Pekin nigdy nie wziął na siebie odpowiedzialności za masakrę i nie opublikował oficjalnej listy ofiar, których według niezależnych szacunków mogło być od kilkuset do nawet kilku tysięcy. Zdaniem wielu komentatorów pod rządami obecnego prezydenta Xi Jinpinga Chiny jeszcze bardziej oddaliły się od demokratycznych ideałów, o które wówczas walczono.

„Jest znacznie gorzej niż w 1989 roku” – ocenił w rozmowie z agencją Reutera jeden ze studenckich przywódców demonstracji sprzed 30 lat Shao Jiang, który mieszka obecnie w Londynie. „Chiński rząd zmienił Chiny w wielkie więzienie” – dodał, odwołując się m.in. do ścisłego nadzoru nad dysydentami.

Minister obrony ChRL Wei Fenghe oświadczył w niedzielę podczas konferencji na temat bezpieczeństwa w Singapurze, że rozwój osiągnięty przez Chiny od 1989 roku świadczy, iż decyzja władz o stłumieniu protestu była właściwa. Demonstracje były „zamieszaniem politycznym, które rząd centralny musiał stłumić, co było właściwą polityką” – powiedział.

Setki policjantów w mundurach i po cywilnemu nadzorują plac Tiananmen i jego okolice, sprawdzając dokumenty i przeszukując bagażniki samochodów – relacjonuje Reuters. Większość odwiedzających, pytanych przez dziennikarzy agencji o wydarzenia sprzed 30 lat, odparła, że nie zamierza o tym rozmawiać. Jak zwykle przed rocznicą zaostrzono również kontrolę internetu. Chińscy cenzorzy usuwają z sieci wszelkie wzmianki o wydarzeniach z 1989 roku, korzystając przy tym z coraz skuteczniejszych, automatycznych narzędzi - uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji.