PKW prognozuje: "Frekwencja będzie wyższa"

Zdjęcie ilustracyjne / Piotr Galant/Gazeta Polska

  

W dniu wyborów do Parlamentu Europejskiego, w niedzielę 26 maja, Państwowa Komisja Wyborcza planuje cztery konferencje prasowe - poinformował dziś p.o. szefa PKW Wiesław Kozielewicz.

Pierwsza z niedzielnych konferencji prasowych zaplanowana została na godz. 10, następna na godz. 13.30 kiedy podane zostaną dane o frekwencji z godz. 12. Trzecia konferencja ma być o godz. 18.30 - wtedy ma zostać podana frekwencja według stanu na godz. 17. Ostatnia konferencja PKW planowana na godz. 22.

PKW planuje też cztery konferencje na poniedziałek 27 maja, a także we wtorek 28 maja, o ile do tego czasu nie ogłosi wyników wyborów.

P.o. szefa PKW przypomniał też dotychczasowe frekwencje w wyborach do Parlamentu Europejskiego: 13 czerwca 2004 roku, w pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego w Polsce, frekwencja wynosiła 20,9 proc., 7 czerwca 2009 roku wyniosła 24,53 proc., natomiast 25 maja 2014 roku frekwencja wyniosła 23,52 proc..

"Po liczbie zaświadczeń wydaje się, że frekwencja podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego powinna być wyższa, niż miało to miejsce w przeszłości"

- ocenił Kozielewicz.

Poinformował także, że najwyższa w historii frekwencja w jakimkolwiek głosowaniu w Polsce była podczas drugiej tury wyborów prezydenckich 19 listopada 1995 roku - 68,23 proc.

"Wynik nie do osiągnięcia od 1995, nikt się nawet nie zbliżył"

- dodał.

Jak mówił, "niechlubny rekord" najniższej frekwencji w skali nie tylko Polski, ale wszelkich ogólnokrajowych głosowań w Europie pobiło ogólnokrajowe referendum z dnia 6 września 2015 roku, ogłoszone na wniosek ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego - 7,8 proc.

Kozielewicz zwracał także uwagę, że w wielu krajach wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego ogłaszane są dopiero po kilkunastu dniach, np. w 2014 roku Hiszpanie ogłosili wyniki dopiero 11 czerwca 2014 roku, czyli po 17 dniach od wyborów. Dodał, że PKW zapewne ogłosi wyniki między poniedziałkiem 27 maja, a środą 29 maja.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Aż 300 nowych posłów w parlamencie

zdjęcie ilustracyjne / Adam Jones CC BY-SA 2.0

  

Posłów 17. kadencji izby niższej parlamentu zaprzysiężono w Indiach. 300 deputowanych zasiada w tej izbie (Lok Sabha) po raz pierwszy. Są wśród nich działacze społeczni, znani aktorzy, piosenkarze i sportowcy.

Zaprzysiężono 542 parlamentarzystów. Do pełnego składu izby brakuje posła z okręgu Vellore w Tamilnadu, a dwóch może nominować prezydent Indii ze społeczności Anglo-Indusów, ale dopiero w przyszłym roku.

W połowie kwietnia komisja wyborcza odwołała głosowanie w południowoindyjskim Vellore po przechwyceniu gotówki o wartości 110 mln rupii (1,5 mln dol.) i list wyborczych w rezydencji jednego z kandydatów. Komisja wyborcza i służby podatkowe mają dowody na to, że „czarne” pieniądze były przeznaczone do przekupywania wyborców. Nowe wybory maja być ogłoszone w Vellore jeszcze w tym roku.

Mandaty dwóch posłów ze społeczności anglo-induskiej, którzy są potomkami mieszanych małżeństw Brytyjczyków i Indusów, wygasają w 2020 r. i dopiero wtedy prezydent Indii może nominować nowych parlamentarzystów.

Średnia wieku posłów to 54 lata. W całej izbie niższej najmłodsza jest 25-letnia Chandrani Murmu, z położonego na wschodzie kraju stanu Orissa. - Szukałam pracy po skończeniu studiów na politechnice i nigdy nie myślałam, że wejdę w politykę i zostanę posłanką - mówiła mediom po wyborczym zwycięstwie.

Murmu pochodzi z lokalnej grupy etnicznej i startowała przeciw doświadczonemu kandydatowi BJP, który wygrał już w tym okręgu dwukrotnie. Jej przeciwnicy przygotowali obsceniczny filmik z nieudolnie wmontowaną twarzą kandydatki - 5 osób aresztowano, a Murmu wygrała z przewagą 66 tys. głosów.

Goddeti Madhavi ze stanu Andhra Pradeś jest tylko dwa lata starsza od posłanki Murmu. Kandydowała przeciw majętnemu i doświadczonemu 72-letniemu politykowi, który był ministrem i posłem sześciu kadencji. Wygrała z przewagą ponad 225 tys. głosów. Ojciec Madhavi był działaczem i politykiem wybranym przez miejscowe grupy etniczne, które walczyły z przemysłem wydobywczym.

W regionie Araku, gdzie startowała nowa posłanka znajdują się jedne z największych pokładów boksytu w Indiach. Głównym celem Madhavi jest kontynuowanie dzieła ojca i ochrona lokalnych społeczności. „Woda, której używamy pochodzi wyłącznie ze wzgórz. Przy kiepskich opadach brakuje wody. Jeśli zaczną eksploatować wzgórza, źródła naszej wody zostaną zniszczone” - mówiła dziennikowi „Hindustan Times”.

- Większość dochodów mojej rodziny poszła na działalność społeczną. Nie mamy ziemi. Na moim koncie jest 25 tys. rupii (ok 1350 zł) - przyznała w rozmowie. Przed wyborami zgłosiła w komisji wyborczej ruchomości o wartości ledwie 140 tys. rupii (7 tys. zł).

Goddeti Madhavi jest jednak wyjątkiem. Aż 475 posłów ma majątek przekraczający 10 mln rupii (540 tys. zł), a 266 ma więcej niż 50 mln rupii (2,7 mln zł). Najbogatszy jest Nakul Kamal Nath, syn weterana Indyjskiego Kongresu Narodowego. Nakul posiada aktywa o wartości 6,6 mld rupii (ponad 357 mln zł). Średnio poseł nowej izby niższej posiada niemal 210 mln rupii (ok. 11,4 mln zł).

Wśród nowych posłów jest bogata reprezentacja aktorów i piosenkarzy. W Pendżabie z faworytem Parti Kongresowej wygrał znany aktor Bollywood Sunny Deol. W Delhi zwyciężyli m.in. pieśniarz religijny Hans Raj Hans oraz zawodnik krykieta Gautam Gambhir, a w Zachodnim Bengalu aktorka Mimi Chakraboty. Tradycyjnie na południu kraju zakochanym w miejscowym kinie w szranki stanęli aktorzy i reżyserzy filmowi. W Karnatace wygrała Sumalatha Ambareesh, wdowa po aktorze i pośle Indyjskiego Kongresu Narodowego. Ambareesh startowała jako niezależna kandydatka, bo partia odmówiła wpisania jej na listę wyborczą.

Najbardziej kontrowersyjną posłanką nowego parlamentu jest Pragya Singh Thakur z rządzącej BJP, wobec której toczy się proces o udział w serii zamachów terrorystycznych skierowanych przeciw muzułmanom. Thakur publicznie nazwała patriotą Nathurama Godsego, zabójcę Mahatmy Gandhiego. Premier Modi publicznie odciął się od tych słów, lecz posłanka wciąż jest członkiem partii.

Nowa Lok Sabha ma rekordową liczbę kobiet. Jest ich 78, czyli o 12 więcej niż w poprzedniej izbie niższej. Wciąż to jednak najmniej w regionie. Posłanki stanowią ledwie 14 proc. ogólnej liczby posłów, podczas gdy w Pakistanie jest to 21 proc., a w Bangladeszu 20 proc. Na końcu w tej klasyfikacji jest Sri Lanka z 6 proc.

Wybory wygrała koalicja pod przewodnictwem BJP, która zdobyła łącznie 350 mandatów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl