Koalicja Europejska wygrywa wybory w wielkich miastach, a to zaledwie 15 proc. mieszkańców całej Polski. Pozostałe regiony naszego kraju - a zwłaszcza wsie i mniejsze miasteczka - to elektorat, który zdecydowanie głosuje na Prawo i Sprawiedliwość. Na PiS w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego zagłosowało aż 70 proc. rolników.

Ten wysoki wynik wyborczy Prawa i Sprawiedliwości na polskiej wsi oraz w mniejszych miastach stał się powodem reakcji opozycji. Wczoraj Sławomir Neumann, szef klubu parlamentarnego Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska zapowiedział, że ich działacze ruszą w teren.

- Nasi posłowie i to już pewnie wiedzą, ale usłyszą też nasi działacze i nasi kandydaci. Wakacje spędzą na polskiej wsi. W polskich małych miasteczkach, przekonując Polaków do tego, żeby szli jesienią głosować. To będą nasze wakacje, bo tę lekcję musimy odrobić

- mówił Neumann w RMF FM.

Dziś plany te powtórzył lider PO, Grzegorz Schetyna.

- Za tydzień ruszamy rozmawiać z ludźmi do setek miast, miasteczek i wsi

- zapowiedział Schetyna.

Do planów kampanijnych opozycji odniosła się na Twitterze Beata Mazurek, była rzecznik Prawa i Sprawiedliwości, a po ostatnich wyborach - eurodeputowana. Wyliczyła m.in. kilka propozycji, które przez minione lata pojawiały się w trakcie prowadzonych przez Platformę i akolitów kampaniach przedwyborczych.

- I co Schetyna i Koalicja Europejska powiedzą ludziom? Że zabiorą 500+, podniosą wiek emerytalny i zakończą to "rozdawnictwo", że przyjmą każdą ilość nielegalnych imigrantów?

- napisała Mazurek.

Kilka dni temu na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" Krzysztof Wołodźko tak komentował opozycyjną ofensywę wyborczą na wsi.

"Cała ta nagła zmiana nastawienia wobec wsi ze strony opozycji to wielka ściema. O co idzie stawka? Świetnie to wyraził Sławomir Sierakowski u Jarosława Kuźniara: „Życie albo śmierć”. Totalni naprawdę się boją. Totalnej marginalizacji"

- pisał w tekście "Cena totalnego strachu".