Wielkie święto w rodzinie królewskiej. Książę Filip skończył 98 lat!

królowa Elżbieta II i książę Filip / instagram.com/kensingtonroyal

  

Książę Filip, mąż brytyjskiej królowej Elżbiety II, skończył 98 lat. Jest on trzecim najstarszym członkiem rodziny królewskiej w historii, ale pomimo wycofania się z obowiązków reprezentacyjnych nadal prowadzi aktywny tryb życia.

Książę Grecji i Danii urodził się w 1921 roku na greckiej wyspie Korfu jako dziecko księcia Andrzeja, syna króla Grecji Jerzego I i księżnej Alicji Battenberg. W 1922 roku jego rodzina została zmuszona do uchodźstwa do Francji, a w 1939 roku wstąpił do brytyjskiej marynarki wojennej Royal Navy, w której walczył w II światowej.

Jako osiemnastolatek, jeszcze w trakcie pobytu w Akademii Marynarki w Dartmouth, poznał 13-letnią wówczas księżniczkę Elżbietę, z którą osiem lat później się ożenił, zrzekając się tytułów grecko-duńskich, przechodząc z prawosławia na anglikanizm i przyjmując tytuł księcia Edynburga.

Konta internetowe związane z brytyjską monarchią opublikowały szereg archiwalnych zdjęć z okazji urodzin męża królowej, m.in. z dwuletnim wówczas następcą tronu, księciem Karolem, które zostało wykonane w 1951 roku.

Filip nie brał udziału w weekendowych uroczystościach związanych z oficjalnymi urodzinami swojej żony - realne przypadają na drugą połowę kwietnia - ale był w maju widziany podczas ślubu 38-letniej Gabrielli Windsor, córki księcia Michała i kuzynki drugiego w kolejce do brytyjskiego tronu księcia Williama. Media oceniały wówczas, że 98-letni książę był w dobrej formie.

Filip nie uczestniczył też w ubiegłotygodniowej wizycie państwowej prezydenta USA Donalda Trumpa w Wielkiej Brytanii, ale dostał od niego awansem prezent urodzinowy: kurtkę lotniczą pilotów Air Force One. W 2016 roku 94-letni wówczas Filip przywitał na lotnisku ówczesnego przywódcę Stanów Zjednoczonych Baracka Obamę.

Królewski małżonek większość czasu spędza na Wood Farm w Sandringham w hrabstwie Norfolk, gdzie według relacji mediów zajmuje się czytaniem, maluje, spotyka ze znajomymi i dba o aktywność fizyczną. W maju br. powoził nawet jednym w powozów na pokazie Windsor Horse Show.

W ramach obchodów urodzin księcia w południe w londyńskim Hyde Parku rozbrzmiały salwy honorowe. Media podawały jednak, że Filip, znany ze swobodnego podejścia do królewskiej etykiety, planuje spędzić ten dzień w wąskim gronie przyjaciół i znajomych.

98-letni książę jest trzecim najstarszym członkiem brytyjskiej rodziny królewskiej w historii, za księżną Gloucester Alicją (102 lata; 1901-2004) i królową matką Elżbietą (101 lat; 1900-2002).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Mędrcy” nam powiedzą jak mamy żyć? W #Jedziemy o „paplaniu przy piwku” Jacka Żakowskiego

  

Jacek Żakowski pokusił się o ocenę obecnej sytuacji polityczno-społecznej. W programie Onet Rano mówił o „mędrcach” oraz o „paplaniu przy piwku”, czy wysysaniu informacji z „brudnego palucha”. Suchej nitki na wymysłach publicysty nie zostawili goście Michała Rachonia w programie #Jedziemy.

Jacek Żakowski - gwiazda „Polityki” i TOK FM uważa, że coś nie gra na linii pomiędzy mędrcami, publicystami i społeczeństwem. Dlaczego? Posłuchajcie sami, co ma do powiedzenia:

„Mędrcy są od wymyślania, politycy, publicyści i dziennikarze od tłumaczenia tego społeczeństwu, bo to nie jest takie proste i społeczeństwo ma wtedy szansę wyboru. Dziś jest sytuacja taka, że wstają ludzie, którzy przez lata paplali coś przy piwku i paplają dalej, że Polacy są super, bo są odważniejsi od Rosjan – nie wiem skąd oni te wszystkie historie wyciągają, ale z brudnego palucha ssane” – powiedział w Onet Rano Jacek Żakowski, dziennikarz TOK FM.


Temat podjęto w #Jedziemy Michała Rachonia w TVP Info.

Jeśli ostatnio zdarzyło się państwu przy piwku paplać coś o polityce, albo o tym, że Polacy są super, to niszczycie państwo demokrację. Od teraz dozwolone jest tylko paplanie przy dobrym winie, może ewentualnie przy cygarze, ale przede wszystkim można mówić tylko to, co wcześniej wymyślili mędrcy, a później potwierdzili i zaakceptowali koledzy publicyści pana Żakowskiego, a także wskazani przez niego publicyści.

– zaczął swój nowy program Michał Rachoń.

Gośćmi dzisiejszego programu byli Jarosław Jakimowicz, aktor przedsiębiorca, Jacek Wrona, były oficer CBŚ oraz Adrian Stankowski, prawnik, dziennikarz „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Nie mogli się powstrzymać od śmiechu, słuchając mędrkowania Żakowskiego.

Społeczeństwo może wybrać, ale tylko pod warunkiem, że odpowiedni publicyści i odpowiedni politycy pomogą mu to zrozumieć, bo ludzie sami nie są w stanie nic zrozumieć, gdyż przy piwku paplają coś o tym, że np. Polacy są odważni".
– zaznaczył Michał Rachoń.

Staram się od dłuższego czasu nie komentować słów tego pana. Myślę, że chyba on był po tym piwku i sobie popaplał i się role odwróciły. Spada się z piedestału i to bardzo boli

– mówił Jacek Wrona.

Dodał, że chyba „upały dały się we znaki”.

Może klimatyzację mieli wyłączoną w aucie? Myślę, że to jest ta ignorancja, tak się traktuje ludzi. Im się będzie próbowało narzucać co mają myśleć, w co mają wierzyć, jak mają coś widzieć, jak to mają mędrcy i dziennikarze tym sterować.
– zastanawiał się Jarosław Jakimowicz.

Adrian Stankowski przypomniał czasy komunizmu.

Pamiętam jeszcze czasy komunizmu, gdy nam tłumaczyli różni mędrcy, że społeczeństwo nie dorosło do komunizmu, socjalizmu. Potem mieliśmy 30 lat, gdy tacy mędrcy nam tłumaczyli z namaszczeniem jak jeść bezę w rozmiarze europejskim. A dziś to jest głębszy problem. Im się naprawdę wydaje, że oni są zupełnie nadzwyczajną kastą, że mogą nam mówić co my mamy myśleć, a okazuje się, że społeczeństwo nie chce tego słuchać

– powiedział publicysta „GP”

Może trzeba zmienić społeczeństwo.
– ironizował Rachoń.

To jedyna rada, bo oni są w ciężkim szoku, jest problem. Oni naprawdę nie przyjmują do wiadomości, że ludzie są w demokracji równi.
– zaznaczył Stankowski.

Jarosław Jakimowicz podzielił się swoim doświadczeniem, gdy przy okazji akcji charytatywnej rozmawiał z ludźmi z mniejszej miejscowości o aktualnej sytuacji politycznej, o Bodnarze, Westerplatte.

Ludzie fajnie myślą, nie dają się sterować

– mówił.

"Oni już nic nie wygrają, dlatego, że podstawą aktywności tych ludzi jest pogarda" - zaznaczył Wrona.

Przewija się to od rozmów w „Sowie i przyjaciołach”. Proszę zobaczyć, totalna pogarda dla każdego nie będącego „naznaczonym”, jak ten mędrzec. Jeżeli chodzi o takich obywateli mieszkających w mniejszych miejscowościach, to jest motłoch – tak o nich myślą, tak ich zaprogramowano, nie są w stanie tego zwalczyć. Póki tak będzie możemy być spokojni, bo oni w tym własnym sosiku będą funkcjonowali.
– dodał Jacek Wrona.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl