Marek Sawicki podkreślał, że był przeciwnikiem dołączenia PSL do Koalicji Europejskiej przed wyborami do europarlamentu.

Mnie osobiście to przeszkadzało, więc ja się na ten temat dosyć jasno wypowiadałem, zresztą w tej kampanii także do europarlamentu, nieco wyciszyłem się po to, żeby nie przeszkadzać w prowadzeniu tej kampanii. Tam, gdzie oczywiście mogłem wspierać, to wspierałem, natomiast kiedy pojawiła się sprawa wystąpienia Donalda Tuska, sprawa pana Jażdżewskiego, sprawa obrażania wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, moje zdanie w tej sprawie było jednoznaczne, że nie uczestniczę w czymś takim, z czym się totalnie nie zgadzam

- powiedział.

Ale na pytanie, czy wyszedłby podczas wystąpienia Leszka Jażdżewskiego, który atakował Kościół, odpowiedział:

Nie wiem jak bym się zachował, bo w tej sytuacji nie byłem, ale po tym wystąpieniu, zdumiał mnie sam Donald Tusk, który powiedział, że po takim supporcie trudno mu będzie zabrać głos, ale nie odciął się jednocześnie od tego supportu.

Krytycznie ocenił wystąpienie Donalda Tuska, które miało miejsce 4 czerwca w Gdańsku.

Nie potrzebuję wujka dobrej rady. Niech Donald Tusk zostawi te wyjaśnienia i tłumaczenia Platformie Obywatelskiej, wszak to jego środowisko. W mojej ocenie to wystąpienie 4 czerwca było jasnym sygnałem, że Donald Tusk nie zamierza powracać do polskiej polityki i nie zamierza być zbawcą Platformy Obywatelskiej, więc Platforma Obywatelska ze swoimi problemami musi sobie poradzić sama. Z pewnością niech nie liczy na Donalda Tuska

podkreślił.

Przyznał, że Donald Tusk zaszkodził Koalicji Europejskiej.

Z pewnością dwa wydarzenia: z jednej strony brak reakcji na wystąpienie Jażdżewskiego i później okazało się, że to nie Donald Tusk był bohaterem tego dnia, tylko pan Jażdżewski i drugie, przez sam fakt, że uczestniczył w tym

- powiedział.