W niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego, PiS uzyskało 45,38 proc. głosów, Koalicja Europejska - 38,47 proc., Wiosna - 6,06 proc. PiS zdobyło 27 mandatów, Koalicja Europejska - 22, a Wiosna - 3. Dla połączonych sił PO, PSL, SLD, Zielonych i Nowoczesnej była to prawdziwa klęska.

Andrzej Grzyb startował z wielkopolskiej listy Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego. Uzyskał pod względem ilości trzeci wynik za Ewą Kopacz (PO) i Leszkiem Millerem (SLD). Grzyb zdobył ponad 51 tysięcy głosów poparcia i po 10 latach pracy w europarlamencie nie zdobył mandatu.

„Zawsze mówiłem, że ta lista to jest strefa śmierci”

– skomentował decyzję w sprawie wspólnego kandydowania PSL z jednej listy z innymi partiami w ramach Koalicji Europejskiej.

„Było to za mało. Zaważyło to, że byłem dopiero na trzecim miejscu. Ponadto na liście było dwóch byłych premierów”

- powiedział.

Zdaniem Grzyba, PSL mógł stracić część wyborców, ponieważ „przeszli frustrację związaną z ideologiczną narracją, która miała miejsce w trakcie kampanii wyborczej”. Były europoseł i szef wielkopolskich struktur PSL wskazał na cztery powody, które mogły przyczynić się do osłabienia elektoratu ludowców.

„Poczynając od karty Trzaskowskiego, nieakceptowalną i szkodliwą wielce wypowiedź Jażdżewskiego, poprzez niezbyt fortunną wypowiedź Włodzimierza Cimoszewicza w sprawie zwrotu mienia bezspadkowego ofiar Holokaustu. A na koniec dobiła nas manifestacja w Gdańsku”

- ocenił.

Według Grzyba, podczas kampanii stworzono atmosferę, która uderzyła w podstawowe uczucia religijne i prawa osób wierzących.

Wielokrotnie mówiłem, że wybory do Parlamentu Europejskiego nie są związane z kwestiami moralności publicznej, małżeństw homoseksualnych czy prawa rodzinnego – to jest wyłącznie kompetencja polskiego rządu. To miało ogromny wpływ na temperaturę tej kampanii, a partia rządząca bardzo dobrze wykorzystała mechanizmy reakcji społecznej, jeżeli np. przed terminem głosowania ludzie otrzymali decyzję o przyznaniu 13 emerytury”

- skomentował.

Według Grzyba, PSL nie powinien iść wspólnie w ramach koalicji w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Podkreślił, że w styczniu 2019 r. wielkopolskie struktury PSL podjęły uchwałę mówiącą, że „ze względu na okoliczności zgadzamy się na wejście do Koalicji Europejskiej, natomiast w wyborach do parlamentu polskiego będziemy startować pod własnym szyldem".

"To jest decyzja, która nadal obowiązuje, ponieważ nie została odwołana przez zarząd wojewódzki”

– poinformował Andrzej Grzyb.

W sobotę zbiera się Rada Naczelna PSL, która rozpocznie dyskusję, w jakiej formule ludowcy wystartują w wyborach do Sejmu i Senatu. Jak ujawnił Władysław Kosiniak-Kamysz, pierwszą opcją dla PSL jest zawsze samodzielny start.