Były zomowiec aresztowany

zdjęcie ilustracyjne / / FLICKR.COM/Dan Portnoy/CC BY 2.0

  

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód aresztował Romana S. - b. zomowca, podejrzanego o strzelanie do górników protestujących w kopalni „Wujek” na początku stanu wojennego. We wtorek b. zomowiec usłyszał w IPN zarzut popełnienia zbrodni komunistycznej.

Informację o decyzji sądu przekazał dziennikarzom wiceprezes sądu Łukasz Ciszewski.

„W dniu dzisiejszym sąd utrzymał w mocy stosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania i przedłużył jego okres do 6 lipca br.”

– powiedział sędzia. Jak dodał, pisemne uzasadnienie postanowienie ma być gotowe w ciągu 7 dni.

Jak dowiedziała się PAP w IPN, wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego aresztu na okres trzech miesięcy trafił do Sądu Rejonowego Katowice-Zachód. Rozpatrywanie wniosku rozpoczęło się przed południem.

Swój wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania IPN motywuje grożącą Romanowi S. surową karą - do 10 lat więzienia - oraz "uzasadnioną obawą jego ucieczki lub ukrywania się za granicą". Mężczyzna, który ma niemieckie obywatelstwo, został zatrzymany 17 maja w Chorwacji. Był ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania. Władze tego kraju zdecydowały o wydaniu go polskim organom wymiaru sprawiedliwości. Od czwartkowego wieczoru jest w Polsce. We wtorek został przewieziony z Warszawy do Katowic, gdzie usłyszał zarzut.

Postawiony Romanowi S. zarzut dotyczy tego, że 16 grudnia 1981 r. w Katowicach "będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego, członkiem plutonu specjalnego Pułku Manewrowego KW MO w Katowicach, działając wspólnie z innymi członkami tego plutonu dopuścił się zbrodni komunistycznej stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości". Zbrodnia ta, która nie ulega przedawnieniu, polegała - jak dodał prokurator - na stosowaniu represji i naruszaniu praw człowieka w ten sposób, że Roman S. wziął "udział w pobiciu strajkujących górników kopalni +Wujek+ i użył niebezpiecznego narzędzia w postaci broni palnej".

IPN zarzuca podejrzanemu, iż wraz z innymi członkami plutonu oddał "strzały w kierunku pokrzywdzonych, narażając ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w wyniku czego śmierć poniosło 9 osób, a 21 doznało obrażeń ciała". Roman S. nie przyznał się do zarzucanych czynów i odmówił składania wyjaśnień.

Roman Zdzisław S. to były funkcjonariusz plutonu specjalnego Pułku Manewrowego Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach. Na początku lat 90. ub. wieku wyjechał na stałe do Niemiec - jeszcze zanim sformułowano wobec niego zarzuty w sprawie pacyfikacji śląskich kopalń. Zrzekł się obywatelstwa polskiego i przyjął niemieckie. Jak podaje IPN, strona niemiecka odmówiła wydania podejrzanego.

Wniosek o wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec byłego milicjanta w 2012 r. złożył do katowickiego sądu prokurator IPN w Katowicach. Sąd Okręgowy w Katowicach 7 stycznia 2013 r. wydał taki nakaz.

Na początku stanu wojennego, 16 grudnia 1981 r., w czasie pacyfikacji strajku w KWK "Wujek" w Katowicach milicja użyła broni palnej. Od milicyjnych kul zginęło tam dziewięciu protestujących górników, a ponad 20 zostało rannych. Była to największa tragedia stanu wojennego. Osądzenie byłych milicjantów było trudne i długotrwałe - proces w pierwszej instancji toczył się trzy razy. W czerwcu 2008 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał prawomocnie b. dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył od 3,5 do 4 lat więzienia. To C. dał sygnał do otwarcia ognia - wynika z procesu.

Według sądu, w sposób niewątpliwy w toku procesu ustalić można było jedynie, że oskarżeni działali wspólnie oraz że w wyniku działań niektórych z nich, a za wiedzą pozostałych, śmierć ponieśli górnicy. Zmowa milczenia uniemożliwiła wskazanie, kto konkretnie strzelał i zabił lub ranił górników. Wniesione kasacje oddalił w 2009 r. Sąd Najwyższy - wyrok stał się ostateczny blisko 28 lat po tragedii.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Juncker musi się poddać pilnej operacji

/ Factio popularis Europaea [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Ustępujący wkrótce przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przerwał wakacje, aby poddać się pilnemu zabiegowi medycznemu - poinformowały jego służby prasowe.

"Jean-Claude Juncker musiał skrócić wakacje w Austrii z powodów medycznych. Został on zabrany do Luksemburga, gdzie przejdzie pilną cholecystektomię (chirurgiczne usunięcie pęcherzyka żółciowego)"

- napisały służby prasowe szefa Komisji Europejskiej, dodając, że zabieg ten jest rutynową procedurą.

W przyszłym tygodniu Juncker miał wziąć udział szczycie przywódców państw grupy G-7, który odbędzie się w Biarritz w południowo-zachodniej Francji.

Stan zdrowia 64-letniego byłego premiera Luksemburga od dawna jest tematem medialnych spekulacji, które nasiliły się zwłaszcza po szczycie NATO w zeszłym roku, gdy podczas wspólnego przejścia przywódców państw miał on wyraźne problemy z chodzeniem. [polecam:https://niezalezna.pl/250886-juncker-wywrocil-sie-na-schodach-komisja-europejska-tlumaczy-to-przez-wypadek-z-1989-roku]

Kadencja Junckera i całej kierowanej przez niego Komisji upływa 31 października. Jego następczynią będzie Niemka Ursula von der Leyen, która zarazem stanie się pierwszą kobietą na tym stanowisku. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl