Łukacijewska chciała dopiec PiS, ale wszystko pomieszała i... wkopała kolegów z własnej partii!

Donald Tusk i Michał Boni / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Tę kompromitującą wpadkę europoseł Elżbieta Łukacijewska z Koalicji Europejskiej zapamięta chyba na długo. Wszystko zaczęło się od tego, że polityk postanowiła dopiec Prawu i Sprawiedliwości oraz rządowi Mateusza Morawieckiego oskarżając o... doprowadzenie do zniknięcia marki Zelmer. Problem polega jednak na tym, że spółkę sprywatyzowano już w 2005 roku za rządów Marka Beli, co niezwykle krytycznie oceniono w raporcie NIK, a w 2013 roku – za rządów PO-PSL - urząd antymonopolowy dał zgodę na przejęcie rzeszowskiej spółki przez BSH Bosch und Siemens Hausgeräte GmbH. To jeszcze nic. Pod wpisem Łukacijewskiej aż roi się od komentarzy internautów, którzy przypominają, jaką rolę w całym procesie odgrywał nie kto inny, jak Michał Boni.

Miał być klasyczny atak na rząd i Prawo i Sprawiedliwość, a wyszło... jak zawsze.

„Zelmer nie będzie już produkować małego sprzętu AGD-odkurzaczy, robotów kuchennych czy czajników elektrycznych, z których produkcji słynął przez lata" Czy to oznacza, że za rządów, które tak ochoczo mówią o "repolonizacji" zniknie znana polska marka?”.
- napisała Łukacijewska.

 
Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać:


A wystarczyło tylko sprawdzić kilka faktów. Cała afera wokół „wygaszania” Zelmera zaczęła się w styczniu 2005 roku (!). Wówczas – za rządów Marka Belki - wprowadzono akcje spółki na giełdę. Co ciekawe, już w marcu w radzie nadzorczej Zelmer SA zasiadł Marek Boni, który wcześniej był doradcą amerykańskiego funduszu Enterprise Investors.

Przyjrzyjmy się całej sprawie bliżej. Okazało się, że w 2005 roku możliwe było kupienie za 48 mln zł znanej spółki, która miała w kasie 70 mln zł. Kulisy całej sprawy opisywał wówczas tygodnik „Wprost”:

„Ogromny popyt na akcje Zelmera uzasadnia pytanie do ministra skarbu: po co szukał tzw. stabilnego inwestora finansowego, dla którego zarezerwowano 24,93 proc. akcji spółki. Jedynym uzasadnieniem przyznania takiego pakietu akcji inwestorowi finansowemu było zabezpieczenie przed wrogim przejęciem Zelmera przez konkurencyjną zagraniczną firmę z branży AGD, zainteresowaną zdobyciem polskiego rynku. Tyle że minister skarbu wcale nie zabezpieczył Zelmera przed wykupieniem przez konkurencję.
Minister skarbu wybrał jako stabilnego inwestora finansowego fundusz z grupy Enterprise Investors. Grupa zarządza pieniędzmi renomowanych amerykańskich inwestorów (na przykład CalPERS, funduszy emerytalnych policjantów, strażaków i nauczycieli z Kalifornii). Szefowie spółki EI, która od 1990 r. zainwestowała w Polsce ponad 850 mln USD, mają znakomite kontakty z rządzącą lewicą, zwłaszcza z otoczeniem premiera, ale też z politykami Platformy Obywatelskiej. Formalnie wszystko jest w porządku. Tyle że sprzedając funduszowi z grupy EI tzw. pakiet stabilizujący Zelmera, państwo de facto oddało nabywcy kontrolę nad czołowym producentem drobnych urządzeń AGD. Inwestor uzyskał też premię w postaci ponad połowy krajowego rynku tego typu sprzętu (50 proc. sprzedawanych w Polsce odkurzaczy i większościowy udział w sprzedaży czajników elektrycznych, mikserów, robotów kuchennych, krajalnic itp.). Za zaledwie 48 mln zł sprzedano znak handlowy wart (według rankingu "Rzeczpospolitej" z 2004 r.) 95,6 mln zł plus 70 mln zł w kasie firmy”.

- czytamy na łamach „Wprost”.  
 
Wówczas szef resortu skarbu przekonywał jednak, że fundusz z grupy EI nie jest inwestorem większościowym Zelmera i tłumaczył, że otrzymał „jedynie” 24,93 proc. akcji, co „nie daje możliwości sprawowania aktywnej polityki właścicielskiej”. Tymczasem Komisja Papierów Wartościowych i Giełd finalnie wyraziła zgodę na to, aby fundusz nabył do 49,9 proc. akcji Zelmera, ogłaszając w tym celu wezwanie na giełdzie. Fakt, że na ostateczny ruch w tej sprawie trzeba było jeszcze poczekać, wynikał z wysokiego kursu akcji.
 
Giełdowym debiutem Zelmera zajęła się w 2007 roku Najwyższa Izba Kontroli. Raport był druzgocący. Wynikało z niego, że w styczniu 2005 r. minister skarbu sprzedał w ofercie publicznej 12,92 mln akcji Zelmera (85 proc.) po 13,2 zł. Uzyskał 169 mln zł. W ocenie NIK, wartość spółki ustalona na podstawie „prawidłowo dokonanej wyceny na dzień 31.12.2003 r.” wynosiła co najmniej 29 zł na akcję, na dzień sprzedaży zaś - co najmniej 30,2 zł.

„Oznacza to, że dokonana przez MSP sprzedaż akcji po 13,2 zł za sztukę nastąpiła za rażąco niską cenę”.
- czytamy w raporcie NIK.

Kontrola została podjęta z inicjatywy własnej Najwyższej Izby Kontroli. Powodem jej przeprowadzenia były wyniki wcześniejszej kontroli działalności oraz przygotowania do prywatyzacji Zelmer S.A. w latach 1999 - I połowa 2003 r., oraz uzyskane od parlamentarzystów informacje wskazujące na nieprawidłowości w procesie prywatyzacji Zelmer S.A. polegające na zaniżonej wycenie wartości Zelmer S.A. i sprzedaży pakietu blisko 25 % akcji tej spółki jednemu podmiotowi.

Pełną treść raportu z kontroli NIK zamieszczamy w załączniku do tego tekstu.

„Najwyższa Izba Kontroli negatywnie ocenia prywatyzację Zelmer S.A. (Spółka),  przeprowadzoną przez Ministra Skarbu Państwa w sposób niegospodarny i nierzetelny.  Minister dokonał sprzedaży akcji za cenę nie odpowiadającą ich realnej wartości przez  co rażąco zaniżone zostały przychody Skarbu Państwa z tej prywatyzacji. W procesie  prywatyzacji wartość Spółki została oszacowana w sposób nierzetelny.  Stwierdzone w kontroli działania Ministra Skarbu Państwa, takie jak: zaakceptowanie niskiej wyceny Zelmer S.A., a także oczywiście błędnej metody wyceny znaku  towarowego Zelmer i rażące zaniżenie jego wartości; dokonanie dodatkowego obniżenia  ceny akcji tuż przed ich sprzedażą; wydzielenie subtranszy dla inwestora instytucjonalnego i sprzedaż pakietu kontrolnego za taką samą cenę jak pozostałych akcji, tj. Bez  premii za nabycie takiego pakietu – nastąpiły bez istotnych powodów i z naruszeniem  podstawowych interesów Skarbu Państwa.  Okoliczności te wskazują na brak profesjonalizmu w działaniu wysokich funkcjonariuszy państwa i rażące niezabezpieczenie interesów Skarbu Państwa. W przypadku zaistnienia wymienionych okoliczności Minister Skarbu Państwa jako dobry gospodarz, powinien niezwłocznie przerwać tak prowadzoną sprzedaż akcji renomowanej i  dochodowej spółki”.
- czytamy w raporcie NIK „Informacja  o wynikach kontroli przygotowania  i przebiegu procesu prywatyzacji  Zelmer S.A. ”
 
Na tym jednak cała sprawa się nie kończy w 2013 roku  - za rządów PO-PSL - urząd antymonopolowy dał zgodę na przejęcie rzeszowskiej spółki przez BSH Bosch und Siemens Hausgeräte GmbH - jednego z wiodących producentów sprzętu gospodarstwa domowego na świecie.
 
Niemiecki koncern przejął zakład, przeprowadzając największa na Podkarpaciu prywatyzację.
 
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w kontekście spółki Zelmer przewija się nazwisko prominentnego polityka Platformy Obywatelskiej i zaufanego człowieka Donalda Tuska.
Mowa o Michale Bonim, który zanim dołączył do ekipy Tuska, a finalnie objął tekę w jego rządzie, pracował jako doradca w Enterprise Investors – funduszu, który w 2005 roku został inwestorem Zelmera.

Z szybkiej analizy informacji dostępnych na temat kariery Boniego w Enterprise Ivestors wynika, że to właśnie z nadania funduszu znalazł się on w różnych latach w radach nadzorczych takich spółek, jak Elektrobudowa SA, Stomil Sanok SA, Polish Energy Partners SA, Zakłady Chemiczne Wizów SA, Medycyna Rodzinna SA, Opoczno SA, Zelmer SA, Kruk SA.

Z kolei ze sprawozdania Zarządu z działalności Grupy Kapitałowej Zelmer za 2007 rok dowiadujemy się, że w 19 sierpnia 2007  r. Michał Boni „złożył rezygnację z pełnienia funkcji Członka Rady Nadzorczej ZELMER S.A. z dniem 12 października 2007 r”.

Rezygnacja w 2007 roku bynajmniej nie jest dziełem przypadku. Michał Boni przestał zasiadać w radach nadzorczych, wraz z objęciem funkcji w rządzie Donalda Tuska . Zanim objął on tekę ministra w rządzie, został szefem Zespołu Doradców Strategicznych premiera Tuska.

Tym samym, europoseł Łukacijewska chcąc zaatakować PiS... wsypała swojego partyjnego kolegę i przypomniała, kto tak naprawdę stoi za prywatyzacją Zelmera.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Polak skazany za materiały terrorystyczne

zdjęcie ilustracyjne / qimono CC0

  

18-letni Jacek T., Polak mieszkający w High Wycombe pod Londynem, został dziś skazany na cztery lata więzienia za posiadanie materiałów mogących służyć do przeprowadzenia zamachów terrorystycznych.

Jacek T. przyznał się do 10 zarzutów zbierania informacji o charakterze terrorystycznym. Podczas jego aresztowania w lutym na lotnisku w Luton, detektywi znaleźli przy nim „ogromne ilości” dokumentów, w tym instrukcje, jak samodzielnie robić ładunki wybuchowe i broń palną oraz teksty wychwalające Adolfa Hitlera i treści satanistyczne.

W swoim telefonie miał także zdjęcia z innym Polakiem mieszkającym w Wielkiej Brytanii, 18-letnim Oskarem D.-K., który w czerwcu został skazany na 18 miesięcy więzienia za wzywanie do zabicia księcia Harry'ego.

- Obsesja T. na punkcie neonazizmu, terroryzmu i uzbrojenia nie była niewinną ciekawością. Instrukcje zebrane przez T. mogły zapewnić każdemu, kto by miał odpowiednie materiały, wystarczające wskazówki do zrobienia materiałów wybuchowych i broni palnej mogącej spowodować śmierć bądź poważne obrażenia

- oświadczył Richard Smith, szef wydziału antyterrorystycznego londyńskiej policji.

Sędzia Anuja Dhir określiła T. jako osobę mającą „skrajnie prawicowe, ekstremistyczne poglądy” i „przestępcę szczególnie niebezpiecznego”. Podkreśliła także jego szczególne zainteresowanie bronią palną i materiałami wybuchowymi.

W trakcie procesu przytoczono treść notatek, które oskarżony robił w areszcie. Napisał on m.in.: „Wypełnijmy nasze serca terrorem, a ulice Londynu zalejmy krwią”. W innym dokumencie określił siebie jako „najbardziej radyklanego nazistę”, a na nagraniu na poczcie głosowej mówił, że jego „marzeniem” jest przeprowadzenie ataku terrorystycznego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl