Piechociński wbija szpilę Schetynie. "Sumowanie szyldów niewiele wniosło"

Janusz Piechociński / Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Okazało się, że sumowanie szyldów partyjnych w Koalicji Europejskiej nie oznaczało sumowania potencjałów poszczególnych partii - tak w rozmowie z PAP podsumował efekty Koalicji Europejskiej były prezes PSL Janusz Piechociński. Jego zdaniem należało budować koalicje bardziej zwarte ideowo, a także inaczej konstruować listy.

Na pytanie, czy nie uważa Koalicji Europejskiej za dobry pomysł Piechociński stwierdził,  że "zarówno w PSL, jak i PO, najpierw powinno się zrobić pełen audyt, czy to się sumuje".

Moja koncepcja, którą sygnalizowałem to jest Koalicja Europejska, ale ludowo-chadecka. Czyli zawierają ją formacje, będące we frakcji chadeckiej w PE. Dokładanie kolejnych szyldów partyjnych tylko to zaburzyło

- zauważył Piechociński.

Koalicja mogła doprosić znaczące nazwiska do kandydowania, ale nie kolejne szyldy partyjne. To tylko zakłóciło centrowo-ludowy charakter tej koalicji

- dodał.

Były prezes PSL twierdzi, że listy powinny zostać ułożone w inny sposób.

PiS wystawił posłów w ich macierzystych okręgach wyborczych. Dał każdemu posłowi banery i pieniądze na ich rozwieszenie, a ich zadaniem było rozwiesić je w swoim okręgu parlamentarnym, co zrobili z ochotą. Taki sposób prowadzenia kampanii powodował, że posłowie się angażowali w kampanię nawet w sytuacji, gdy wiedzieli, że mandatu raczej nie dostaną. Mieli za to gwarancje, że przesuną się wyżej na liście, jak lider dostanie się do PE. W Koalicji Europejskiej takiego ciągu na bramkę nie było. Przypadków dobrej kampanii, która zaowocowała dobrym wynikiem, było niewiele - Bartosz Arłukowicz, nasz Krzysztof Hetman, Adam Jarubas. Różnica między PiS, a KE wyniosła 7 procent, ale gdyby listy były lepiej skonfigurowane, różnica byłaby mniejsza. Można mieć pretensję do liderów KE, że tego nie przewidzieli

- powiedział Piechociński.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pomogła Rosji w Radzie Europy. Wcześniej... atakowała Polskę i broniła Ludmiły Kozłowskiej

Petra de Sutter / By Sparrow (麻雀) - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=74293322

  

W nocnym głosowaniu Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przegłosowało rezolucję, przywracającą rosyjskiej delegacji pełne prawo głosu w tym gremium. Projekt rezolucji opracowała związana z Zielonymi belgijska polityk Petra de Sutter. W nieodległej przeszłości ta sama de Sutter "wsparła debatę organizowaną przez Fundację Otwarty Dialog" dotyczącą rządów prawa w Polsce. Sytuację w naszym kraju - w podyskusyjnych komentarzach - określała jako "niedopuszczalną".

Rosja ponownie otrzymała pełne prawo głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Tak zdecydowało to gremium w głosowaniu, które w nocy z poniedziałku na wtorek odbyło się w Strasburgu. Głos rosyjskiej delegacji na Zgromadzeniu został zawieszony w 2014 r. w związku z inwazją na Krym.  

Głosowanie było efektem przyjęcia przez Komitet Ministrów Rady Europy 17 maja w Helsinkach deklaracji, w której stwierdzono, że wszystkie państwa członkowskie mają prawo do uczestnictwa na równych prawach w pracach Komitetu Ministrów i Zgromadzenia Parlamentarnego, dwóch organów statutowych RE. Za przyjęciem deklaracji głosowało 118 parlamentarzystów z krajów członkowskich, 62 było przeciw, 10 wstrzymało się od głosu. Przeciwna deklaracji była Ukraina, według której jest to nieuzasadnione ustępstwo wobec Rosji.

Rezolucję o przywróceniu pełnego głosu delegacji rosyjskiej opracowała belgijska polityk związana z partią Zielonych, Petra de Sutter. Będąca od 2014 r. członkinią Zgromadzenia Parlamentarnego RE Petra de Sutter zasiada m.in. w komisjach Regulaminu Wewnętrznego, Immunitetów i Spraw Instytucjonalnych; Migracji, Uchodźców i Osób Wysiedlonych. Jako osoba "transpłciowa" Petra de Sutter podnosi również często kwestie związane ze społecznością LGBT. 

Jak się okazuje, de Sutter zainteresowana jest również sytuacją w Polsce. W styczniu 2018 - co odnotowuje na swoich stronach Fundacja Otwarty Dialog Ludmiły Kozłowskiej - wzięła udział w organizowanej przez FOD debacie "poświęconej sytuacji rządów prawa i społeczeństwa obywatelskiego w Polsce".

W późniejszych refleksjach zamieszczonych na swojej stronie internetowej de Sutter napisała:

"Aktywiści i prawnicy zademonstrowali, jak czasami źle się dzieje: ludzie są prześladowani i bici przez policję, gdy pokojowo walczą o prawa człowieka i demokrację. To niedopuszczalne. Z Rady Europy nadal monitorujemy sytuację i wykorzystujemy nasz głos, aby rozpowszechniać przekaz: prawa wielu obywateli UE są w Polsce pod presją".

Co więcej, Petra de Sutter była też sygnatariuszką apelu, w którym domagano się nadania szefowej Fundacji Otwarty Dialog, Ludmile Kozłowskiej, obywatelstwa UE po tym, jak na wniosek polskich służb jej nazwisko wpisano do systemu informacyjnego Schengen. 

"Wzywamy polityków oraz rządy państw członkowskich UE do podjęcia działań w celu powstrzymania dalszych nadużyć władzy za pomocą układu z Schengen - przywileju danego nam przez Unię Europejską - do prześladowań politycznych"

- czytmay we fragmencie podpisanego m.in. przez de Sutter apelu.

Petra de Sutter w minionych wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskała mandat eurodeputowanej z ramienia flamandzkiej partii Groen.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, odfoundation.eu, petradesutter.be

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl