Po niedawnych wyborach największą siłą polityczną w Parlamencie Europejskim pozostała Europejska Partia Ludowa, jednak w porównaniu z poprzednią kadencją, straciła sporo mandatów. Drugą siłą, jednak również z pewnym znaczącym spadkiem, pozostali Socjaliści i Demokraci. Znacząco wzrosła - w porównaniu z poprzednią kadencją - liczba mandatów dla liberałów.

Po ogłoszeniu wyników, liderzy Socjalistów i Demokratów ocenili, że Frans Timmermans kandydat ("spitzenkandidat") socjalistów na szefa Komisji Europejskiej, ma realne szanse na objęcie tego stanowiska. Socjaliści w trwających rozmowach koalicyjnych, próbują stworzyć blok poparcia dla Timmermansa w europarlamencie poza Europejską Partią Ludową, której kandydat na szefa KE, Manfred Weber, od długiego czasu uznawany jest za głównego faworyta do objęcia tego stanowiska.

Okazuje się, że forsowanie kandydatury Timmermansa może spalić na panewce. Tak przynajmniej ocenia w rozmowie z Katarzyną Szymańską-Borginon, korespondentki RMF FM wysokiej rangi polityk Europejskiej Partii Ludowej. 

Dotychczasowy komisarz ds. praworządności dał się poznać opinii publicznej w Polsce jako urzędnik unijny prowadzący agresywną kampanię dotyczącą rządów prawa w Polsce, wielokrotnie inicjując postępowania unijne przeciwko naszemu krajowi.

To może być główny powód porażki Timmermansa w wyborach na szefa KE. Rozmówca RMF FM jest zdania, że kandydat socjalistów nie może liczyć na poparcie eurodeputowanych z Europy Wschodniej.

- Nie zostanie on przeforsowany wbrew Europie Wschodniej, a zwłaszcza wbrew Polsce

- dodał polityk EPL.