- Zakładam, że idziemy łeb w łeb z Koalicją Europejską, wszystko będzie zależeć od mobilizacji

 - powiedział we wtorek Bielan w programie "Gość Wiadomości" w TVP Info.

Przypomniał, że w wyborach do PE w 2014 r. Platforma Obywatelska pokonała Prawo i Sprawiedliwość 0,35 procenta głosów (PO otrzymała 32,13 proc. poparcia; PiS - 31,78 proc. - PAP).

Według niego podobnie może być w tegorocznych wyborach europejskich.

- Naprawdę bardzo niewielką przewagą głosów jedno albo drugie ugrupowanie, jeden albo drugi obóz, może rozstrzygnąć te wybory na swą korzyść i być na tej uprzywilejowanej pozycji przed wyborami do Sejmu

- powiedział wicemarszałek Senatu, który sam ubiega się o mandat europosła w okręgu mazowieckim.

Zwrócił ponadto uwagę, że przed pięcioma laty w wyborach do PE frekwencja była niska (według danych PKW 23,82 proc.), a dodatkowo różniła się w zależności od okręgu wyborczego - najwyższa była wówczas w Warszawie, niższa w mniejszych miastach.

- Jeżeli będziemy mieć takie duże różnice frekwencyjne, jeżeli mieszkańcy mniejszych miejscowości, mieszkańcy wsi nie pójdą tłumnie do wyborów to Koalicja Europejska absolutnie może te wybory wygrać i możemy jesienią mieć już rząd Grzegorza Schetyny i Roberta Biedronia

 - powiedział polityk.