- Żeby nie być gołosłownym: pan Tadeusz Kowalski, burmistrz Tucholi, mówił mi, że u nich w Tucholi mają przykład osoby wielodzietnej, która razem z dodatkami mieszkaniowymi i jakimiś innymi, nie pracując, otrzymuje w tej chwili 12 tys. zł miesięcznie. I inni ludzie to widzą. A są osoby ciężko pracujące, np. bez dzieci, na dwóch etatach, które mają 4 czy 5 tys. i część ludzi zaczyna się czuć jak frajerzy przez to, że pracują. I tu, uważam, jest problem społeczny. Polityka społeczna powinna premiować pracowanie, a nie niepracowanie

- mówił Sikorski w TVN, ale jak się okazało przemilczał, lub zapomniał dodać, że prawie połowa tych świadczeń to... alimenty.

Wypowiedź Sikorskiego wywołała lawinę komentarzy, w których kwestionowano jej rzetelność. Sprawę u źródła postanowił wyjaśnić portal tvp.info, przeprowadzając rozmowę z burmistrzem Tucholi, Tadeuszem Kowalskim.

Samorządowiec potwierdził, że rozmawiał z Sikorskim na temat transferów środków na cele społeczne.

- Jest taki przypadek rodziny wielodzietnej, która otrzymuje łącznie około 12 tys. zł od pomocy społecznej, wraz z dodatkami”. W telewizji poseł Sikorski posłużył się tym właśnie, skrajnym przypadkiem

- powiedział portalowi tvp.info burmistrz.

- Ja nie wziąłem tego z sufitu.Takie stwierdzenie rzeczywiście padło w rozmowie z Sikorskim. Jest rodzina, gdzie samotna matka po rozwodzie utrzymuje sama ośmioro czy dziesięcioro dzieci. Ona sama nie pracuje. Jej były mąż często zaglądał w kieliszek. On też nie pracuje, więc nie ma z czego płacić alimentów

– mówił Tadeusz Kowalski, dodając, że rodzina pobiera świadczenie 500 Plus, a drugie tyle otrzymuje w formie świadczenia alimentacyjnego.

Dochodzą do tego: zasiłek specjalny, dodatek mieszkaniowy, dodatek energetyczny, stypendia dla dzieci, bony obiadowe

- powiedział burmistrz Tucholi podkreślając, że "rodzina, o której mowa, nie jest przykładem rodziny patologicznej".