Akcja: Zabierz mamę na badanie

/ Public Domain Pictures

  

Do badań profilaktycznych i zdrowego trybu życia zachęcało Białostockie Centrum Onkologiczne, które w sobotę, w przeddzień Dnia Matki, zorganizowało akcję "Zabierz mamę na badanie". Przebadać mogły się mamy wspólnie z córkami.

Jak ważna jest profilaktyka raka piersi, mówiły w sobotę na konferencji prasowej władze województwa i szpitala oraz zaproszone mamy i ich córki.

Marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki podkreślał, że lepiej zapobiegać niż leczyć i zachęcał kobiety do badań profilaktycznych.

"Jeżeli dbamy o swoje zdrowie, to tak naprawdę dbamy też o zdrowie naszych dzieci, ale też wnuków"

– mówiła dyrektor Białostockiego Centrum Onkologii (BCO) Magdalena Borkowska. Zaprosiła też wszystkich do BCO, mówiąc, że to miejsce, które uczy jak zdrowo żyć.

W konferencji wzięła też udział członkini zarządu województwa podlaskiego Wiesława Burnos, która przyszła na badania ze swoim wnukiem.

"Mamy po co żyć. Mamy żyć dla swoich dzieci, dla swoich wnuków. Oni mają cieszyć się nami, my mamy cieszyć się nimi i dlatego warto badać się, aby jak najdłużej być razem z nimi"

– mówiła dziennikarzom Burnos.

Na badania ze swoją córką przyszła pani Beata Józwowicz, która mówiła, że chce być przykładem dla córki, jak żyć zdrowo, jak badać się nie tylko w szpitalu, ale też samemu, w domu. "Jeśli my, mamy, będziemy się badać, nasze córki pójdą za naszym przykładem" – dodała.

Ze swoją córką przyszła też dziennikarka TVP3 Białystok Dorota Kuc, która mówiła, że badania profilaktyczne i wskazania lekarza były bardzo przestrzegane w jej rodzinie. "U mnie taki zwyczaj w domu zawsze był i bardzo tego pilnuję. I moje córki takie są" – dodała. Jej córka Zuzanna mówiła, że bierze przykład z mamy i bada się regularnie.

W ramach sobotniej akcji w BCO 30 par matek i córek wykonało profilaktyczne badanie piersi: mamy w wieku 50-69 lat mammografię, a córki w wieku 20-49 lat USG piersi.

Jak powiedziała dziennikarzom kierownik Zakładu Diagnostyki Obrazowej w BCO Wiktoria Waśkiewicz, nowotwór piersi jest najpopularniejszym nowotworem występującym wśród kobiet. Mówiła, że dotyczy przede wszystkim starszych kobiet, ale dane z ostatnich lat pokazują, że dotyka on coraz młodszych kobiet, w wieku po 40. roku życia. "To wcale nie jest rzadkość" – dodała i podkreśliła, że z rakiem piersi spotyka się też u kobiet jeszcze młodszych 20- i 30-letnich.

Dlatego – jak podkreśliła – tak ważna jest profilaktyka. Waśkiewicz mówiła, że dzięki prowadzonym od lat programom profilaktycznym rak piersi wykrywany jest coraz częściej we wczesnym stadium rozwoju.

"Przekłada się to na to, że kobieta ma większe szanse na całkowite wyzdrowienie i powrót do normalnego życia, powrót do życia rodzinnego, powrót do życia zawodowego, do aktywności w naszym społeczeństwie. Dlatego warto te badania wykonywać"

– powiedziała Waśkiewicz.

Zachęcała też do korzystania z badań, bo – jak mówiła – są to badania ogólnodostępne, bezpłatne, trzeba się tylko na nie zgłosić. Zauważyła też, że coraz więcej kobiet z nich korzysta.

W ubiegłym roku w BCO wykonano prawie 5 tys. badań USG piersi i ponad 7 tys. badań mammograficznych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Szef Boeinga przyznaje się do błędu

Zdjęcie ilustracyjne / By Crashy - Fotografia własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=14187225

  

Szef Boeinga Dennis Muilenburg przyznał, że jego firma "popełniła błąd" przy wdrażaniu w samolotach Boeing 737 MAX systemu automatycznie zapobiegającemu przeciągnięciu. Zapowiedział dążenie do odzyskania zaufania klientów.

Kłopoty z tym systemem są prawdopodobną przyczyną dwóch katastrof tych maszyn - w Indonezji i w Etiopii - w których zginęło łącznie 346 ludzi.

Muilenburg powiedział dziennikarzom w Paryżu przed rozpoczynającym się tam w poniedziałek Międzynarodowym Salonem Lotniczym, że komunikacja Boeinga "nie była spójna" i że jest to "nie do przyjęcia". Zarazem brał w obronę generalne podejście inżynieryjne do opracowania systemu MCAS zapobiegającego przeciągnięciu.

AP odnotowuje, że amerykańska Federalna Agencja Lotnictwa (FAA) zarzuciła Boeingowi, iż przez ponad rok nie informował o wadliwym wskaźniku bezpieczeństwa w kokpicie 737 Max.

Muilenburg, zapytany, jak to możliwe, że procedury nie wychwyciły oczywistych wad w oprogramowaniu systemu MCAS i w budowie czujników, odpowiedział: "To jasne, że możemy wprowadzać poprawki, rozumiemy to i będziemy je wprowadzać".

Wyraził przekonanie, że samoloty Boeing 737 Max, uziemione po wypadkach w Indonezji i w Etiopii, powrócą do latania w tym roku, po zaakceptowaniu przez organy sprawujące nadzór nad bezpieczeństwem lotnictwa. Przyznał zarazem, że odzyskanie zaufania klientów będzie wymagało czasu. Wyrażał przekonanie, że poprawione oprogramowanie systemu MCAS nie dopuści do takich katastrof, jak w Indonezji i w Etiopii. Podkreślił, że poprawione oprogramowanie systemu MCAS bęzie korzystało z danych z dwóch czujników, a nie z jednego. Poinformował, że 90 proc. linii lotniczych mających boeingi 737 Max korzysta już z symulatora lotów z aktualnym oprogramowaniem.

Agencja dpa zwraca uwagę, że planowane modyfikacje systemu MCAS w samolotach Boeing 737 Max są analizowane przez różne organy nadzorcze, w tym przez Europejską Agencję Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA). Dpa wskazuje, że dotychczas zdawano się przede wszystkim na ekspertyzy FAA, ale amerykańska agencja jest krytykowana w związku z dopuszczeniem maszyn 737 Max do lotów.

Boeingi 737 Max uziemiono w rezultacie dwóch katastrof - w Indonezji w październiku ub.r. i w Etiopii w marcu br. - w których łącznie zginęło 346 ludzi. Przyczyną tych katastrof było najprawdopodobniej oprogramowanie kontrolujące system MCAS automatycznie zapobiegający przeciągnięciu (utracie siły nośnej). Wszystkie samoloty 737 Max, będące w posiadaniu linii lotniczych na całym świecie, zostały wycofane z eksploatacji do czasu uzyskania nowego certyfikatu dopuszczającego je do lotów z pasażerami.

Boeing poinformował w zeszłym miesiącu, że zakończył pracę nad aktualizacją tego oprogramowania. Wprowadzono też poprawki w oprogramowaniu symulatora lotów dla maszyn 737 Max.

Na początku maja FAA zapowiadała, że proces certyfikacji oprogramowania systemu MCAS może potrwać kilka miesięcy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl