Koniec z „przekręcaniem” licznika! Bat na samochodowych oszustów. Co się zmienia?

zdjęcie ilustracyjne / Rudy and Peter Skitterians; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Samochodowi kanciarze, a także ich pomocnicy, byli dotąd praktycznie bezkarni. Konsekwencje bezradności państwa wobec takiego procederu ponosili uczciwi obywatele przepłacający za samochód „po przejściach” lub wręcz nie nadający się do jazdy. Ofiarą oszustów padali nieświadomi nabywcy, którzy na zakup wymarzonego pojazdu wydawali często ostatnie oszczędności. Od dzisiaj wchodzą w życie przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany w Kodeksie karnym, które mają na celu ograniczyć proceder cofania samochodowych liczników. Od teraz za „przekręcenie” licznika będzie grozić nawet do 5 lat więzienia.

Jak wyjaśnia resort sprawiedliwości, w myśl nowelizacji Kodeksu karnego, za każde „przekręcenie” licznika będzie grozić kara więzienia od 3 miesięcy do 5 lat – zarówno dla zlecającego oszustwo, jak i wykonawcy, np. mechanika w warsztacie. Dotąd trudniono się takim procederem bez narażania się na karę, co więcej - niektóre warsztaty wręcz oferowały taką „usługę”.
 
Już sama zapowiedź wprowadzenia sankcji  karnych za cofanie liczników spowodowała, że z internetu zaczęły znikać ogłoszenia o „zmianie wskazań liczników”, a z dotychczasowej działalności wycofują się firmy sprzedające urządzenia do „korekty” liczników.
- informuje Biuro Komunikacji i Promocji  Ministerstwa Sprawiedliwości.
 
Jakie dokładnie zmiany wprowadzono? Jest ich całkiem sporo:
 
Ustawa z 15 marca 2019 r. o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz ustawy - Kodeks karny przewiduje również, że przy każdej kontroli policja, Straż Graniczna, Inspekcja Transportu Drogowego, Żandarmeria Wojskowa i służby celne będą mogły spisywać aktualny stan licznika kontrolowanego samochodu. Te dane trafią do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. W ten sposób można będzie porównywać kolejne odczyty i łatwiej wykrywać oszustów.
 
Do ewidencji trafią też informacje ze stacji kontroli pojazdów o wymianie licznika i jego przebiegu w chwili odczytu przez diagnostę. Do tej pory stacje przekazywały do ewidencji jedynie stan licznika odczytany podczas obowiązkowych przeglądów technicznych pojazdów.
 
Zmiany w tym zakresie wejdą w życie później niż przepisy karne – od 1 stycznia 2020 r.
 
Podobne rozwiązania funkcjonują od dawna w państwach Europy Zachodniej. W Niemczech za fałszowanie wskazań licznika przebiegu kilometrów w samochodzie można dostać 5 lat więzienia. W Austrii rok więzienia grozi za fałszowanie danych technicznych pojazdów. Francuskie prawo przewiduje 2 lata więzienia za zmianę wskazań licznika przebiegu, a w Czechach każda ingerencja w stan licznika grozi rokiem więzienia i przepadkiem samochodu.  
- wyjaśnia Ministerstwo Sprawiedliwości.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, ms.gov.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trumpa pomysł na Bliski Wschód. Przed spotkaniem z Netanjahu przedstawi swój plan pokojowy

Donald Trump / Sgt. Alicia Brand [Public domain] / OpenStreetMaps

  

Prezydent Donald Trump powiedział w piątek, że ma zamiar przedstawić plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu przed zapowiedzianą na wtorek wizytą premiera Izraela Benjamina Netanjahu w USA. "To świetny plan. To plan, który mógłby być skuteczny" - dodał Trump.

Prezydent, który rozmawiał z dziennikarzami podczas lotu z Davos do USA, przyznał, że Palestyńczycy mogą źle przyjąć jego bliskowschodni projekt, ale oznajmił, że "w rzeczywistości jest on dla nich bardzo pozytywny".

Dzień wcześniej, gdy w izraelskich mediach pojawiły się pierwsze doniesienia o założeniach tego planu, Autonomia Palestyńska poinformowała, że odrzuca plan administracji Trumpa, ponieważ faworyzuje on w sposób nieuczciwy stronę izraelską. W piątek palestyńskie dzienniki ostrzegły - jak relacjonuje Reuters - że próba wdrożenia nowego projektu Waszyngtonu zniweczy wszelkie szanse na pokój i sprawi, że region wejdzie w nową fazę konfliktu.

Rzecznik prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa, Nabil Abu Rudeina, powiedział, że administracja Trumpa nie kontaktowała się z Palestyńczykami. Dodał, że żaden plan pokojowy nie może zostać wprowadzony w życie "bez aprobaty narodu palestyńskiego i palestyńskich władz".

W prasie izraelskiej nazwano w piątek nowy plan "dealem Trumpa". Dziennik "Jedijot Achronot" napisał, że należy oczekiwać, że Izrael otrzyma "zielone światło od USA" na aneksję żydowskich osiedli na Zachodnim Brzegu i Doliny Jordanu.

W czwartek izraelskie kanały telewizyjne podały, że plan przygotowany przez Biały Dom przewiduje też przekazanie Izraelowi całej Jerozolimy, a państwo palestyńskie będzie mogło powstać tylko wtedy, gdy Autonomia Palestyńska uzna Izrael, a Hamas zostanie rozbrojony.

Reuters przypomina, że Palestyńczycy domagają się utworzenia państwa, którego stolicą byłaby Jerozolima Wschodnia, a terytorium obejmowałoby Zachodni Brzeg i Strefę Gazy.

Rzecznik Hamasu, który kontroluje teraz Strefę Gazy, Fawzi Barhum powiedział, że plan Waszyngtonu nie może zmienić sytuacji, która zaistniała już na tym terytorium. "Nasz naród tego nie zaakceptuje i będzie walczył z całą mocą" - dodał.

Jak komentuje Reuters, plan Trumpa, zamiast przynieść pokój, może doprowadzić na Bliskim Wschodzie do jeszcze głębszych podziałów.

Zaproszenie do Waszyngtonu dla Netanjahu przekazał w czwartek wiceprezydent USA Mike Pence. Do Waszyngtonu miał się też udać przywódca izraelskiej opozycji i rywal Netanjahu we wrześniowych wyborach parlamentarnych Benny Gantz.

W piątek pojawiły się jednak informacje, że Gantz i jego centrolewicowy sojusz Niebiesko-Biali zastanawiają się, czy celowa byłaby jego podróż do USA w sytuacji, w której przedstawienie Netanjahu w Waszyngtonie planu pokojowego może wyglądać na udzielenie mu politycznego poparcia - pisze portal Times of Israel.

Głównymi architektami planu bliskowschodniego byli wysłannik USA na Bliski Wschód Jason Greenblatt, który odszedł z administracji we wrześniu ubiegłego roku, oraz doradca i zięć Trumpa Jared Kushner.

Plan, nazywany przez Trumpa "porozumieniem stulecia", przedstawiciele Palestyńczyków odrzucili już na wstępie; strona palestyńska bojkotuje inicjatywy Waszyngtonu od grudnia 2017 roku, kiedy to Trump ogłosił uznanie przez USA Jerozolimy za stolicę Izraela. Palestyńczycy ocenili wówczas, że decyzja prezydenta USA dyskwalifikuje amerykańską administrację jako bezstronnego mediatora w konflikcie bliskowschodnim.

Napięcie między USA i Palestyńczykami wzrosło jeszcze, gdy w listopadzie 2019 roku sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił, że izraelskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu Jordanu nie jest sprzeczne z prawem międzynarodowym.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts