PiS wygrywa ostatnie sondaże. Wiosna ledwie przekracza próg, Konfederacja bez mandatów

  

43 proc. badanych, którzy zamierzają wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego, oddałoby głos na kandydatów Prawa i Sprawiedliwości, 28 proc. - na kandydatów Koalicji Europejskiej. Zamiar głosowania deklaruje 67 proc. respondentów - wynika z sondażu CBOS.

Głosowanie na Prawo i Sprawiedliwość zadeklarowało 43 proc. ankietowanych, którzy wyrazili zamiar udziału w wyborach; w porównaniu z poprzednim badaniem oznacza to wzrost o 2 pkt. proc.

Na drugim miejscu, z poparciem 28 proc. (plus jeden 1 pkt. proc. w stosunku do sondażu z kwietnia) znalazła się Koalicja Europejska, którą tworzą: PO, PSL, SLD, Nowoczesna i Zieloni.

Według sondażu ruch Kukiz'15, który może liczyć na 6-proc. poparcie, to oznacza wzrost o 3 pkt. proc. w porównaniu z poprzednim badaniem. 5 proc. badanych (wzrost o 1 pkt. proc.) deklaruje poparcie Wiosny Roberta Biedronia.

Konfederacja Korwin Braun Liroy Narodowcy może - według sondażu - liczyć na 3-proc. poparcie, co oznacza wzrost o 1 pkt. proc. Na Lewicę Razem - Partię Razem, Unię Pracy, Ruch Sprawiedliwości Społecznej głosować chce 1 proc. badanych (bez zmian).

Zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego interesuje się blisko dwie trzecie dorosłych Polaków (63 proc). Od kwietnia odsetek zainteresowanych tymi wyborami zwiększył się o 7 pkt. proc. Brak zainteresowania wyborami do PE zadeklarowało w maju 36 proc. badanych, a 1 proc. badanych nie miało zdania w tej sprawie.

Głosowanie w nadchodzących wyborach deklaruje 67 proc. ankietowanych, o 7 pkt. proc. więcej niż w kwietniu. 15 proc. (bez zmian) badanych odpowiedziało, że raczej nie weźmie udziału w wyborach, a 18 proc. (spadek o 6 pkt. proc.) pytanych przez CBOS stwierdziło, że jeszcze nie wie, czy pójdzie do urn wyborczych.

CBOS przeprowadził sondaż w dniach 16-23 maja 2019 roku na liczącej 1138 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Zatrważający odsetek deklarujących chęć sprzedania głosu. Socjologowie wskazują na... niski wynik

/ pixabay.com/@janeb13

  

Z opublikowanego we wtorek sondażu Filii Gallupa wynika, że „11 proc. ankietowanych dorosłych obywateli Bułgarii jest gotowych sprzedać swój głos w nadchodzących w niedzielę wyborach samorządowych”. Socjologowie zgodnie wskazują, że to względnie niski odsetek.

81 proc. ankietowanych twierdzi, że nigdy nie sprzedałoby głosu, a 8 proc. nie jest w stanie zdecydować. 

Wśród tych, którzy z pewnością udadzą się na wybory, odsetek przyznających się do gotowości sprzedaży głosu wynosi jedną dziesiątą. Spekulacją jest szacowanie, ilu w rzeczywistości jest gotowych głosować za pieniądze lub pod przymusem, gdyż nie wszyscy przyznają się do tego

- wynika z badania.

Najwyższy odsetek osób deklarujących gotowość do sprzedaży głosu występuje w najuboższych grupach ludności, w tym wśród Romów, którzy stanowią według szacunków ok. 20 proc. ludności Bułgarii.

W środowisku romskim gotowość do sprzedaży głosu wynosi ok. 40 proc. Według autorów badania gotowość ta najwyższa jest wśród młodych i, jak wskazują socjolodzy, wynika z sytuacji demograficznej i coraz silniejszej gettoizacji Romów.

Innym czynnikiem zniekształcającym wyniki wyborów jest głosowanie pod przymusem. Odnotowano je w małych miejscowościach z jednym przeważającym pracodawcą, niezależnie czy jest to przedsiębiorstwo prywatne czy samorządowe. W ostatnich latach sygnalizowano wiele przypadków, kiedy miejscowej ludności grożono zamknięciem zakładu lub niewypłaceniem pensji za „nieprawidłowe” wyniki wyborów.

Cena głosu w obecnych wyborach według Gallupa wynosi 150-200 lewów (75-100 euro). Minimalna płaca w Bułgarii obecnie to 510 lewów (255 euro).

Zjawisko kupowania głosów pojawiło się w Bułgarii zaraz po transformacji politycznej z 1989 r. Objęło romskie dzielnice i małe miejscowości. Na początku rozdawano tam żywność, a później pieniądze. W niektórych dzielnicach romskich masowo umarzano rachunki za prąd. W środowiskach romskich pojawili się tzw. dealerzy, sterujący głosowaniem. Trudno powiedzieć, czy z dużych sił politycznych są takie, które nie korzystałyby z tej praktyki.

Kilka lat temu parlament zmienił kodeks karny i wprowadził penalizację sprzedaży i kupna głosu. Obecnie każdy spot wyborczy w radiu i telewizji obowiązkowo powinien kończyć się sformułowaniem: „Kupno i sprzedaż głosu są przestępstwami”. Według socjologów w pewnym stopniu ograniczyło to skalę zjawiska, ale jest ono dalekie od zniknięcia.

Sondaż przeprowadzono wśród 796 pełnoletnich obywateli w okresie od 4 do 11 października. Głosować na określonego kandydata za pieniądze praktycznie jest gotowych ok. 600 tys. z 5,5 mln obywateli uprawnionych do głosowania.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl