Czerwony Puchar - Liverpool pokonał Tottenham w finale Ligi Mistrzów

W sobotni wieczór, w upalnym Madrycie o najcenniejsze piłkarskie klubowe trofeum zagrały dwa angielskie kluby. Trzeci w trenerskiej karierze finał Ligi Mistrzów okazał się pierwszym szczęśliwym dla Jurgena Kloppa. Srebrny, ważący jedenaście kilogramów, puchar po raz szósty w historii trafił do Liverpoolu, który pokonał londyński Tottenham.

premierleague.com

Mecz poprzedziła minuta ciszy dla tragicznie zmarłego Jose Antonio Reyesa, który zginął w sobotę w wypadku samochodowym. Pięciokrotny triumfator piłkarskiej Ligi Europy miał zaledwie 35 lat. Wiele osób na trybunach, murawie i ławkach rezerwowych miało tuż przed rozpoczęciem finału łzy w oczach.

Minęły dwadzieścia trzy sekundy od pierwszego gwizdka i sędzia Damir Skomina... podyktował rzut karny dla Liverpoolu za zagranie piłki ręką. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Mohamed Salah.To był fantastyczny początek meczu dla podopiecznych Jurgena Kloppa.

Arbiter nie miał cienia wątpliwości, ale jego decyzja z pewnością wywoła wiele dyskusji

To zdarzenie zdeterminowało przebieg spotkania w pierwszych trzech kwadransach. Przy piłce dłużej utrzymywali się wprawdzie piłkarze Tottenhamu, ale to The Reds kontrolowali zdarzenia na boisku. Drużyna z Anfield była bliższa zdobycia kolejnego gola, jednak w pierwszej połowie więcej bramek nie padło. Koguty nie stworzyły przed przerwą faktycznie większego zagrożenia i nie oddały nawet jednego celnego strzału na bramkę Alissona.

W 69. minucie niesamowitą akcję przeprowadził Sadio Mane. Popędził z piłką z własnej połowy aż w pole karne Tottenhamu. Futbolówka trafiła pod nogi Milnera, który strzelił minimalnie niecelnie. Mecz wreszcie się otworzył, a zdarzenie zaczęły przenosić się w szybkim tempie spod jednej bramki pod drugą. Na taki finał czekali kibice. Na boisku pojawił się też wreszcie bohater półfinału w Amsterdamie - Lucas Moura. Koguty nie miały nic do stracenia, a czas upływał im coraz prędzej.

Kibice Tottenhamu cały czas wierzyli, że ich drużyna odwróci losy spotkania

Końcówka spotkania należała już zdecydowanie do zespołu z Londynu. Brazylijski bramkarz Alisson zaczął pracować na miano bohatera spotkania broniąc coraz groźniejsze uderzenia rywali. Kiedy wydawało się, że wyrównanie wisi w powietrzu... Liverpool zadał decydujący cios. Piłka po rzucie rożnym trafiła pod nogi Origiego, który uderzył perfekcyjnie, nie dając Llorisowi szans na skuteczną paradę.

Bohater drugiego planu - Origi wszedł po przerwie i strzelił rozstrzygającego gola

The Reds wykorzystali wszystkie okazje. Byli zabójczo skuteczni i pozbawili rywali złudzeń, a Jurgen Klopp wreszcie nie będzie chodził smutny po finałowym meczu.

Tottenham Hotspur - Liverpool FC 0:2 (Mohamed Salah 2' [K], Divock Origi 87')

 

 



Źródło: niezalezna.pl

#Mohamed Salah #Liga Mistrzów #Liverpool FC - Tottenham Londyn

Janusz Milewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo