Poza Timmermansem, który pomógł swojej Partii Pracy osiągnąć bardzo dobry wynik w Holandii, do Parlamentu Europejskiego dostali się też komisarze z Łotwy, Estonii, Rumunii i Bułgarii.

Są to odpowiednio: wiceszef Komisji Europejskiej ds. euro Valdis Dombrovskis, wiceprzewodniczący ds. jednolitego rynku cyfrowego Andrus Ansip, a także komisarz ds. polityki regionalnej Corina Cretu oraz komisarz ds. społeczeństwa i gospodarki cyfrowej Marija Gabriel.

Unijne przepisy zabraniają jednoczesnego sprawowania mandatu europosła i zasiadania w Komisji Europejskiej. Sam wybór do Parlamentu Europejskiego nie oznacza jednak, że zostaje się automatycznie deputowanym europejskim. Dlatego komisarze mają wybór, czy zostają na obecnych funkcjach (jeszcze przez kilka miesięcy, bo mandat KE kończy się jesienią), czy zostają eurodeputowanymi. Muszą zdecydować najpóźniej do 2 lipca - gdy zaczyna się pierwsza sesja nowego europarlamentu.

Z polskiej perspektywy najciekawszy będzie przypadek Timmermansa. Objęcie przez niego mandatu sprawiłoby, że Komisja Europejska straciłaby osobę, która odpowiada za prawa podstawowe i praworządność oraz jest na froncie sporu z polskimi władzami w tej kwestii.[polecam:https://niezalezna.pl/229329-klotnia-w-rodzinie-eurourzednikow-timmermans-chce-karac-polske-juncker-mysli-inaczej]

Według źródeł zbliżonych do wiceszefa KE, nie podjął on jeszcze decyzji w sprawie swojego mandatu. Teoretycznie cały czas jest jednym z kandydatów do objęcia stanowiska przyszłego szefa Komisji Europejskiej (popierają go socjaldemokraci, ale nie mają oni wystarczającej większości w PE). Czyli miałby zastąpić skłóconego z nim Junckera.

Wykorzystując słabość kontrkandydata Juncker wyraża przeciw przeciwko temu, by na miejsce komisarzy, którzy przejdą do PE, państwa członkowskie wysyłały nowe osoby. Mający silną pozycję w swoim rodzimym kraju Timmermans niewątpliwie miałby duży wpływ na to, kto obsadzi po nim stanowisko wiceszefa KE. Z kolei trzymanie się Timmermansa do końca przy stołku wiceszefa KE może go kosztować mandat europosła przy jednocześnie niepewnej reelekcji na stanowisko szefa Komisji.

- (Przewodniczący) bardzo jasno zaznaczył, że to koniec mandatu, nasza praca jest wykonana, nasze propozycje są na stole. Obiektywnie nie ma usprawiedliwienia, żeby zastępować komisarzy na taki krótki okres

 - powiedział dziś na konferencji prasowej w Brukseli rzecznik KE Margaritis Schinas.

W weekendowym wywiadzie dla niemieckiego "Bilda" Juncker oznajmił, że zastąpienie komisarzy kosztowałby europejskiego podatnika milion euro w przypadku każdego z nich.

- Próbuję do tego nie dopuścić

 - podkreślił.

Zgodnie z unijnymi regułami kraje UE, z których pochodzą wybrani do PE komisarze mają prawo mianować ich zastępców na ostatnie cztery miesiące. Komisarze, niezależnie od tego jak długo trwa ich mandat, mają prawo do obsadzenia swojego gabinetu, do środków na przeprowadzkę, a także dożywotniej emerytury.