W Kazimierzy Wielkiej pada praktycznie bez przerwy od niedzieli. We wtorek przed północą na miasto spadła ściana wody - według meteorologów na metr kwadratowy lunęło wtedy od 150 do 200 litrów wody.

W czwartek rano wydawało się, że sytuacja powoli wraca do normy, ale popołudniowe opady spowodowały kolejne straty. Podtopione zostały kolejne gospodarstwa, m.in. w Kamieńczycach, Podolanach, Donatkowicach i Zięblicach. W związku z tym w czwartek po południu w całej gminie został ogłoszony alarm przeciwpowodziowy.

Pod wodą znalazło się m.in. główne miejskie rondo na skrzyżowaniu dróg wojewódzkich nr 776 (Busko-Zdrój - Kraków) i nr 768 (Jędrzejów - Koszyce). Zalane zostały posesje i ulice w pobliżu ronda. Znacznie podniósł się poziom przepływającej przez miasto i wpadającej do Nidzicy Małoszówki.

Jak przekazał Bodzioch, w piątek rano do Kazimierzy Wielkiej dotarła fala wody z pobliskich Kamieńczyc, Gunowa i Skorczowa. "Ona jest większa niż ta pierwsza fala (...). Kazimierza Wielka jest w takiej zlewni, gdzie z kilku pagórów ta woda w takich ilościach dotarła do miasta" – powiedział burmistrz.

W wyniku nawałnic w Kazimierzy Wielkiej poszkodowanych zostało przynajmniej 35 posesji. "Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej ma już rozpoznanie co do pomocy finansowej, bo takie wsparcie – ponad 200 tys. zł – mamy zadeklarowane od pani wojewody i te 35 osób tę pomoc będzie mogło otrzymać" – zaznaczył Bodzioch.

Dodał, że w mieście głównie zalane są drogi wojewódzkie, natomiast w gminie zostało zniszczonych 30 odcinków dróg.

Starosta kazimierski Jan Nowak przekazał, że po czwartkowych opadach sytuacja pogorszyła się w miejscowościach Bejsce, Skalbmierz, częściowo Opatowcu i Czarnocinie, gdzie miejscami nieprzejezdne są drogi wojewódzkie nr 768 i 776. "Teraz w ciągu dnia ta sytuacja się poprawia, woda schodzi i według mojej oceny, jeżeli by nie padało, to do końca dzisiejszego dnia ta woda powinna zejść na tyle z dróg wojewódzkich, że ruch komunikacyjny zostanie przywrócony" – powiedział Nowak.

Dodał, że władze powiatu najbardziej obawiają się głównej fali na Wiśle, do której dopływa przepływająca przez powiat Nidzica. "Kulminacja tej fali uważamy, że dotrze do nas za dwa dni, więc teraz wzmacniamy nasilenia wałowe na Nidzicy" – zaznaczył starosta.

W piątek utrzymuje się alert hydrologiczny trzeciego, najwyższego stopnia dla czterech regionów: Śląska, Małopolski, Podkarpacia i Świętokrzyskiego. Oprócz tego woj. śląskie i małopolskie są objęte ostrzeżeniem drugiego stopnia przed silnym deszczem z burzami.

Od środy w południowej Polsce z powodu intensywnych opadów deszczu dochodzi do podtopień. Jak podała Komenda Główna Straży Pożarnej, w piątek rano stany alarmowe na wodowskazach były przekroczone w 37 miejscach, a w 92 miejscach były przekroczone stany ostrzegawcze. Od wtorku straż pożarna ze względu na warunki pogodowe wyjeżdżała 6200 razy. Tylko od północy z czwartku na piątek interweniowała ponad 220 razy.