W piątkowym meczu biało-czerwoni wygrali z Macedonią Północną 1:0 dosyć szczęśliwie. Słabo się bowiem zaprezentowali, szczególnie w pierwszej połowie.

Na pewno nie możemy być zadowoleni ze stylu gry. Jednak to był ciężki teren. Wiedzieliśmy, że będzie nam trudno, bo nawet najsilniejsze zespoły mają problemy w Skopje. Na pewno musimy poprawić wiele rzeczy. Jednak najważniejsze, że wygraliśmy, bo to w eliminacjach jest kluczowe

– podkreślił Piątek.

Biało-czerwoni zgodnie powtarzają, że potrzebują jeszcze czasu, aby poprawić swoją grę.

Kibice i dziennikarze muszą nam trochę zaufać. W reprezentacji jest nowy trener i wielu nowych zawodników. Co chwilę zmieniamy ustawienia. Rozumiemy, że kibice i dziennikarze narzekają na naszą grę, ale my też chcemy lepszej gry.

65 sekund po wyjściu na boisko Piątek odmienił losy meczu

Napastnik Milanu pojawił się na boisku po przerwie i niespełna dwie minuty później strzelił zwycięską bramkę. Padła ona w sporym zamieszaniu, bo piłkę próbowali sięgnąć również Robert Lewandowski i Kamil Glik. 23-letni zawodnik, podobnie jak w marcowym spotkaniu z Austrią w Wiedniu, piątkowy mecz rozpoczął na ławce rezerwowych. W obu meczach strzelił decydujące bramki po wejściu na boisko.

Trenuje się po to, żeby grać, ale to trener ustala skład. Plan miał taki, abym wszedł na boisko i strzelił bramkę. Wszedłem i zrobiłem to. Mam nadzieję, że będziemy grali w ustawieniu z dwoma napastnikami. Widać, że wówczas nasza gra jest lepsza i stwarzamy więcej sytuacji

– przyznał Piątek, który wierzy, że w poniedziałek z Izraelem wygramy.

Mam nadzieję, że w poniedziałek wygramy i przybliżymy się do awansu na Euro 2020. Jednak reprezentacja Izraela również jest mocna i cały czas to pokazuje. Do końca tego meczu musimy być skupieni, bo wiemy, że jeśli go nie wygramy, to później możemy mieć trudności.