Konfederacja w końcu kampanii wyborczej przypuściła frontalny atak na PiS. W mediach społecznościowych ograniczała się wyłącznie do krytyki Prawa i Sprawiedliwości. Mówili również o ustawie 447, co według ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher było przedstawianiem "rażąco nieprawdziwych informacji".

Konfederacja chciała przejąć Polonię, aby skonfliktować ją z miejscowymi Żydami i doprowadzić od awantury, w którą zaangażują się Stany Zjednoczone. Takie prowokacje zarejestrowaliśmy ze strony tych ludzi już wcześniej. Jedne z nich był działaczem klubu i został usunięty. Oni chcieli skompromitować nas w momencie negocjacji z amerykańskimi wojskami

– podał Tomasz Sakiewicz.

Zaznaczył, że nie było cienia wątpliwości, że właśnie o to chodzi. „Myśmy się temu przyjrzeli i okazało się, że większość tych ludzi, w szczególności liderów Konfederacji ma bardzo bogate kontakty z Rosją”.

„A to okazało się, że prawie wszyscy udzielali wywiadów Sputnikowi, a to okazało się, że jeździli na Krym wspierać tam Putina, a to wystawili Rosjankę zaprzyjaźnioną wręcz z szefem Nocnych Wilków, czyli de facto brygady uderzeniowej, która pomagała zdobywać Krym, a w razie czego będzie zdobywać Polskę – jeżeli będzie to wojna hybrydowa. Wtedy rozpoczęło się piekło, poczuli się obnażeni"

– powiedział redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Zaznaczył, że to zwróciło uwagę znacznej części elektoratu, że „mamy do czynienia nie z żadnymi narodowcami, tylko z oszustami, zielonymi ludzikami przebranymi za polskich patriotów”.

– To spowodowało, że z prawie 10 proc. poparcia które jeszcze mieli jeszcze półtora tygodnia temu zjechali do 4,5 proc. i prawdopodobnie nie będą mieli swojej reprezentacji w Parlamencie Europejskim, ponieważ polscy patrioci - czy mają poglądy piłsudczykowskie, czy narodowe, nie są zdrajcami, nie popierają współpracowników Putina, a tu mieliśmy już balansowanie na granicy autentycznej zdrady – dodał Sakiewicz.

Przypomniał, że podczas demonstracji narodowców namalowano na banerach logo klubów „Gazety Polskiej”, „żeby pokazać, ze kluby ich popierają”.

- To trafi do prokuratury, nie ma innej możliwości

– zaznaczył.