Prymas o pierwszej pielgrzymce papieża do Polski: Wołanie o ducha wolności

Jan Paweł II / Bundesarchiv, B 145 Bild-F059404-0019 / Schaack, Lothar / CC-BY-SA [CC BY-SA 3.0 de (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/de/deed.en)]

  

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski była wielkim wołaniem o ducha wolności. Wzywając Ducha Świętego, papież otworzył w nas powiew wolności – podkreślił prymas Polski abp Wojciech Polak w wywiadzie udzielonym z okazji 40. rocznicy tego wydarzenia.

Przed 40 laty słowami "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi", papież Jan Paweł II rozpoczął wielką katechezę narodu. Jakie znaczenie miała ona dla Polski i Polaków?

Prymas: Pielgrzymka ta była wielkim wołaniem o ducha w sytuacji, w której Polacy przeżywali chwile zwątpienia, apatii, a jednocześnie chwile doświadczenia, że system komunistyczny powoli chyli się ku upadkowi. Brakowało jednak takiego ducha, o którego Ojciec Święty Jan Paweł II prosił i modlił się, dodając nam prawdziwej otuchy.

Pierwsze spotkanie z rodakami z jednej strony było sięgnięciem do skarbca duchowości cechującej od tysiąca lat naród Polski. W czasie tej pielgrzymki papież wiele razy odwoływał się do korzeni dziedzictwa chrześcijańskiego, tłumacząc, z czego ten duch wyrasta. Z drugiej strony było to wołanie prorocze, ożywiające też tego ducha w polskim narodzie, zwłaszcza wówczas, kiedy ukazywał jego wymiar nie tylko wewnętrzny, ale także otwarcia się na inne ludy i narody, chociażby w Gnieźnie, gdy mówił o tym, że poprzez jego osobę, poprzez jego pielgrzymkę do Polski odsłania się duchowa jedność Europy Wschodu i Zachodu.

Czy spowodowała ona przebudzenie w narodzie polskim i przyczyniła się do odzyskania upragnionej wolności i do upadku systemu komunistycznego?

Myślę, że ta pielgrzymka była przede wszystkim odwołaniem się do tego, kim jesteśmy jako chrześcijanie, jako ludzie wolni, odwołaniem się do naszego chrześcijańskiego ducha i wołaniem o ludzką godność, o szacunek dla ludzkiej godności. Kiedy w Gnieźnie papież mówił o tym, że kultura europejska czerpie głęboko z ducha chrześcijańskiego, dodawał jednocześnie, że jest to duch głęboko ludzki, duch godności człowieka, jego praw, jego wolności. I w tym sensie na pewno Ojciec Święty pobudzał serca Polaków do marzenia i do tego czynu, który potem w latach 80. przekształcał się w dążenie do wolności.

Jak z perspektywy 40 lat od tego wydarzenia należy spojrzeć na tę historyczną pielgrzymkę i czy obecnie Polacy w sposób właściwy korzystają z odzyskanej wolności?

Sądzę, że pierwsza pielgrzymka była pielgrzymką wdzięczności papieża, miłości do swojej ojczyzny, ale jednocześnie także wejściem – o czym mówił wielokrotnie – na duchowy szlak, który wiedzie przez Polskę – od św. Wojciecha w Gnieźnie przez Jasną Górę w Częstochowie aż do św. Stanisława w Krakowie. I to bardzo konkretne odwołanie się do chrześcijańskiego dziedzictwa, do tego, co jest właśnie tym duchem, powinno być świadectwem ducha. W Gnieźnie papież mówił, że nie idziemy w przeszłość, ale idziemy w przyszłość. Tutaj wołał: "Weźmijcie Ducha Świętego".

Po pierwszej pielgrzymce nastąpiło wiele innych. Miały one swoje wezwania, tematy. Wydarzały się w konkretnym czasie, który przeżywała nasza ojczyzna. Ta pierwsza pobudziła naszego ducha i warto o tym pamiętać, warto pamiętać o tym, że Jan Paweł II wówczas nas umocnił, a wzywając Ducha Świętego, otworzył nas na powiew wolności.

Należy dzisiaj pamiętać, że ciągle jesteśmy wzywani do tego, by tę wolność jak najpełniej zagospodarowywać. Tym zobowiązaniem, które także płynie z przypominania po 40 latach tej pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II, jest także nasza odpowiedzialność. Pamiętam, kiedy w Krakowie na Błoniach papież mówił, "abyśmy się nie znużyli, abyśmy nie zwątpili, abyśmy nie podcinali tych korzeni, z których wyrastamy". To jest przesłanie, które wówczas nam przypomniał i wciąż jest żywe.

Jaka refleksja winna nam towarzyszyć podczas obchodów tej rocznicy?

Obchody tej rocznicy to przede wszystkim wdzięczność za posługę św. Jana Pawła II, za jego pielgrzymowanie po polskiej ziemi, za to, że nam przypominał o tych szczególnych miejscach, jakimi są Warszawa, Gniezno, Jasna Góra w Częstochowie i Kraków. To pierwsze pielgrzymowanie Ojca Świętego jest dla nas ciągłym przypominaniem, żebyśmy dziedzictwa papieskiego odważniej się zbliżali, byśmy z niego czerpali, byśmy nie zwątpili, że w nim jest siła i moc do tego, żeby ono nas dzisiaj inspirowało w naszych wyborach, w naszym przeżywaniu trudnego dziś.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szkodliwe plotki zmusiły do ucieczki tysiące osób. W tle - epidemia koronawirusa

Zdjęcie ilustracyjne / By Vmenkov - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2876385

  

Dość nieoczekiwany skutek w Kazachstanie przyniosła epidemia koronawirusa w Azji. Z powodu pojawiających się wobec mniejszości etnicznej Dunganów w Kazachstanie oskarżeń o roznoszenie wirusa 2019-nCov, cztery tysiące jej przedstawicieli zostało niejako zmuszonych do ucieczki z kraju. Co więcej, 10 osób zmarło, a ponad sto zostało rannych w wyniku bójek etnicznych między Kazachami a Dunganami w pobliżu granicy kazachsko-kirgiskiej.

- Dziesięć osób zmarło, a ponad sto zostało rannych, w wyniku bójek między etnicznymi Kazachami a Dunganami w obwodzie żambylskim na granicy kazachsko-kirgiskiej w nocy z 7 na 8 lutego bieżącego roku

- mówi Patrycja Pendrakowska z Instytutu Boyma.

W zamieszkach uczestniczyło ponad kilkadziesiąt osób, zniszczono około 30 domów i 15 budynków usługowych. Do ataków we wsi Masanczi użyto kamieni, metalowych prętów, a także broni palnej. Według oficjalnych danych służby państwowe aresztowały ponad czterdzieści osób, a prezydent Kazachstanu Kassym-Żomart Tokajew zarządził wzmożone kontrole w obliczu wzrostu mowy nienawiści, rozsiewania plotek i prowadzenia dezinformacji.

W ciągu ostatnich kilku lat sporadycznie dochodziło do bójek między członkami poszczególnych grup etnicznych. [polecam:https://niezalezna.pl/311626-chiny-przekroczono-bariere-2-tys-zgonow-z-powodu-zakazenia-w-dobe-zmarlo-136-osob]

- Podłoże do wybuchu zamieszek mogła stanowić sytuacja socjoekonomiczna- Dunganom niewątpliwie lepiej się powodzi pod względem ekonomicznym od Kazachów

 - podkreśla Pendrakowska.

Jak dotąd nie podano oficjalnych przyczyn wybuchu ostatnich zamieszek, natomiast pojawiły się niepotwierdzone i rozsiewające niepokój doniesienia, że może mieć to związek z koronawirusem. A ściślej, z tym, że pojawiła się plotka o rozsiewaniu wirusa przez Dunganów.

W ciągu ostatnich dni wobec zapewnień o bezpieczeństwie przez prezydenta Kassyma-Żomarta Tojakewa, Dunganie wracają do Kazachstanu.

Ludność Dungan stanowi obecnie jedynie promil całości populacji Kazachstanu. Dunganie porozumiewają się między innymi w języku mandaryńskim i są w przeważającej większości wyznania muzułmańskiego.

Członkowie tej mniejszości etnicznej zamieszkują również Kirgistan, Rosję, Tadżykistan i Mongolię. Ludność ta jest endogamiczna, więc do zawierania związków małżeńskich dochodzi głównie w obrębie jednej grupy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts