kraj. Pakt Hitler-Stalin (jak w RFN nazywa się pakt Ribbentrop-Mołotow) był czwartym lub nawet piątym rozbiorem Polski"

- mówiła polityk na antenie rozgłośni informacyjnej "Inforadio".

Beck, która jest obecnie dyrektorem organizacji pozarządowej Zentrum Liberale Moderne, zastrzegła, że współudział Stalina w żadnym wypadku nie zmniejsza winy Niemiec za napaść na Polskę.

"Ale marsz Wehrmachtu był możliwy również dlatego, że po 17 dniach otworzył się w Polsce drugi front za sprawą armii sowieckiej. Pakt Hitler-Stalin był największą historyczną i dyplomatyczną bombą, która kiedykolwiek w Europie eksplodowała"

- uważa była deputowana.

Zdaniem polityk w dzisiejszej polityce wciąż można dostrzec sposób myślenia, który doprowadził do zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow.

"Wojna na Ukrainie ożywia debatę na temat stref wpływów, które należałoby przyznać imperium (rosyjskiemu). Tym razem nie chodzi już o rozbiór Polski czy Rumunii. Pojawiają się głosy mówiące, że nie można się było spodziewać, że Rosja zaakceptuje otwarcie się Ukrainy na Unię Europejską. Ponieważ leży - rzekomo - w strefie jej wpływów"

- podsumowała Beck.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl