Korupcja w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie? Prokuratura chce przedłużenia śledztwa

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Prokuratura Regionalna w Rzeszowie prowadząca śledztwo dotyczące podejrzenia korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie zamierza je przedłużyć do końca października. Wniosek w tej sprawie został skierowany do Prokuratury Krajowej.

Jak poinformował prok. Grzegorz Zarański, naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, decyzja Prokuratury Krajowej powinna być znana przed końcem czerwca. Wtedy upływa obecny termin zakończenia postępowania.

Chodzi o śledztwo dotyczące podejrzenia korupcji w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, który miał stracić prawie 30 mln zł. Dotychczas zarzuty w tej sprawie usłyszało 45 osób.

W jednym z wątków, wyłączonym z głównego postępowania, toczy się już proces (został nieprawomocnie zawieszony), w którym oskarżonym jest były prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie Krzysztof S. Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej oskarżył go o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, na czele której miał stać inny podejrzany - dyrektor tego sądu Andrzej P.

Krzysztof S. odpowiada też za niedopełnienie obowiązków prezesa Sądu Apelacyjnego w Krakowie i przyjmowanie korzyści majątkowych znacznej wartości w kwocie nie mniejszej niż 376,3 tys. zł.

Korzyści te - według prokuratury - były przyjmował jako zapłatę za realizację rzekomych zamówień na opracowania teoretyczne; otrzymywał je w zamian za przychylność dla pozostałych członków zorganizowanej grupy przestępczej i brak realizacji obowiązków prezesa sądu, co umożliwiało pozostałym podejrzanym przywłaszczenie co najmniej 21 mln zł na szkodę SA w Krakowie.

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa S. także o pranie brudnych pieniędzy i poświadczanie nieprawdy w dokumentach.

Z głównego śledztwa wyłączono również wątek 10 osób - b. dyrektorów sądów, którzy łącznie mieli przyjąć korzyści majątkowe o wartości około 867 tys. zł. Akt oskarżenia w ich sprawie trafił już do sądu, ale termin procesu nie jest jeszcze znany. Część z podejrzanych w tej sprawie ma zarzuty m.in. udziału w tej samej grupie przestępczej co b. prezes i b. dyrektor sądu, a także zarzuty korupcyjne.

Według prokuratury – w skład grupy wchodzili też m.in. główna księgowa tego sądu - Marta K., dyrektor Centrum Zakupów Dla Sądownictwa - Marcin B. oraz przedsiębiorcy, którzy wystawiali na rzecz SA w Krakowie fikcyjne faktury VAT i inne dokumenty poświadczające rzekome wykonanie zleceń na rzecz tego sądu w celu uzyskania nienależnych pieniędzy.

Wobec nich postępowanie prokuratorskie nadal się toczy.

Zdaniem prokuratury grupa zajmowała się przywłaszczaniem pieniędzy przekazywanych przez Skarb Państwa do dysponowania Sądowi Apelacyjnemu w Krakowie. Grupa miała też dokonywać przestępstw przeciwko mieniu, wiarygodności dokumentów oraz przeciwko obrotowi gospodarczemu.

Na skutek przestępczej działalności grupy Sąd Apelacyjny w Krakowie miał stracić prawie 30 mln zł. Według prokuratury do przywłaszczenia tych pieniędzy dochodziło poprzez podpisywanie fikcyjnych umów cywilnoprawnych na wykonywanie usług i rachunków potwierdzających ich rzekomą realizację. Usługi wynikające z podpisanych umów nie były wykonywane bądź obejmowały prace wykonane w ramach obowiązków służbowych, a mimo to płacono za nie zewnętrznym podmiotom.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemiecka polityk przyznaje: „Polska zapłaciła najwyższą cenę za pakt Ribbentrop-Mołotow”

/ By Mikhail Mikhaylovich Kalashnikov - http://mtdata.ru/u25/photo72FB/20634308905-0/original.jpg, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=77825023

  

23 sierpnia mija 80. rocznica podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Nawet niemiecka polityk Zielonych Marieluise Beck oświadczyła, że to Polska zapłaciła najwyższą cenę za ten pakt. Zdaniem ekspertki ds. Europy Wschodniej również dziś widać w polityce resztki ówczesnego myślenia. "Najwyższą cenę za wspólną zbrodnię dwóch totalitarnych państw zapłaciła Polska" - powiedziała była wieloletnia poseł Zielonych.

"Już w poprzednich wiekach carska Rosja, Prusy i Habsburgowie dzielili między siebie ten kraj. Pakt Hitler-Stalin (jak w RFN nazywa się pakt Ribbentrop-Mołotow) był czwartym lub nawet piątym rozbiorem Polski"

- mówiła polityk na antenie rozgłośni informacyjnej "Inforadio".

Beck, która jest obecnie dyrektorem organizacji pozarządowej Zentrum Liberale Moderne, zastrzegła, że współudział Stalina w żadnym wypadku nie zmniejsza winy Niemiec za napaść na Polskę.

"Ale marsz Wehrmachtu był możliwy również dlatego, że po 17 dniach otworzył się w Polsce drugi front za sprawą armii sowieckiej. Pakt Hitler-Stalin był największą historyczną i dyplomatyczną bombą, która kiedykolwiek w Europie eksplodowała"

- uważa była deputowana.

Zdaniem polityk w dzisiejszej polityce wciąż można dostrzec sposób myślenia, który doprowadził do zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow.

"Wojna na Ukrainie ożywia debatę na temat stref wpływów, które należałoby przyznać imperium (rosyjskiemu). Tym razem nie chodzi już o rozbiór Polski czy Rumunii. Pojawiają się głosy mówiące, że nie można się było spodziewać, że Rosja zaakceptuje otwarcie się Ukrainy na Unię Europejską. Ponieważ leży - rzekomo - w strefie jej wpływów"

- podsumowała Beck.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl