Niemiecki trener doprowadził swoje drużyny - Borussię Dortmund w 2013 roku oraz Liverpool w 2018 - do finału Ligi Mistrzów. Oba mecze kończyły się jednak porażkami Kloppa. Podobnie finał Ligi Europy w 2016 z Sevillą, oraz finał Pucharu Ligi Angielskiej w tym samym roku. Do niepowodzeń w finałach należy doliczyć również porażki z Borussią w Pucharze Niemiec w 2014 i 2015.

Jedyny finał, który Klopp może miło wspominać to Puchar Niemiec w 2012 roku. Borrussia z trzema Polakami w składzie pokonała wówczas Bayern Monachium 5:2, a grający dla BVB Robert Lewandowski ustrzelił hat-tricka.

Zawsze są inne okoliczności, inny zespół, inny rywal... Gdybym pomyślał, że to ja jestem przyczyną tych wszystkich porażek, to mielibyśmy problem. Ale tak nie jest. Wciąż mam wiarę w siebie

- zapewnił na piątkowej konferencji prasowej niemiecki szkoleniowiec.

Większość jego zawodników grało w finale w ubiegłym roku w Kijowie, gdzie "The Reds" ulegli Realowi Madryt 1:3. Zdaniem Kloppa było to dla nich cenne doświadczenie, dzięki któremu zrobili duży postęp w tym sezonie:

Chłopcy zrobili ogromny krop naprzód. Wreszcie gramy konsekwentnie i ta konsekwencja będzie też konieczna w sobotnim finale.

Nie mniej dumny ze swoich piłkarzy jest trener Tottenhamu Mauricio Pochettino. Na jednej z wcześniejszych konferencji przyznał, że ewentualny triumf "Kogutów" w tych rozgrywkach byłby cudem:

Odbyliśmy niesamowitą podróż. Atmosfera była wspaniała. Prowadzenie tej grupy zawodników to wielki przywilej, jestem z nich dumny.

W finale LM zespół z Londynu wystąpi po raz pierwszy w historii. Mecz na stadionie Wanda Metropolitano rozpocznie się o godzinie 21. Po raz siódmy w historii Ligi Mistrzów (od sezonu 1992/93) o trofeum powalczą dwa kluby z tego samego kraju.