Rozkaz gen. Czesława Kiszczaka w sprawie przyjazdu papieża

/ ipn.gov.pl

  

Przyjazd Jana Pawła II do Polski może być wykorzystany do szerzenia „antysocjalistycznych nastrojów” i „klerykalnego wstecznictwa” – napisał w rozkazie z 8 maja 1979 r. Czesław Kiszczak, ówczesny szef WSW. IPN uruchomił portal o pierwszej pielgrzymce papieskiej do Polski.

2 czerwca minie 40 lat od przybycia papieża Jana Pawła II z pierwszą pielgrzymką do Polski. W związku z rocznicą  IPN przygotował nowy portal z informacjami o reakcji władz PRL – głównie Służby Bezpieczeństwa, ale też Ludowego Wojska Polskiego – na wizytę apostolską papieża Polaka: pierwszapielgrzymka.ipn.gov.pl 

Papież Jan Paweł II to jedna z najważniejszych postaci w historii XX wieku. Jego nauczanie było nie tylko ważne w sferze duchowej, ale miało także ogromny wpływ na historię naszego kraju i przemiany społeczno-polityczne. Bez wątpienia dla władzy komunistycznej był wielkim zagrożeniem, co jednoznacznie wynika z opublikowanych przez nas dokumentów. 

- powiedziała dyrektor Archiwum IPN Marzena Kruk.

Większość zamieszczonych na portalu materiałów wytworzyły lub zgromadziły organy bezpieczeństwa PRL, które realizowały tajną operację MSW o kryptonimie „Lato '79"; wiele z tych dokumentów  dotyczących tzw. zabezpieczenia wizyty papieża w Polsce nie było wcześniej publikowanych. Internauci znajdą dziesiątki kopii dokumentów, fotografie wykonane przez SB podczas pielgrzymki, grafiki, mapy sytuacyjne i inne interesujące materiały dotyczące podróży apostolskiej sprzed 40 lat. Wśród opublikowanych dokumentów są np. meldunki sytuacyjne Służby Bezpieczeństwa z poszczególnych miast, które odwiedził papież, m.in. z Warszawy. Zmobilizowano na czas pielgrzymki papieża ponad 55 tys. funkcjonariuszy MO, ponad 60 tys. członków ORMO, Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej.

Na portalu opublikowano nie tylko dokumenty cywilnych organów bezpieczeństwa państwa, do których należała Służba Bezpieczeństwa, ale także wojskowych, w tym Wojskowej Służby Wewnętrznej, która w latach 1957-90 była podległą MON wojskową służbą specjalną, odpowiedzialną m.in. za kontrwywiad. WSW wywodziła się z Głównego Zarządu Informacji WP, do którego zadań należała m.in. walka ze „zdradą stanu".

Zamieszczono m.in. rozkaz nr 037 z 8 maja 1979 r. gen. bryg. Czesława Kiszczaka jako szefa WSW, w którym napisał on, że

przyjazd głowy kościoła katolickiego do Polski może być wykorzystany przez elementy reakcyjne jako dogodny moment do wzniecania wśród społeczeństwa antysocjalistycznych nastrojów, inspirowania wrogich wystąpień i kolportowania haseł obliczonych na umacnianie klerykalnego wstecznictwa. Ludowe Wojsko Polskie jako oręż partii i socjalistycznego państwa może również w tym czasie stać się obiektem prób wrogiego oddziaływania.

Internauci mogą zapoznać się również z meldunkami Szefostwa WSW o sytuacji w Siłach Zbrojnych PRL w związku z wizytą papieża czy wojskowymi szyfrogramami o wynikach „realizacji zamierzeń zabezpieczenia pobytu Papieża w Polsce". Wśród materiałów znajdują się przykładowe dokumenty dotyczące działalności wywiadu cywilnego PRL, czyli Departamentu I SB MSW. Będą to np. szyfrogramy dotyczące reakcji niektórych krajów socjalistycznych na wizytę papieża w Polsce, ale także reakcji w USA, Wielkiej Brytanii czy Francji. Opracował je na potrzeby portalu specjalista w tej dziedzinie dr Witold Bagieński z IPN.

Dokumenty i fotografie SB związane z pielgrzymką z 1979 r., w odpowiednio mniejszej liczbie, będzie można od 2 czerwca obejrzeć również na wystawie w Zamku Królewskim w Warszawie, zatytułowanej „Wstańcie, chodźmy... Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski 2-10 czerwca 1979 r.". IPN zapowiedział, że na wystawie będzie można obejrzeć także kilkadziesiąt fotografii ze zbiorów Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego oraz liczne wycinki z artykułów z prasy niemieckiej, włoskiej, holenderskiej, francuskiej i amerykańskiej.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: ipn.gov.pl, dzieje.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy "baby boom" w dużych miastach w Polsce. Ekspert wskazuje przyczyny

Joanna Tylisz i Igor / Fot. Ignac Glowacki.

  

W Polsce nastąpiła nieoczekiwana ewolucja dzietności. W dużych metropoliach, a także stolicach województw urodziło się ostatnio więcej dzieci, niż ogółem w całej Polsce. Prof. Piotr Szukalski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego twierdzi, że to zjawisko chwilowe i wyjaśnia przyczyny trendu.

Współczynnik dzietności lub poziom płodności oblicza się, podając liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym, czyli pomiędzy 15 a 49 rokiem życia. Przez ostatnie dekady występowała prosta zależność: dzietność mieszkanek miast była niższa niż ta na wsi. Co więcej, dzietność kobiet z dużych miast (tj. mających przynajmniej 100 tys.mieszkańców) była niższa niż ta w miastach ogółem. Kobiety w większych miastach miały wyższy poziom wykształcenia, więcej pracowały i zarabiały, miały większe aspiracje zawodowe. Wraz z wielkością miasta rosła też wśród jego mieszkanek znajomość środków antykoncepcyjnych. Socjologowie obserwowali odchodzenie od tradycyjnego modelu rodziny.

"Tymczasem we współczesnej Polsce to nie największe miasta odznaczają się najniższą dzietnością, ale - co zaskakujące - w części regionów skłonność mieszkanek stolic do posiadania dzieci przewyższa średnią dla regionu"

– stwierdza prof. Szukalski, autor raportu "Wzrost dzietności w ostatnich latach: dlaczego najbardziej z niego korzystają duże miasta?".

[polecam:https://niezalezna.pl/245693-jest-efekt-programu-rodzina-500-plus]

To nowa obserwacja - zauważa badacz, gdyż od roku 1990 przez kolejne ćwierćwiecze w żadnej ze stolic województw nie odnotowano dzietności wyższej, niż dla Polski ogółem. Ostatnie lata jednak zmieniają ten obraz. W 2015 roku w Gdańsku i Warszawie urodziło się więcej dzieci, w kolejnym roku - również w Gorzowie Wielkopolskim. W 2017 r. "baby boom" odnotowano już w sześciu stolicach regionów, zaś w 2018 - w dziewięciu.

Prof. Szukalski zaobserwował, że coraz częściej ludność stolicy charakteryzuje się wyższą dzietnością, niż mieszkańcy regionu ogółem.

W stolicach województw zamieszkuje zazwyczaj znaczna część populacji (zwykle 20-30 proc.), a to oznacza dużą przewagę rozrodczości nad pozostałą częścią ludności danego regionu.

Właśnie taką sytuację socjolog z UŁ zaobserwował od 2015 r. w Gorzowie Wielkopolskim i Opolu, od 2016 r. w Gdańsku i Rzeszowie, od 2017 r. w Szczecinie i Kielcach. Jednorazowo wystąpiła również w 2018 r. w Zielonej Górze, Olsztynie i Wrocławiu.

Profesor Szukalski obserwuje zmiany zachowań demograficznych zarówno w skali przestrzennej, jak i w obrębie grup społecznych. Wśród przyczyn tych zmian wymienia m.in. zmianę zachowań kobiet na wsiach i w mniejszych miastach. Dopiero teraz zachowują się one tak, jak wcześniej mieszkanki stolic.

"Regiony o najwyższym poziomie urbanizacji i rozwoju ekonomicznego, a najniższym przywiązaniu do tradycyjnego sposobu definiowania rodziny, jako pierwsze rozpoczęły dynamiczne zmiany wzorca płodności i formowania rodziny. Zaś województwa o dużym udziale ludności wiejskiej i największym tradycjonalizmie obyczajowym okres takich najbardziej dynamicznych zmian odnotowują dopiero w ostatnich latach"

- ocenia profesor.

Dodaje, że najpierw zmienił się model rodziny w grupie osób najlepiej wykształconych. To one odraczały decyzję o zostaniu rodzicami, a także opowiadały się za mniejszą liczbą dzieci. Osoby te miały bowiem najwięcej do stracenia, np. miejsce pracy. Obecnie w największych miastach powyższy proces spowalnia. Natomiast wciąż przebiega on dość szybo na obszarach wiejskich, zwłaszcza tych bardziej tradycyjnych i religijnych.

[polecam:https://niezalezna.pl/239236-w-polsce-od-dawna-nie-rodzilo-sie-tyle-dzieci-wskaznik-urodzen-najwyzszy-od-20-lat]

Socjolog zwraca uwagę na migracje zagraniczne oraz legalizowanie pobytu przez migrantów wewnętrznych. Przewiduje, że wyższa dzietność stolic regionów jest jedynie chwilowa, zaś po przejściu przez niezbędne etapy przemian zachowań rozrodczych i "odbiciu się od dna" również na innych terenach rozpocznie się proces odbudowy dzietności. W takim przypadku za 5-10 lat, po podwyższeniu się dzietności mieszkanek wsi i terenów pozametropolitarnych, ponownie może okazać się, iż dzietność w największych miastach jest niższa, niż średnia dla kraju czy danego regionu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl