Do wyniku wyborczego Konfederacji odniósł się w TVN24 minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin.

– [Konfederacja] to jest zagrożenie nie dla Zjednoczonej Prawicy, to jest zagrożenie dla Polski. Dobrze, że ono minęło. Politycy Konfederacji będą się smażyć w piekle politycznym za to, że próbowali uzyskać sukces polityczny, rozpętując, na szczęście nieudolnie, falę nastrojów antysemickich

 – mówił Gowin w „Faktach po faktach” TVN24.

Komentując zwycięstwo w niedzielnych wyborach Prawa i Sprawiedliwości, Gowin zaznaczył, że wyborcy docenili "jakość rządów" Zjednoczonej Prawicy.

- Moim zdaniem, głównym argumentem przesądzającym o naszym zwycięstwie była jakość 3,5-letnich rządów. Po prostu, popełniając masę błędów, to dotyczy również mnie, ale generalnie dobrze rządzimy. Jeżeli pan mi pozwoli na dobry uczynek, to ja bym chciał doradzić moim koleżankom, kolegom z partii opozycyjnych, żeby zastanowili się nie tylko nad tym, co robimy źle, bo może różne rzeczy słusznie nam wytykają, ale żeby zastanowili się nad tym, co robimy dobrze

- powiedział Gowin.


W ostatnim czasie media Strefy Wolnego Słowa opublikowały serię artykułów o niektórych politykach startujących z list Konfederacji.

Wśród nich znalazła się Lilija Moshechkova. Zdjęcia z „Chirurgiem” w bazie motocyklowego gangu „Nocne Wilki”, żale po śmierci lidera donieckich separatystów „Giwiego” - to tylko niektóre z elementów jej aktywności.

Z kolei oskarżony przez prokuraturę o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin Mateusz Piskorski w swoim niedawnym wywiadzie, którego udzielił rosyjskiemu portalowi eadaily.com, jako osoby które go „wspierały i wspierają” wymienił m.in. Janusza Korwin-Mikkiego i Grzegorza Brauna.

Nie zabrakło też skandalicznych wybryków „konfederatów”. W Kielcach podczas debaty kandydatów do Parlamentu Europejskiego gdy głos zabrała wiceminister sportu Anna Krupka, za jej plecami stanął kandydat Konfederacji Konrad Berkowicz i przyłożył do jej głowy... jarmułkę.