Remis w pierwszym spotkaniu sprawił, że przed pojedynkiem w Hali Legionów sprawa mistrzowskiego tytułu była otwarta. Kielczanie zagrali bez Władysława Kulesza, a w szeregach Wisły zabrakło Renato Sulica. Białorusin i Chorwat zostali zawieszeni na dwa spotkania. To kara za ich zachowanie podczas meczu w Płocku.

Spotkanie rozpoczęło się od udanych interwencji obu bramkarzy - Adama Morawskiego i Vladimira Cupary. Pierwszy do siatki trafił, w trzeciej minucie, hiszpański rozgrywający gości Ignacio Moya. Kielczanie odpowiedzieli bramkami Białorusina Arcioma Karaleka, Krzysztofa Lijewskiego i Mateusza Jachlewskiego. Po rzucie skrzydłowego PGE VIVE prowadziło 3:1 (siódma minuta). 60 sekund później rzut karny wykorzystał Hiszpan Julen Aguinaglade, powiększając przewagę.

Niemoc drużyny z Płocka przerwał dopiero w 10. min Ziga Mlakar, ale szczypiorniści Tałanta Dujszebajewa utrzymywali kilkubramowy dystans. Dwie minuty później przy wyniku 6:3 dla PGE VIVE o czas poprosił szkoleniowiec Wisły Xavier Sabate. Jego rady niewiele pomogły, gdyż kolejną bramkę dla obrońców tytułu zdobył Luka Cindric. W 14. min po rzucie z drugiej linii Alexa Dujshebaeva Wisła przegrywała już 3:8.

W zespole gości pierwszoplanową postacią był Mlakar. Słoweniec po 15 minutach miał już na koncie trzy bramki, ale jego koledzy mieli duże kłopoty z przedarciem się przez kielecką defensywę. Gospodarze, mimo że w ataku też nie ustrzegli się błędów, w 23. min po trafieniu Karaleka wygrywali 12:7. Dwie minuty później niecelny rzut oddał Alex Dujshebaev, a dla gości bramkę zdobył Rumun Dan Racotea i zmniejszyli oni straty do trzech bramek (9:12).

W 28. min rzutu karnego dla VIVE nie wykorzystał Arkadiusz Moryto. Z linii siedmiu metrów na 10 sekund przed końcem pierwszej połowy nie pomylił się natomiast Michał Daszek, czym ustalił wynik tej części na 15:12 dla PGE VIVE.

Druga odsłona rozpoczęła się od trafienia starszego syna trenera VIVE, ale w odpowiedzi Cuparę pokonał Lovro Mihic. W 33. min drugą karę dwóch minut otrzymał Marko Mamic. Trzy minuty później Morawski zatrzymał Alexa Dujshebaeva, a bramkarza VIVE pokonał Mateusz Piechowski i zrobiło się już tylko 16:18 patrząc ze strony płocczan.

Trzy minuty później na kieleckiej ławce zrobiło się trochę spokojniej. Po bramce Cindrica gospodarze odskoczyli na cztery trafienia (20:16), a po kolejnych dwóch trafieniach Chorwata zrobiło się 22:16. Od 44. minuty kielczanie musieli sobie radzić bez Blaza Janc. Słoweniec za faul na Daszku otrzymał bowiem czerwoną kartkę.

Orlen Wiśle udało się zmniejszyć straty do czterech bramek (19:23), ale miejscowi przetrwali trudniejsze chwile i po siódmym w meczu golu Alexa Dujshebaeva PGE wygrywało znowu różnicą sześciu bramek (25:19). Na sześć minut przed końcem po trafieniu Cindrica zrobiło się 28:21 i kieleccy fani rozpoczęli fetowanie sukcesu.