Północnokoreański specjalny przedstawiciel ds. kontaktów ze Stanami Zjednoczonymi Kim Hjok Czol oraz czterech urzędników północnokoreańskiego MSZ zostało w marcu br. rozstrzelanych przez pluton egzekucyjny na lotnisku Mirim na obrzeżach Pjongjangu” – poinformował w piątek południowokoreański dziennik „Chosun Ilbo”. Kara śmierci została zasądzona ze względu na oskarżenia dotyczące szpiegostwa na rzecz Stanów Zjednoczonych. Negocjator Kim Hjok Czol miał źle zrelacjonować negocjacje „bez właściwego zrozumienia intencji” Stanów Zjednoczonych.

– Ktoś musiał być winien fiaska szczytu Trump–Kim w Hanoi, który nie zakończył się zawarciem żadnego porozumienia

– mówi „Codziennej” dr Rafał Brzeski, ekspert ds. międzynarodowych.

– Według dyktatury komunistycznej za niepowodzenia nie jest odpowiedzialny wódz, a jedynie przedstawiciele establishmentu, którzy wiedzieli jak najwięcej i mogliby wykazać niekompetencje Kim Dzong Una – dodaje ekspert.

Czystkami po nieudanym szczycie w Wietnamie został objęty również jeden z głównych negocjatorów, którym był Kim Jong Czol. Szef wydziału odpowiedzialnego za kontakty z Koreą Południową został zesłany do zlokalizowanego przy granicy z Chinami obozu pracy i reedukacji. W to samo miejsce trafiła również Kim Song Hje, która była w zespole odpowiedzialnym za zorganizowane szczytu w Hanoi. Jej pomysł na zniesienie sankcji za likwidację głównego kompleksu nuklearnego w Yongbyon został przez Stany Zjednoczone odrzucony.

Do więzienia wtrącono także tłumaczkę przywódcy Korei Północnej. Shin Hye Yong podczas szczytu w Hanoi miała dopuścić się pomyłek w tłumaczeniu, które podważyły pozycję i autorytet dyktatora.

– Czystki w delegacji odpowiedzialnej za przygotowanie rozmów z prezydentem Stanów Zjednoczonych mogą być sygnałem, że Kim zmienia stanowisko i chciałby wrócić do negocjacji. Być może w ten sposób dyktator KRLD chce pokazać, że fiasko rozmów nie było błędem jego, a urzędników i jest chętny do podjęcia dalszych rozmów z prezydentem USA Donaldem Trumpem

– zauważa dr Rafał Brzeski.

Tekst pojawił się w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"