„Strefa Starcia” o klęsce i rozpadzie Koalicji Europejskiej. Padło ważne pytanie do PSL!

Zdjęcie ilustracyjne / screen z TVP Info

  

Podsumowanie wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz ostatnie wydarzenia związane z rozpadem Koalicji Europejskiej - to głównej tematy, jakie omawiano w programie „Strefa Starcia” w TVP Info. Jednym z gości programu była Dorota Kania, zastępca redaktora naczelnego portalu Niezalezna.pl i redaktor naczelna Telewizji Republika. Z jej strony do przedstawiciela PSL padło niezwykle ciekawe pytanie. Na razie - bez odpowiedzi.

Jednym z tematów okołowyborczych, który wzbudza najwięcej emocji, jest oczywiście totalna klęska Koalicji Europejskiej. Zlepek kilku partii o zupełnie różnych poglądach nie podołał trudom kampanii wyborczej. Tarcia były już podczas przygotowań do wyborów, a efekt - sami widzieliśmy.

- Koalicja Europejska poniosła klęskę w tych wyborach. Partie postkomuny pokazały się jako te, których nie łączy program

- powiedziała gość programu poseł Joanna Lichocka.

Parlamentarzystka Prawa i Sprawiedliwości odniosła się też do znakomitego wyniku, jaki osiągnęła jej partia. Jak dodała - to powód do radości, ale nie do hurraoptymizmu.

- Dla nas to bardzo satysfakcjonujący wynik, ale nie skłania nas do triumfalizmu. Czeka nas ciężka praca, żeby ten wynik wzmocnić i przekonać Polaków, że w odróżnieniu od postkomuny, mamy program i jesteśmy wiarygodni

- podkreśliła.

Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej uznał, że Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego zabrakło... "seksapilu do uwodzenia wyborców".

- Tu nie chodzi o uwodzenie i seksapil, ale o wiarygodność. PiS co zapowiadało, to zrealizowało. Koalicja Europejska nie miała do zaoferowania nic oprócz kłamstw, ataku na Polskę, na polskość, na Kościół

- odpowiedziała mu poseł Lichocka.

Podobne zdanie miała Dorota Kania, zastępca redaktora naczelnego portalu Niezalezna.pl i redaktor naczelna Telewizji Republika.

- Uważam, że tam zadecydowała pogarda dla zwykłego wyborcy, na co uwagę zwrócili publicyści sprzyjający Koalicji Europejskiej. Ten język pogardy, który narastał z każdym dniem, był dla mnie osobiście straszny. Nie można gardzić przeciwnikiem, nie można obrażać. A to widzieliśmy każdego dnia

- zaznaczyła.

- Przez ostatnie trzy lata zauważyłam jedną rzecz. Znikły z małych miejscowości ogłoszenia o chwilówkach. Nie są już potrzebne. Ci ludzie żyli w pogardzie w czasach rządów PO-PSL. W tej chwili odzyskują godność

- dodała.

Wracając do Koalicji Europejskiej, warto zauważyć, że już tydzień po wyborach dokonał się jej rozpad, gdyż Polskie Stronnictwo Ludowe postanowiło iść do wyborów bez Platformy Obywatelskiej.

- Interesuje mnie kilka spraw, na które nie uzyskałam odpowiedzi, czytając relacje z Waszego spotkania [powyborczego]. Czy to nowe ugrupowanie nawiązuje do PSL-u Wincentego Witosa, zduszonego przez komunistów po 1945 r., brutalnie zresztą zdławionego? Czy będzie nawiązywało do ZSL-u, partii satelitarnej jak pamiętamy, PZPR-u. Bardzo promoczarowskiej. A więc w części antysemickiej. Czy będzie nawiązywało do PSL-u Waldemara Pawlaka? Czy będzie nawiązywało do jakieś szerokiej koalicji, która robi oko do Koalicji Europejskiej która promuje LGBT a jednocześnie mówi o wartościach chrześcijańskich? To jest trochę pomieszanie z poplątaniem. I dla mnie jako dziennikarza nie było wyraźnego komunikatu jakie to ma być ugrupowanie"

- powiedziała Dorota Kania. Na postawione przez nią pytania odpowiedź uzyskamy w najbliższych miesiącach - kiedy stanie się jasne, w którą stronę tym razem pójdą ludowcy.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rozmowy ministrów edukacji RP i Białorusi

/ https://twitter.com/MEN_GOV_PL

  

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski odbył dziś spotkanie z białoruskim ministrem edukacji Iharem Karpienką. „Głównym tematem rozmów było nauczanie języka polskiego na Białorusi” – poinformował szef MEN.

Jak powiedział minister Piontkowski, stronie polskiej zależy na tym, by na Białorusi „otwierane były klasy z nauczaniem języka polskiego tam, gdzie pojawiają się osoby chętne do nauki”.

„Druga sprawa to pozostawienie możliwości zdawania egzaminów maturalnych dla uczniów szkół z polskim językiem nauczania”

– powiedział Piontkowski. Wcześniej organizacje polskie alarmowały, że planowane zmiany w kodeksie edukacji doprowadzą do likwidacji takiej możliwości i konieczne będzie zdawanie matury w jednym z języków państwowych – białoruskim lub rosyjskim.

Minister edukacji powiedział, że „spotkanie pokazało, że jest otwartość strony białoruskiej na rozmowę o nauczaniu języka polskiego”.

„Na razie przekazaliśmy szczegóły do komisji dwustronnej. Tam są dwa albo trzy elementy, które dotąd budziły pewne kontrowersje, mamy nadzieje, że po tych rozmowach uda się doprowadzić do pozytywnego efektu” – oświadczył Piontkowski.

Dodał, że w trakcie rozmów polska delegacja zaproponowała także stronie białoruskiej możliwość dwustronnej wymiany młodzieży – „tak, jak Polska to robi z Niemcami, Ukrainą czy Litwą”.

Jak przekazał Piontkowski, minister Karpienka zadeklarował, że strona białoruska „nie widzi problemu w tym, aby mogły powstawać polskie klasy (klasy z nauczaniem języka polskiego – red.)”.

„Mamy nadzieję, że to przełoży się na praktyczne działania i na realną możliwość tworzenia takich klas w białoruskim systemie szkolnictwa” – dodał. Jak powiedział, władze białoruskie wskazują, że w dużej mierze decyzje takie leżą w gestii władz lokalnych, a język polski jest traktowany jak inne języki obce.

„My natomiast kładziemy nacisk na to, aby stworzyć ramy prawne, które pozwolą – tak jak jest to w Polsce – aby mniejszości narodowe mogły mieć swoje klasy, swoje szkoły, kultywować naukę języka, tradycji, historii”

– podkreślił Piontkowski.

Dlatego m.in., jak powiedział, zaprosił ministra edukacji Białorusi do odwiedzin w Polsce, „by mógł porównać rozwiązania polskie (kierowane do mniejszości białoruskiej – red.) i białoruskie”.

Na Białorusi języka polskiego w szkołach w różnej formie uczyło się w ubiegłym roku szkolnym blisko 13 tys. dzieci. Ponad połowa z tego przypadła na szkoły społeczne, działające przy organizacjach polskich. Ich przedstawiciele zwracają uwagę, że liczba uczniów szkół społecznych rośnie, ale jest to nie tylko efekt ogólnej tendencji, ale częściowo także wypierania języka polskiego ze szkół państwowych.

Na Białorusi działają dwie państwowe szkoły polskie w Grodnie i Wołkowysku (ich powstanie sfinansowała RP jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku). Oprócz tego w systemie szkolnictwa państwowego w niektórych białoruskich szkołach jest możliwa nauka języka polskiego jako przedmiotu lub w ramach zajęć dodatkowych.

Zarówno przedstawiciele Związku Polaków na Białorusi, jak i Polskiej Macierzy Szkolnej, mówią o tym, że obserwują stopniowe ograniczanie nauki języka polskiego jako przedmiotu i fakultetu.

W czasie dwudniowej wizyty na Białorusi minister Dariusz Piontkowski spotkał się z Polakami mieszkającymi na Białorusi i rozmawiał z przedstawicielami środowisk oświaty polskiej. W niedzielę wziął udział w rozpoczęciu roku szkolnego w Szkole Społecznej im. Króla Stefana Batorego, prowadzonej przy ZPB w Grodnie.

W poniedziałek w Mińsku minister Piontkowski odwiedził szkołę państwową nr 69, gdzie język polski jest nauczany jako jeden z przedmiotów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl