Sobotni marsz w obronie wolnych mediów i telewizji Trwam był wielkim triumfem Polski obywatelskiej, świadomej swoich praw i chcącej je egzekwować. Demonstracji 100 tys. osób, lub niewiele mniej, nie da się już ignorować.

Całkiem niedawno podczas jednej z debat pewien telewizyjny dyrektor karierowicz przekonywał, że TV Trwam ogląda zaledwie 6 tys. ludzi i miejsce na multipleksie po prostu jej się nie należy. Takich andronów płynących z telewizji, w których obronie nie zebrałoby się pewnie i sto osób, było wiele. Ale teraz ich autorzy musieli zamilknąć.

Jest oczywiste, że nie da się utrzymać decyzji KRRiT i TV Trwam znajdzie się na cyfrowym multipleksie – siła sobotniej demonstracji i dwóch mln podpisów nie podlega dyskusji. Ale to nie koniec bitwy o wolność słowa w Polsce. To początek walki o to, by w TVP zamiast partyjnej publicystyki i informacji panował pluralizm poglądów i rzetelne wiadomości. By telewizje komercyjne zaczęły działać wedle tego, co w decyzjach koncesyjnych mają zapisane – prawdziwie i obiektywnie informować. Polacy chcą wolnych mediów. W sobotę dobitnie dali temu wyraz.

I jestem przekonana, że jeśli się nie zatrzymają, osiągną cel.