Skandaliczne oświadczenie ws. Teatru Rozrywki. Nie zabrakło porównań do PRL-u i... Orwella!

Afera wokół odwołania dyrektor Teatru Rozrywki trwa! / fot. www.facebook.com/TeatrRozrywki/

  

Afera wokół odwołania dyrektor Teatru Rozrywki w Chorzowie trwa w pełni. "Teatr Rozrywki nie jest instytucją zaangażowaną politycznie; gramy dla widowni, niezależnie od preferencji politycznych czy innych kryteriów" - oświadczyli we wtorek pracownicy chorzowskiej placówki, zaangażowani w obronę odwołanej dyrektor teatru Aleksandry Gajewskiej. W oświadczeniu nie zabrakło emocjonalnych porównań do... PRL i twórczości Orwella.

W ub. tygodniu Gajewska została odwołana ze stanowiska przez marszałka woj. śląskiego Jakuba Chełstowskiego (PiS), który argumentował m.in. że dyrektor utraciła jego zaufanie, nie dość stanowczo reagując na wulgarnie wyrażone w nieformalnej rozmowie opinie zatrudnionego przez teatr reżysera Jerzego Bończaka na temat pracowników urzędu marszałkowskiego. Gdy w poniedziałek w obronie dyrektor wystąpili śląscy działacze PO, marszałek mówił m.in. o możliwym wykorzystywaniu sytuacji do "awantury politycznej".

We wtorek protestujący pracownicy teatru wydali oświadczenie dotyczące poniedziałkowego spotkania z marszałkiem województwa.

Rozmowa przebiegła w merytorycznej atmosferze, podczas której zapewniliśmy się wzajemnie o woli współpracy. Przekazaliśmy panu marszałkowi, że zależy nam na możliwie pilnym spotkaniu dyrektor Gajewskiej z panem marszałkiem, aby spróbować znaleźć wyjście z sytuacji

 - napisali pracownicy.

Jesteśmy zdania, że dla dobra Teatru Aleksandra Gajewska powinna wrócić na swoje stanowisko. Czekamy jednak na podjęcie kolejnych kroków przez Urząd Marszałkowski, mając nadzieję na wstrzymanie ogłoszenia konkursu do czasu zakończenia rozmów. Jednocześnie chcemy przekazać Wam, że dystansujemy się od bieżących komentarzy politycznych, jakie pojawiają się w mediach. Zespół samodzielnie podjął decyzję o swoim oświadczeniu oraz woli rozmów z Marszałkiem – podkreślamy, że Teatr Rozrywki nie jest instytucją zaangażowaną politycznie. Gramy dla widowni, niezależnie od preferencji politycznych czy innych kryteriów

- czytamy w oświadczeniu.

Przedstawiciele chorzowskiego teatru upublicznili także we wtorek kolejne stanowiska sprzeciwiające się odwołaniu dyr. Gajewskiej, podpisane przez prezesa Unii Polskich Teatrów Macieja Englerta oraz dyrektorów Teatru Polskiego w Warszawie Andrzeja Seweryna i Janusza Majcherka.

Postulujemy, aby Pan Marszałek wycofał się z tej emocjonalnej, ale błędnej w kontekście prawnym decyzji, która uderza w dobrze zorganizowaną strukturę, jaką jest Teatr Rozrywki w Chorzowie

 - napisał w imieniu Unii Polskich Teatrów jej prezes Maciej Englert, uznając odwołanie Gajewskiej za niezgodne z przepisami. Przypomniał, że dyrektorzy teatrów są powoływani na określoną kadencję, którą można skrócić ze ściśle określonych powodów. Żaden z nich - jak ocenił Englert - w Chorzowie nie zaistniał, nie było też obowiązkowej w takich przypadkach konsultacji z ministrem kultury. Prezes wskazał ponadto, że dyrektor teatru nie może odpowiadać za prywatne wypowiedzi zaproszonego przez teatr do współpracy reżysera.

Dyrektorzy Teatru Polskiego zadeklarowali natomiast, że z wielkim niepokojem śledzą sytuację w chorzowskim Teatrze Rozrywki. "Decyzję lokalnych władz o odwołaniu ze stanowiska pani dyrektor Aleksandry Gajewskiej odbieramy jako niedopuszczalny przykład posługiwania się inwigilacją prywatnych rozmów w celu pozbycia się niewygodnej osoby" - czytamy w stanowisku.

W cywilizowanym świecie demokratycznym różnice poglądów politycznych są sprawą naturalną. Równie naturalne jest wyrażanie tych poglądów, nawet najbardziej niechętnych, zwłaszcza w rozmowie, która ma charakter nieoficjalny i niepubliczny. Podsłuchiwanie takiej rozmowy i wykorzystywanie jej, w zmowie z usłużnymi mediami, dla rozgrywek personalnych przywodzi na pamięć najgorsze praktyki państwa totalitarnego - nie tylko w sensie, jaki znamy z powieści Orwella "1984", lecz także w takim, jaki pamiętamy z praktyk tajnych służb doby PRL-u. Stanowczo protestujemy przeciwko podobnym praktykom, które ludzi teatru skazują na niepewność i strach, a w konsekwencji narzucają im postawy konformistyczne

 - napisali dyrektorzy Seweryn i Majcherek.

Wzywamy pana Marszałka Jakuba Chełstowskiego do wycofania się z jego decyzji i liczymy na solidarne poparcie całego naszego środowiska dla zwolnionej Pani Dyrektor

 - podsumowali dyrektorzy warszawskiego Teatru Polskiego.

Dyrektor Aleksandra Gajewska straciła - decyzją zarządu woj. śląskiego - stanowisko po tym, jak regionalny portal opublikował nagranie jej nieformalnej rozmowy z Jerzym Bończakiem, reżyserującym w chorzowskim teatrze farsę "Hotel Westminster". Rozmowę nagrano przed konferencją prasową na temat tego spektaklu. Krótka wymiana zdań, w której Bończak używał wulgaryzmów, a którą Gajewska usiłowała zakończyć, dotyczyła przedstawicieli urzędu marszałkowskiego. Reżyser przeprosił później za wulgarny język swojej wypowiedzi i zastrzegł, że nie odnosiła się ona do jego stosunku do władz woj. śląskiego oraz preferencji politycznych. W obronie odwołanej dyrektor stanął zespół Teatru Rozrywki, wsparli ją także szefowie sześciu innych teatrów muzycznych w Polsce.

W poniedziałek marszałek Chełstowski (PiS) spotkał się z delegacją pracowników chorzowskiego teatru. W rozmowie z dziennikarzami bronił decyzji o odwołaniu dyrektor ze stanowiska. "Sytuacja, która miała miejsce, pokazuje, że lekceważący stosunek do publicznych pieniędzy, do pracowników, urzędu, do wielu wyborców, doprowadził do tego, że (dyrektor) utraciła nasze zaufanie do kierowania tą placówką" - mówił w poniedziałek marszałek, wskazując, że Gajewska pozostanie w teatrze jako aktorka. Tłumaczył, że jest ona zatrudniona w teatrze na etacie, a w czasie pełnienia funkcji dyrektorskiej była na bezpłatnym urlopie. "Więc o żadnym zwolnieniu nie ma mowy" - dodał Chełstowski. Nowego dyrektora placówki ma niebawem wyłonić konkurs.

Przeciwko odwołaniu dyrektor wystąpiła w poniedziałek śląska Platforma Obywatelska, z którą związana jest dyr. Gajewska (była m.in. radną i członkiem zarządu woj. śląskiego z ramienia PO). Podczas konferencji prasowej wiceprzewodniczący PO Borys Budka zażądał wstrzymania wykonalności i unieważnienia uchwały odwołującej Gajewską. W ocenie Platformy, podjęto ją z "rażącym naruszeniem prawa". Nadzór prawny wojewody śląskiego wystąpił już o tę uchwałę do zarządu województwa, by zbadać ją pod kątem zgodności z prawem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Giertych przyznaje: Schetyna i Tusk chcieli zrobić go senatorem. "To napawa mnie dumą"

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

- Prawdą jest, iż otrzymałem propozycję startu w wyborach z list Koalicji Obywatelskiej w okręgu podwarszawskim do Senatu, ale w piątek podjąłem decyzję o odrzuceniu tej propozycji - poinformował prawnik, były wicepremier i były szef MEN Roman Giertych.

"W odpowiedzi na liczne pytania i medialne spekulacje chciałbym powiedzieć, że prawdą jest, iż otrzymałem propozycję startu w wyborach z list Koalicji Obywatelskiej w okręgu podwarszawskim do Senatu RP, ale po głębokim namyśle podjąłem wczoraj decyzję o odrzuceniu tej propozycji"

- napisał na swoim oficjalnym profilu na Facebooku Giertych.

"Chciałbym w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować za publiczne słowa zachęty, które skierował do mnie przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Panie Przewodniczący! Pańskie poparcie napawa mnie dumą i nie ukrywam, że przyjąłem pańskie słowa z prawdziwym wzruszeniem. Taka zachęta wypowiedziana przez najważniejszą osobę obozu demokratycznego w Polsce, w każdych innych okolicznościach spowodowałaby przekucie tych słów w czyn. Okoliczności obiektywne i sytuacja chwili obecnej stanęły jednak na przeszkodzie"

- dodał.

Giertych dziękował w swoim wpisie także europosłowi, byłemu szefowi MSZ Radosławowi Sikorskiemu za "zachętę do startu z list KO" oraz liderowi PO Grzegorzowi Schetynie i Robertowi Tyszkiewiczowi.

"Życzę wszystkim, którzy startują z opozycji, zwycięstwa nad PiS" - zakończył swój wpis.

W jesiennych wyborach do Senatu kandydować chce większość obecnych senatorów PO, w tym: Bogdan Borusewicz, Bogdan Klich, Jerzy Fedorowicz, Sławomir Rybicki, Tomasz Grodzki i Aleksander Pociej. Na listach Koalicji Obywatelskiej mają być też nowe osoby, m.in. były minister kultury Kazimierz Ujazdowski, były poseł SLD Jerzy Wenderlich i były europoseł PO Adam Szejnfeld.

Listy Koalicji Obywatelskiej - do Sejmu i Senatu mają w poniedziałek 19 sierpnia zatwierdzić rady krajowe partii tworzących KO: Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Inicjatywy Polska i Zielonych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl