Wynik czwartkowego meczu długo oscylował wokół remisu lub jednym trafieniem prowadziły biało-czerwone, które prezentowały się znacznie lepiej niż w pierwszym spotkaniu. Można się było jednak też zastanawiać, czy nie wynikało to z tego, że rywalki nie grały już z maksymalną determinacją.

Przy stanie 4:3 Polki miały okazję powiększyć przewagę, ale ani Kindze Achruk ani Joannie Szarawadze w idealnych sytuacjach nie udało się trafić do siatki. Po golu Anety Łabudy w 19. minucie ekipa gospodarzy prowadziła 8:7. Kolejne fragmenty należały jednak do rywalek, które wykorzystały m.in. grę w przewadze i zdobyły cztery bramki z rzędu. Zrobiło się 8:11 i widać było, że zawodniczki trenera Krowickiego zupełnie straciły nadzieje.

Fatalną serię przełamała dopiero trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Sylwia Matuszczyk. Do przerwy Polki przegrywały 12:14 i miały w tym momencie aż 16 goli do odrobienia. Druga połowa przyniosła emocje dopiero w ostatnich minutach. Biało-czerwone walczyły o honorowe zwycięstwo, ale to rywalki kontrolowały spotkanie. Polki na każdego gola musiały solidnie się napracować, bo rywalki, chociaż miały korzystny wynik, w defensywie nie odpuszczały.

Dzięki dobrej grze w defensywie i świetnej postawie Weroniki Gawlik na dwie minuty przed końcem Polki doprowadziły do remisu 27:27. Kiedy kilka chwil później wyszły na prowadzenie hala w Lubinie eksplodowała radością. W ostatnich sekundach jeszcze dwa razy trafiła Achruk i wygrana stała się faktem.

Dwumecz jednak Polki przegrały i nie pojadą nie tylko na tegoroczne mistrzostwa świata, które odbędą się na przełomie listopada i grudnia w Japonii, ale również na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio.

Po spotkaniu trener Krowicki - o którego dymisji głośno było po klęsce w Serbii - powiedział:

Nasze marzenia o mistrzostwach świata i igrzyskach prysły w Serbii. Jestem dumny z dziewczyn, że się podniosły po tamtej wysokiej porażce i pokazały dzisiaj, że potrafią grać w piłkę ręczną. Dużo czasu poświęciliśmy na analizę pierwszego meczu i to przyniosło efekt. Wiele rzeczy się złożyło na to, dlaczego tak wyszedł nam pierwszy pojedynek. Szkoda i żal, że tak się to potoczyło. Wiem, że wszyscy już dzisiaj oczekują pewnych deklaracji ode mnie. Ja jednak mam pracodawców i najpierw z nimi będę rozmawiać o tym, co dalej. Musimy się zastanowić, co trzeba zrobić, aby piłka ręczna w Polsce się rozwijała i szła w dobrą stronę. Jako trener odpowiadam za wynik, ale najpierw będę rozmawiał z moimi pracodawcami i kiedy już opadną emocje, nie za dzień, dwa, bo nie musimy się spieszyć, mamy czas, powiadomimy, jaka jest decyzja.

Polska - Serbia 30:27 (12:14)