Symboliczny rewanż Marine Le Pen

Zdjęcie ilustracyjne / By Jérémy-Günther-Heinz Jähnick / Lille - Meeting de Marine Le Pen pour l'élection présidentielle, le 26 mars 2017 à Lille Grand Palais (137) / Wikimedia Commons, GFDL 1.2, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=57429531

  

Wynik wyborów europejskich we Francji to "symboliczny rewanż" Marine Le Pen, która dwa lata temu przegrała w II turze wyborów prezydenckich z Emmanuelem Macronem - oceniają francuscy komentatorzy.

W niedzielnych wyborach do PE lista Zgromadzenia Narodowego (RN) Marine Le Pen, zdobywając 23,5 proc. głosów, uplasowała się na pierwszym miejscu, przed listą rządzącej partii prezydenckiej Republiko Naprzód! (LREM), na którą zagłosowało 22,5 proc. wyborców.

„Choć nie jest to różnica przepastna, zwycięstwo RN działa na umysły, również dlatego, że Emmanuel Macron spowodował ten pojedynek między +postępowcami+ a +nacjonalistami+”

- komentowała redakcja publicznej telewizji France24.

Wyborcy „zmietli” republikanów i socjalistów, dwie partie przez 40 lat rządzące na przemian Francją. Pierwsi zadowolić się muszą 8,2 proc. głosów, bardzo daleko od ustawionej przez siebie symbolicznej poprzeczki 15 proc. - pisała komentatorka dziennika „Le Monde”.

Natomiast według obserwatorów wynik 6,4 proc. socjalistów może być uważany za sukces, gdyż sondaże pozostawiały wątpliwość, czy uda im się osiągnąć próg 5 proc., konieczny do zdobycia eurodeputowanych.

Niespodzianką jest bardzo dobry wynik Zielonych, którzy zdobywając ponad 13 proc. głosów zajęli we Francji trzecie miejsce. Zdaniem komentatorów ten rezultat, jak i rekordowa jak na głosowanie do PE frekwencja ponad 51 proc., świadczy o tym, że tych wyborów nie udało się do końca zredukować do rozgrywek polityki wewnętrznej.

"Prezydent dramatyzował stawkę wyborów i ostrzegał przed +egzystencjalnym ryzykiem+ rozbicia Europy, jeśli wygrają populiści. (…) Mimo afer, mimo kryzysu +żółtych kamizelek+ niebezpieczna strategia prezydenta pozwoliła mu ograniczyć straty”

– pisze komentatorka „Le Monde”, której ocena odbiega od opinii większości francuskich obserwatorów.

Pałac Elizejski (urząd prezydenta Francji), cytowany przez agencję AFP, uznał wynik partii prezydenckiej LREM za nieprzynoszący wstydu. „Nigdy jeszcze partia rządząca nie uzyskała w wyborach europejskich tak wysokiego wyniku" – przytacza agencja źródła, które, przyznając, że „drugie miejsce przynosi jakąś formę rozczarowania”, zapowiadają, że „zmiany kursu nie będzie”.

W odpowiedzi Le Pen oskarżyła Macrona o „pogardę dla decyzji narodu” i autorytaryzm, po czym stwierdziła, że prezydent, ponieważ zamienił wybory europejskie „w referendum na temat swej polityki, a nawet swej osoby, powinien rozwiązać Zgromadzenie Narodowe (izbę niższą parlamentu)".

Przywódczyni RN podkreśliła następnie w wywiadzie dla dziennika „Le Parisien”, że „stare partie podpisały na siebie wyrok śmierci, trzymając się kurczowo podziału na lewicę i prawicę. Nowy podział dzieli globalistów od narodowców”.

W tej samej wypowiedzi Le Pen wynik swej partii nazwała „prawdą, która wyszła z urn”, prawdą, „której nie ma w gazetach ani w telewizji, która nie wychodzi z ust komentatorów, zbyt często zmieniających się w aktywistów politycznych”.

„Wtórnym wstrząsem po trzęsieniu ziemi w 2017 r.” (jakim był wybór Macrona na prezydenta) nazywa wynik wyborów do PE redakcja dziennika „Le Figaro”, a komentator tej gazety Guillaume Tabard stwierdza, że „RN i LREM nie tyle przyciągnęły, co spowodowały próżnię wokół siebie”.

Autor komentarza pisze, że „duet RN-LREM uzyskał około 45 proc. głosów, mniej więcej ten sam wynik, co w wyborach prezydenckich. Jednak dwa lata temu (kandydat klasycznej prawicy LR) Francois Fillon i (szef skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej - FI) Jean-Luc Melenchon zdobyli razem 40 proc. głosów. 26 maja listy LR i FI zadowolić się musiały 15 procentami.

"Nowy wstrząs uderzył w cały (francuski) krajobraz polityczny. W dwa lata po klęsce w wyborach prezydenckich lewica, przykryta zieloną falą, jest w strzępach jak nigdy dotąd. Prawica, upokorzona czwartym miejscem, którego nie wyobrażała sobie nawet w najgorszych koszmarach, leży na łopatkach”

– pisze komentator „Le Figaro”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Po pijanemu spowodowała wypadek. Nie żyje jej 2-letni syn

/ torun.kujawsko-pomorska.policja.gov.pl

  

Kobieta, która w czwartek pod wpływem alkoholu i narkotyków spowodowała wypadek samochodu w Steklinie koło Torunia, nie została jeszcze przesłuchana ze względu na stan zdrowia. Ma to nastąpić we wtorek. W wypadku zginął jej 2-letni synek, a drugi 3-letni synek w stanie ciężkim znajduje się w szpitalu.

Prokurator rejonowy w Lipnie Alicja Cichosz poinformowała, że kobieta prawdopodobnie zostanie przesłuchana we wtorek. Na razie nie pozwala na to jej stan zdrowia.

25-letnia kobieta i jej 3-letni synek są hospitalizowani.

- Pacjentka jest w stanie stabilnym, a dziecko w stanie ciężkim stabilnym

 - powiedział PAP rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Ludwika Rydygiera w Toruniu Janusz Mielcarek. Rzecznik potwierdził też, że chłopczyk utrzymywany jest w śpiączce farmakologicznej.

Zdarzenie miało miejsce w czwartek o około godziny 22 w Steklinie, a nie jak wcześniej informowała policja w sąsiednim Steklinku.

- Policjanci z Komisariatu Policji w Dobrzejewicach podczas patrolu zauważyli volkswagena polo. Mundurowych zaniepokoiło zachowanie kierowcy, który włączał i wyłączał światła mijania, a następnie zaczął jechać od prawej do lewej strony jezdni. Auto miało zaparowaną tylną szybę. Policjanci dali kierowcy sygnały do zatrzymania - zarówno dźwiękowe, jak i świetlne. Kierowca zamiast się zatrzymać, przyspieszył i zaczął oddalać się z bardzo dużą prędkością. Po przejechaniu kilkunastu kilometrów auto wypadło z drogi i dachowało

 - informowała w piątek rzeczniczka toruńskiej policji podinsp. Wioletta Dąbrowska.

Jak się okazało, auto prowadziła 25-letnia kobieta, która wiozła dwóch synków w wieku 2 i 3 lat.

Policjanci od razu przystąpili do udzielania pomocy poszkodowanym. Jeszcze przed przyjazdem karetki wyciągali z samochodu dzieci. Na miejscu pracowali również strażacy, którzy wyciągnęli kobietę. Zaraz po zdarzeniu karetki pogotowia zabrały wszystkich troje do szpitali. Pomimo starań lekarzy 2-letniego chłopca nie udało się uratować.

Według ustaleń policji, kobieta nigdy nie miała prawa jazdy. Badania wykazały, że miała w organizmie ponad promil alkoholu, a także była pod wpływem narkotyków. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl