Europa się mobilizuje! Frekwencja wyższa niż 5 lat temu. Największy wzrost - Polska, Węgry, Rumunia

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019 / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Szacunkowe wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego poznamy dopiero po godzinie 21.00, ale już teraz możemy ujawnić, że zapowiada się na spory sukces pod względem frekwencji. Polacy tłumnie ruszyli do urn i podobna tendencja utrzymuje się w całej Europie. Prym pod kątem wzrostu frekwencji w porównaniu z wyborami w 2014 roku wiodą trzy kraje - Polska, Węgry i Rumunia.

W Polsce frekwencja na godzinę 12.00 wyniosła 14,39 proc., co jest niemal dwukrotnie wyższą wartością od frekwencji o tej samej porze w 2014 roku. Polacy bardzo mocno się zmobilizowali i dali tym samym przykład całej Europie.

Niezwykle mobilizuje się też Rumunia (wzrost o ponad 7 procent) i Węgry (blisko 9 procent więcej wyborców niż o godzinie 13.00 pięć lat temu).

W innych krajach europejskich również jest bardzo dobrze pod względem frekwencji. Na Litwie mamy tendencję wzrostową o ponad 4 proc., podobnie jest w Danii czy Estonii. Dotychczas liczniej do urn poszli także Francuzi, Chorwaci, Łotysze czy Szwedzi. Rekordową frekwencję zanotowała także Belgia.

Dane zebrał Ryan Heath z Politico:

Kto jeszcze nie spełni swojego obywatelskiego obowiązku, ma czas do godziny 21.00.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Berlin i Bruksela uderzą się w pierś? Niemiecki dziennik apeluje o zmianę podejścia do Polski

/ Twitter/@pisorgpl

  

Historyczny wynik Prawa i Sprawiedliwości odbił się dziś szerokim echem w światowych mediach. Niemiecki „Taggesspiegel” apeluje o zmianę podejścia Berlina i Brukseli wobec Polski. Jak wskazuje lewicowo-liberlalny dziennik, „wyczerpała się strategia polegająca na taktycznym wyczekiwaniu, że ugrupowanie rządowe osłabnie”.

Relacje między Polską a Niemcami w ostatnich czterech latach nie były łatwe. Teraz mogą skomplikować się jeszcze bardziej, chyba że rządy obu krajów potraktują polskie wybory jako cezurę, sporządzą trzeźwy bilans i na jego podstawie zbudują nowy sposób obchodzenia się ze sobą nawzajem

- pisze w poniedziałek czołowy publicysta "Tagesspiegla" Christoph von Marschall na stronie internetowej dziennika. 

Przekonuje, że wszyscy z Berlina i Brukseli, którzy wcześniej obrali strategię taktycznego wyczekiwania na osłabienie rządu PiS, muszą obecnie uderzyć się w pierś. Dalsze dystansowanie się wobec Warszawy nic nie da - konstatuje von Marschall.

Gorzej, wzajemne robienie sobie na złość wyrządzi poważne szkody, ponieważ ograniczy zdolność UE do działania w fatalnej sytuacji międzynarodowej, w której Unia musi stać się bardziej skuteczna. Należy więc mieć nadzieję, że wszystkie strony będą teraz dążyć do zbliżenia i równowagi

- pisze berliński dziennik, stawiając jednocześnie tezę, że wysoka wygrana Prawa i Sprawiedliwości pozwoli polskiemu rządowi na mniej drażliwe podejście do kwestii spornych. 

"Władza ugrupowania nie jest zagrożona. Presja na mobilizowanie bazy wyborczej za pomocą antyniemieckiej retoryki jest mniejsza (...). Ze strony Berlina i Brukseli należałoby tak czy owak spodziewać się gotowości do umiarkowania" - postuluje von Marschall.


 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl