Zainteresowało nas to, co zwykle jest skreślane przez reżyserów, kiedy realizują "Czarownice z Salem", czyli esejowość didaskaliów, czy też ostentacyjna obecność narratora

– powiedział dziennikarzom dramaturg szczecińskiego spektaklu Radosław Paczocha. Jak wyjaśnił, Arthur Miller "napisał dwa teksty w jednym".

Napisał klasyczny dramat, a pomiędzy kolejnymi scenami i aktami wtrącił bardzo rozbudowane didaskalia, które chwilami są esejami na temat władzy; są częstokroć streszczeniem faktów, które działy się w tym konkretnym miasteczku w XVII w.

 – zaznaczył dramaturg.

Podkreślił, że twórcy szczecińskiego spektaklu "nie przerabiają" tekstu Millera.

Staramy się mu nadać sprawniejszą formę teatralną, choć jest to bardzo dobrze napisany tekst i nie wymaga wielu zabiegów – to raczej skróty, interwencje, które wynikają z naszego spojrzenia na dramat

 – wskazał Paczocha.

Reżyser spektaklu Adam Orzechowski zaznaczył, że twórcy próbują "znaleźć współczesne konotacje" tekstu. Dodał, że ma wrażenie, iż jest on "bardzo ideologiczny".

Moim zdaniem – niestety – tematy poruszane przez Millera bardzo łatwo odnaleźć w naszej rzeczywistości. Miller mówi o państwie teokratycznym, o nadużyciu religii czy wręcz jej wypaczaniu. (…) To wszystko może być bardzo współczesne i może być czymś bolesnym dla nas

 – powiedział Orzechowski.

Napisane w 1952 r. "Czarownice z Salem "nawiązują do rozgrywających się w amerykańskim miasteczku w 1692 r. procesów o czary. Dramat Millera napisany został jako alegoria panującego w Stanach Zjednoczonych maccartyzmu - akcji śledzenia i przeciwdziałania "infiltracji komunistycznej" w latach 50. ubiegłego wieku. Szczecińska premiera "Czarownic z Salem" odbędzie się w niedzielę o godz. 19 na dużej scenie Teatru Współczesnego.