Koalicja Europejska poniosła sromotną porażkę w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wraz z nią - porażkę poniosła też drużyna ludowców, czyli Polskie Stronnictwo Ludowe. Partia była wielokrotnie krytykowana za przystąpienie do koalicji, lecz Władysław Kosiniak-Kamysz, z poparciem większości członków partii, podjął taką, a nie inną decyzję.

"Popełniliśmy błąd, idąc do wyborów w Koalicji Europejskiej. Część naszych stałych wyborców straciliśmy. Ale jeśli mamy zachować jeszcze naszą tożsamość, nie ma innego wyjścia, jak pójść samodzielnie. Przecież nawet nie wiadomo, jaka będzie ta koalicja. Słyszę, że Nowoczesna zaraz przestaje istnieć. Nie wiadomo, co się stanie z Wiosną. Jeśli mamy iść w takiej księżycowej koalicji, to jest początek końca Polskiego Stronnictwa Ludowego"

- prognozuje Kłopotek.

Poseł PSL przyznaje, że próbował przekonywać partyjnych kolegów, że start w Koalicji Europejskiej to nie jest dobry pomysł. Okazało się, że zdecydowana większość widziała tę sprawę inaczej.

"Przekonywałem na Radzie Naczelnej w lutym, ale wynik był druzgocący - 86 do 8 za koalicją. Dziś ewentualnie mógłbym dopuścić koalicję PO-PSL, w ramach której rządziliśmy przez 8 lat i nadal rządzimy w 8 sejmikach. Ale bez żadnych dodatków"

- mówi.

Wspominając o dodatkach, mówi m.in. o SLD. Czy sojusz ludowców z lewicą ma sens?

"Nie, wtedy już za bardzo się rozmywamy. Włodzimierz Czarzasty teraz zresztą triumfuje, pięciu starych zawodników wzięło mandaty. Niech wystartuje sam, zobaczy jak to będzie"

- podsumowuje Kłopotek.