Jutro o godz. 10 miało się rozpocząć posiedzenie sejmowej komisji śledczej ds. VAT, która - zgodnie z ustalonym harmonogramem - miała przesłuchać byłego premiera Donalda Tuska.

Szef Rady Europejskiej, pytany w Brukseli przez dziennikarzy Polsat News i TVN24, czy pojawi się na przesłuchaniu przed sejmową komisją śledczą, powiedział jednak, że nie będzie to możliwe w tym tygodniu.

"W zeszłym tygodniu mój pełnomocnik poinformował, że jestem dokładnie od jutra na czele delegacji europejskiej w kilku państwach azjatyckich, ale jestem przekonany, że pełnomocnik znajdzie z komisją datę, która będzie możliwa"

- zaznaczył.

"Zawsze, mimo mojej negatywnej oceny co do niektórych intencji czy zamiarów, ale czy to była prokuratura czy komisje, ja stawiam się, kiedy organy państwa polskiego mnie wzywają"

- dodał.

Pytany o to, kiedy stawi się przed komisją, odpowiedział, że jeszcze nie wie.

"W tym tygodniu nie będzie to możliwe, ale na pewno znajdziemy czas, taki, który będzie można uzgodnić"

- dodał Tusk.

Przewodniczący komisji ds. VAT Marcin Horała zapewne ze zdumieniem przyjął informację o planowanej nieobecności Tuska. Jak napisał na Twitterze, do komisji nie wpłynęła żadna informacja, że Tusk nie stawi się na przesłuchaniu. Jednak posiedzenie komisji odbędzie się zgodnie z planem.

"Najwyżej je otworzymy i stwierdzimy niestawiennictwo dla celów dalszych kroków związanych z niestawiennictwem świadka chyba - że do jutra, do godz. 10 - coś będzie dostarczone. Jeżeli nie będzie żadnego usprawiedliwienia do jutra do godziny rozpoczęcia przesłuchania, to wystąpimy do sądu z wnioskiem o ukaranie świadka. To jest do 3 tys zł grzywny"

- dodał przewodniczący.

Co do powodów braku obecności Tuska - przewodniczący Horała ma swoją teorię. "Po nokaucie trzeba ochłonąć" - napisał, nawiązując do wyników niedzielnych wyborów do Parlamentu Europejskiego.