„Znicz” żołnierz „Żelaznego”

Józef Domański ps. „Paweł”, „Łukasz”, „Znicz”

  

Staraniem Gminy Łęczyca oraz Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi w sobotę 25 maja 2019 r. w miejscowości Siedlec odbyły się uroczystości pogrzebowe Józefa Domańskiego ps. „Znicz”, żołnierza Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, w 1952 r. skazanego na śmierć przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie. To pierwszy na ziemi łódzkiej pochówek ofiary totalitaryzmu komunistycznego, odnalezionej w wyniku prac prowadzonych przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Szczątki Józefa Domańskiego odkryto 14 listopada 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych na cmentarzu rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.

Józef Domański ps. „Paweł”, „Łukasz”, „Znicz” urodził się 2 marca 1920 r. w m. Dąbie w pow. Łęczyca, był synem Władysława i Marii z d. Gałamon. Jego rodzice posiadali czterohektarowe gospodarstwo rolne. Ukończył 7 oddziałów szkoły powszechnej. W 1940 r. został wysiedlony wraz z rodzicami, bratem Stanisławem i siostrą Heleną na teren powiatu chełmskiego. Domański pracował przy kopaniu rowów melioracyjnych, a także przy wyrębie lasu. W 1943 r. nawiązał kontakt z miejscowymi członkami AK i NSZ, jednak sam nie należał do żadnej organizacji. W marcu 1945 r. powrócił z rodziną do wsi Dąbie w pow. Łęczyca. W lipcu 1946 r. przyjechał w interesach na Lubelszczyznę. W Siedliszczu nawiązał kontakt z kolegami z byłego oddziału NSZ Eugeniusza Walewskiego „Zemsty”. W czasie jednego ze spotkań we wsi pojawiła się grupa operacyjna UB-WP, która poszukiwała partyzantów. Domański zbiegł wówczas z kwatery razem z Józefem Kowalskim ps. „Wierzba”. Od tej pory zaczął się ukrywać z obawy przed aresztowaniem za współpracę z podziemiem. W sierpniu 1946 r. wstąpił za rekomendacją „Wierzby” do oddziału Józefa Struga ps. „Ordon” z Obwodu WiN Włodawa. We wrześniu 1946 r. został przeniesiony do oddziału żandarmerii Antoniego Chomy ps. „Batory”. Po śmierci dowódcy, w lutym 1947 r. dołączył ponownie pod komendę „Ordona”. W czasie amnestii 1947 r. nie ujawnił się. Po śmierci „Ordona” pozostawał kolejno pod komendą jego zastępców, Stanisława Falkiewicza ps. „Ryś” i Stanisława Marciniaka ps. „Niewinny”. Grupa przetrwała w terenie do wiosny 1948 r. 29 maja 1948 r. Domański i Marciniak zostali zaskoczeni koło wsi Bogdanka przez grupę funkcjonariuszy KP MO w Lubartowie. W czasie wymiany ognia Domański został ranny, jednak udało mu się wycofać. Utracił jednak łączność z Marciniakiem. Do jesieni 1949 r. Józef Domański ukrywał się samotnie na konspiracyjnych kwaterach, najdłużej w Jagodnie u Romana Dobrowolskiego ps. „Ostrożny” w wykopanym pod stodołą bunkrze. W listopadzie 1949 r. dołączył do oddziału Edwarda Taraszkiewicza pseud. „Żelazny”. W grupie pełnił funkcję skarbnika i nieformalnego zastępcy dowódcy oddziału. 6 października 1951 r. czteroosobowa grupa „Żelaznego” została osaczona na kwaterze w kol. Żbereże, pow. Włodawa, przez liczącą ponad 700 ludzi grupę operacyjną UB-KBW. W wyniku walki śmierć ponieśli: „Żelazny”, Stanisław Torbicz „Kazik” oraz dwójka współpracowników udzielająca im schronienia. Rannego w czasie walki i nieprzytomnego Józefa Domańskiego przetransportowano do siedziby PUBP we Włodawie. Pomimo odniesionych ran został jeszcze tego samego dnia poddany wstępnym przesłuchaniom. 10 października 1951 r. przekazano go do dyspozycji WUBP w Lublinie i osadzono w więzieniu karno-śledczym na Zamku w Lublinie. Przeszedł bardzo intensywne i ciężkie śledztwo.

14 sierpnia 1952 r. został skazany przez WSR w Lublinie na karę śmierci. Wyrok wykonano 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.

Szczątki Józefa Domańskiego odkryto 14 listopada 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: ipn.gov.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Szlak na Giewont uszkodzony

/ dzideklasek

  

Czwartkowa burza z silnymi wyładowaniami atmosferycznymi spowodowała zniszczenie łańcuchów i kotw zamontowanych w celu ułatwienia wejścia na kopułę szczytową Giewontu. Pioruny rozsadziły również skały na szlaku.

"Wiemy już, że zniszczeniu uległy sztuczne ułatwienia, kotwy i łańcuchy. Pioruny również rozsadziły skały, tak że nawierzchnia będzie wymagała uporządkowania. Niezależnie od czwartkowego zdarzenia na wrzesień był planowany remont szlaku. W tej chwili na pewno zmieni się jego zakres. Trudno nam w tej chwili powiedzieć coś więcej. Nasze służby zabezpieczyły teren, na bieżąco sprawdzają ten rejon. Otworzymy go wtedy, kiedy uznamy, że jest bezpiecznie"

– powiedziała PAP Paulina Kołodziejska z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Łańcuchy ubezpieczające wejście na szczyty często przyciągają wyładowania atmosferyczne i często są zrywane po uderzeniu. 15 metrowy stalowy krzyż na szczycie Giewontu dodatkowo podnosi ryzyko uderzenia pioruna. To punkt szczególnie narażony na wyładowania atmosferyczne.

Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych ponad 140 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne spowodowały śmierć czterech osób, w tym dwojga dzieci. Po słowackiej stronie gór od uderzenia pioruna zmarł czeski turysta.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl