Brudziński wygrał, a kiedy nowy szef MSWiA?

Joachim Brudziński / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Po ogłoszeniu wyniku wyborów w Dzienniku Urzędowym mam dwa tygodnie na złożenie stanowiska ministra - powiedział szef MSWiA Joachim Brudziński, który dostał się do Parlamentu Europejskiego. Decyzję ws. mojego następcy podejmie premier; każdemu będę życzył powodzenia - dodał.

Szef MSWiA mówił w poniedziałek w RMF FM o ogłoszonych rano przez Państwową Komisję Wyborczą wynikach wyborów po przeliczeniu 95,9 proc. obwodowych komisji. Według nich, PiS zdobył 46,01 proc. głosów; KE - 37,87 proc.; Wiosna - 6,02 proc.; Konfederacja - 4,55 proc.; Kukiz'15 - 3,71 proc., a Lewica Razem - 1,23 proc.

Zdaniem Brudzińskiego, o tym, że PiS wygrało wybory, przesądził prezes partii Jarosław Kaczyński. "Twarzą tej kampanii, strategią tej kampanii był Jarosław Kaczyński" - podkreślił.

Minister zaznaczył, że dla PiS każdy głos jest na "wagę złota". Jak wskazał, taką siłę ma głos mieszkańców dużych miastach, jak i tych mniejszych.

"To wcale nie oznacza, że my te głosy mieszkańców dużych miast lekceważymy, wręcz przeciwnie"

- zapewnił.

W jego ocenie, PiS w dużych miastach ma jeszcze "kawał roboty do zrobienia przed wyborami jesiennymi".

Szef MSWiA zaznaczył, że po ogłoszeniu wyniku w Dzienniku Urzędowym ma dwa tygodnie na złożenie stanowiska ministra.

Na pytanie, czym chciałby się zajmować w PE, odparł, że chce być w komisji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo, za sprawy wewnętrzne. "Najbardziej interesuje mnie tutaj obszar reformy prawa azylowego" - dodał.

Brudziński skomentował też oficjalne wyniki, które podano w czasie emisji programu. W okręgu zachodniopomorsko-lubuskim najwięcej głosów - 239 893 - otrzymał były minister zdrowia, poseł PO-KO Bartosz Arłukowicz, "dwójka" na liście Koalicji Europejskiej. Brudziński uzyskał drugi wynik – 185 168 głosów.

Szef MSWiA ocenił wynik swojego rywala jako znakomity. "Wynik niezwykle imponujący i szczere gratulacje" - powiedział.

Odnosząc się do swojego wyniku, powiedział: "Nawet się nam nie śniło, kiedy startowaliśmy. Szanowni państwo, mieszkańcy mojego ukochanego Pomorza Zachodniego i powoli równie ukochanej Ziemi Lubuskiej, naprawdę w pas się kłaniam i dziękuję".

PKW zapowiedziało, że ostateczne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego będą możliwie najszybciej - to kwestia godzin.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Aż 300 nowych posłów w parlamencie

zdjęcie ilustracyjne / Adam Jones CC BY-SA 2.0

  

Posłów 17. kadencji izby niższej parlamentu zaprzysiężono w Indiach. 300 deputowanych zasiada w tej izbie (Lok Sabha) po raz pierwszy. Są wśród nich działacze społeczni, znani aktorzy, piosenkarze i sportowcy.

Zaprzysiężono 542 parlamentarzystów. Do pełnego składu izby brakuje posła z okręgu Vellore w Tamilnadu, a dwóch może nominować prezydent Indii ze społeczności Anglo-Indusów, ale dopiero w przyszłym roku.

W połowie kwietnia komisja wyborcza odwołała głosowanie w południowoindyjskim Vellore po przechwyceniu gotówki o wartości 110 mln rupii (1,5 mln dol.) i list wyborczych w rezydencji jednego z kandydatów. Komisja wyborcza i służby podatkowe mają dowody na to, że „czarne” pieniądze były przeznaczone do przekupywania wyborców. Nowe wybory maja być ogłoszone w Vellore jeszcze w tym roku.

Mandaty dwóch posłów ze społeczności anglo-induskiej, którzy są potomkami mieszanych małżeństw Brytyjczyków i Indusów, wygasają w 2020 r. i dopiero wtedy prezydent Indii może nominować nowych parlamentarzystów.

Średnia wieku posłów to 54 lata. W całej izbie niższej najmłodsza jest 25-letnia Chandrani Murmu, z położonego na wschodzie kraju stanu Orissa. - Szukałam pracy po skończeniu studiów na politechnice i nigdy nie myślałam, że wejdę w politykę i zostanę posłanką - mówiła mediom po wyborczym zwycięstwie.

Murmu pochodzi z lokalnej grupy etnicznej i startowała przeciw doświadczonemu kandydatowi BJP, który wygrał już w tym okręgu dwukrotnie. Jej przeciwnicy przygotowali obsceniczny filmik z nieudolnie wmontowaną twarzą kandydatki - 5 osób aresztowano, a Murmu wygrała z przewagą 66 tys. głosów.

Goddeti Madhavi ze stanu Andhra Pradeś jest tylko dwa lata starsza od posłanki Murmu. Kandydowała przeciw majętnemu i doświadczonemu 72-letniemu politykowi, który był ministrem i posłem sześciu kadencji. Wygrała z przewagą ponad 225 tys. głosów. Ojciec Madhavi był działaczem i politykiem wybranym przez miejscowe grupy etniczne, które walczyły z przemysłem wydobywczym.

W regionie Araku, gdzie startowała nowa posłanka znajdują się jedne z największych pokładów boksytu w Indiach. Głównym celem Madhavi jest kontynuowanie dzieła ojca i ochrona lokalnych społeczności. „Woda, której używamy pochodzi wyłącznie ze wzgórz. Przy kiepskich opadach brakuje wody. Jeśli zaczną eksploatować wzgórza, źródła naszej wody zostaną zniszczone” - mówiła dziennikowi „Hindustan Times”.

- Większość dochodów mojej rodziny poszła na działalność społeczną. Nie mamy ziemi. Na moim koncie jest 25 tys. rupii (ok 1350 zł) - przyznała w rozmowie. Przed wyborami zgłosiła w komisji wyborczej ruchomości o wartości ledwie 140 tys. rupii (7 tys. zł).

Goddeti Madhavi jest jednak wyjątkiem. Aż 475 posłów ma majątek przekraczający 10 mln rupii (540 tys. zł), a 266 ma więcej niż 50 mln rupii (2,7 mln zł). Najbogatszy jest Nakul Kamal Nath, syn weterana Indyjskiego Kongresu Narodowego. Nakul posiada aktywa o wartości 6,6 mld rupii (ponad 357 mln zł). Średnio poseł nowej izby niższej posiada niemal 210 mln rupii (ok. 11,4 mln zł).

Wśród nowych posłów jest bogata reprezentacja aktorów i piosenkarzy. W Pendżabie z faworytem Parti Kongresowej wygrał znany aktor Bollywood Sunny Deol. W Delhi zwyciężyli m.in. pieśniarz religijny Hans Raj Hans oraz zawodnik krykieta Gautam Gambhir, a w Zachodnim Bengalu aktorka Mimi Chakraboty. Tradycyjnie na południu kraju zakochanym w miejscowym kinie w szranki stanęli aktorzy i reżyserzy filmowi. W Karnatace wygrała Sumalatha Ambareesh, wdowa po aktorze i pośle Indyjskiego Kongresu Narodowego. Ambareesh startowała jako niezależna kandydatka, bo partia odmówiła wpisania jej na listę wyborczą.

Najbardziej kontrowersyjną posłanką nowego parlamentu jest Pragya Singh Thakur z rządzącej BJP, wobec której toczy się proces o udział w serii zamachów terrorystycznych skierowanych przeciw muzułmanom. Thakur publicznie nazwała patriotą Nathurama Godsego, zabójcę Mahatmy Gandhiego. Premier Modi publicznie odciął się od tych słów, lecz posłanka wciąż jest członkiem partii.

Nowa Lok Sabha ma rekordową liczbę kobiet. Jest ich 78, czyli o 12 więcej niż w poprzedniej izbie niższej. Wciąż to jednak najmniej w regionie. Posłanki stanowią ledwie 14 proc. ogólnej liczby posłów, podczas gdy w Pakistanie jest to 21 proc., a w Bangladeszu 20 proc. Na końcu w tej klasyfikacji jest Sri Lanka z 6 proc.

Wybory wygrała koalicja pod przewodnictwem BJP, która zdobyła łącznie 350 mandatów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl