Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił wczoraj propozycję budowy bloku wyborczego pod nazwą Koalicja Polska. Do współpracy zaprosił ugrupowania, którym bliskie są "wartości chrześcijańskie, demokratyczne, ludowe i narodowe". Nowoczesna raczej się w tej formule nie mieści.

Politycy obecni w studiu Woronicza 17 nie mieli złudzeń.

Wszystkie pomysły pojawiające się po stronie opozycji miały jeden cel – odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy. W ogóle nie było żadnej rozmowy na temat losu Polaków. To jest kuriozum. Kolejne pomysły są oparte o ten sam cel, odsunięcie PiS-u od władzy. Żadnych pomysłów programowych, żadnej merytorycznej rozmowy na temat jak poprawić sytuację Polaków. To jest droga donikąd

– ocenił Kuźmiuk.

Do „chadeckości” ludowców odniósł się Jan Kanthak.

"W PSL-u nie ma żadnej chadeckości. Chciałbym zaznaczyć, że jeszcze nie minął tydzień od wyborów a stało się to, co mówiliśmy od samego początku. Ta Koalicja Europejska jest tylko po to, żeby zebrać mandaty i dostać się do Brukseli. Oni mówili, że jest wspólny program, pokazywali wspólne cele. Tu się okazuje, że jedyną wspólnotą celu było dostanie się do europarlamentu. To wystawia najgorsze świadectwo Koalicji Europejskiej, tej koalicji, że nie minął tydzień, a ona się rozpada"

– powiedział Jan Kanthak.

Do sprawy odniósł się polityk PSL, Krzysztof Paszyk.

Nie ma tu jakiś totalnych zmian. Robi się przestrzeń na umiarkowane centrum i chcemy jako PSL dać ofertę zniechęconym skrajną prawicą i skrajną lewicą

– przekonywał. Tłumaczył, że prezes PSL mówił wcześniej o "koalicji na wybory do PE".

„Wczoraj odbyła się rada naczelna PSL. Podsumowano wyniki wyborów do europarlamentu. Tydzień po ogłoszeniu wyników do Brukseli nie ma już tematu Koalicji Europejskiej, bo my tam wstępowaliśmy na okoliczność wyborów” – dodał.

W programie pojawił się również temat Nowoczesnej i jej bytu w Koalicji Europejskiej. Platforma i Nowoczesna nawiązały współpracę wiosną zeszłego roku, współtworząc - wraz z Inicjatywą Polska - Koalicję Obywatelską, która wystartowała w jesiennych wyborach samorządowych. W grudniu ubiegłego roku, już po wyborach samorządowych, doszło do napięć między partiami. Z klubu Nowoczesnej do PO odeszło wówczas siedmiu posłów, w tym ówczesna szefowa tego klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz. Liderka partii Katarzyna Lubnauer nazwała to wówczas "wrogim przejęciem" posłów Nowoczesnej.

Do ponownego ocieplenia relacji między partiami doszło w lutym, kiedy to oba ugrupowania (wraz jeszcze z SLD, PSL i Zielonymi) porozumiały się co do wspólnego startu w eurowyborach. Choć Nowoczesna nie otrzymała żadnego z "biorących" miejsc na listach KE, projekt przetrwał. Koalicja Europejska zdobyła w wyborach do PE 38,5 proc. głosów, co dało jej w sumie 22 mandaty dla przedstawicieli: PO, PSL i SLD.

Na przyszłą sobotę zaplanowane jest wspólne posiedzenie Rad Krajowych: Platformy i Nowoczesnej. O połączonych obradach obu gremiów poinformował sekretarz generalny Nowoczesnej Adam Szłapka.

Witold Zembaczyński z Nowoczesnej zapewnił, że Koalicja Europejska istnieje.

"Została zawarta na potrzeby wyborów do Parlamentu Europejskiego, zrealizowała swoje cele, zdobyliśmy 38,5 proc. poparcia"

- mówił.

Odnosząc się do nowego pomysłu PSL, Zembaczyński dał do zrozumienia ludowcom, że taki ruch może im się nie opłacić.

"Koalicja, którą chce założyć PSL będzie wymagała przekroczenia 8 proc. progu. Zgodnie z metodą obliczania głosów D’Hondta duże podmioty z każdego 1 proc. poparcia robią 5-6 mandatów, a mniejsze koalicje z 1 proc. robią 1,5 mandatu. Dlatego o wiele bardziej pragmatyczne w polityce jest zawierania dużych porozumień, tego wymaga dziś od nas sytuacja" – przekonywał.

Posła Nowoczesnej zapytano, czy partia zostanie wchłonięta przez Platformę.

- Wiele osób nam źle życzy, ale za nami stoją wybrani w zeszłym roku radni, całe środowisko, które myśli o tym, w jaki sposób powinna wyglądać Polska po rządach PiS-u. Uważam, że to nasze środowisko zawsze będzie niosło swoje wartości i będziemy funkcjonować, także proszę się o nas nie martwić – odparł.

To spotkało się z odpowiedzią radnego Kanthaka.

Nowoczesna obchodziła czwarte i ostatnie urodziny. Została stworzona w opozycji do PO, a nie do PiS. Syndykiem masy upadłościowej został poseł Szłapka i prowadzi rozmowy z posłem Tyszkiewiczem, bo się znają z kampanii Komorowskiego. Poseł Szłapka ten sztandar wyniesie. Poseł Zembaczyński mówi o innej cywilizacji, prezydent Komorowski o płaceniu podatków, kto inny dezawuuje wyborców jak nie wasza strona?

- zaznaczył Jan Kanthak.

Paweł Mucha z kancelarii prezydenta RP zwrócił uwagę na wielką frekwencję w wyborach.

Prezydent zwracał się do Polaków o liczne głosowanie i cieszę się, że to było historyczne przełamanie. Przyrost jest ponad dwudziestoprocentowy. Daje też mocny mandat naszym przedstawicielom w Parlamencie Europejskim, ale też daje mocny mandat partii zwycięskiej. Trzeba powiedzieć wprost i szczerze: nigdy w żadnych wyborach żadne ugrupowanie nie uzyskało takiego poparcia. Głos premiera polskiego rządu w rozmowach o obsadzie europejskich stanowisk jest poparty wyborem Polaków. Polacy się nie przekonali do hasła anty-PiSu. W ankiecie Latarnika Koalicja Europejska nie była w stanie przygotować wspólnej odpowiedzi na proste pytania

– zaznaczył Mucha.