Amerykanie wydadzą książkę Wańkowicza?

/ Władysław Miernicki [Public domain]

  

- Być może kolejnym rozdziałem biografii książki Melchiora Wańkowicza „Bitwa o Monte Cassino” będzie jej amerykańskie wydanie – mówi Aleksandra Ziółkowska-Boehm.

Wydała Pani w Stanach Zjednoczonych książkę o Melchiorze Wańkowiczu. Teraz idzie Pani za ciosem i stara się o publikację w USA po angielsku „Bitwy o Monte Cassino”.

Aleksandra Ziółkowska-Boehm: Amerykańskie wydawnictwo Lexington Books opublikowało książkę „Melchior Wańkowicz Poland’s Master of the Written Word”. Książka miała dwa wydania – w roku 2013 i w 2017 r., jedno w twardej okładce i drugie w miękkiej. Jest dostępna w wielu bibliotekach naukowych nie tylko w USA i Kanadzie, ale także w Nowej Zelandii, Australii, Ekwadorze, Kolumbii, na Hawajach, Meksyku, w Niemczech, Włoszech.

Jak do tego doszło?

Amerykański wydawca dość długo zastanawiał się, gdy zaproponowałam książkę o znanym polskim pisarzu, autorze "Bitwy o Monte Cassino", "Ziela na kraterze", "Szczenięcych lat". Niestety niewiele mu to mówiło. Wańkowicz nie był znany w Stanach, nie ukazała się tam żadna z jego książek. Napisałam do wydawcy o tym, że Wańkowicz był ceniony, popularny, kochany przez czytelników i to zarówno ze względu na tematykę książek, jak i jego barwną, wspaniałą osobowość. W tym liście nazwałam go „polskim Hemingwayem”. To określenie spodobało się wydawcy. Poprosił, bym napisała w książce właśnie o „polskim Hemingwayu”. Tak też zrobiłam. I książkę tę otwiera – jako przykład pisarstwa Wańkowicza – tłumaczenie fragmentu „Bitwy o Monte Cassino”, w którym pisarz przywołuje żołnierzy wszystkich narodowości, które brały udział w tej bitwie.

Kto dokonał tego przekładu?

Tłumaczem jest profesor Charles S. Kraszewski. Jego dziadkowie byli emigrantami z Polski. Profesor jest też poetą, znawcą twórczości T.S. Eliota, autorem książek eseistycznych, m.in. esejów o Zbigniewie Herbercie. Od lat też zajmuje się przekładami na język angielski poezji polskiej, czeskiej, słowackiej. Tłumaczy też z greki i łaciny. Jest autorem przekładu na język angielski „Dziadów” Adama Mickiewicza. Jego działalność translatorska została uhonorowana w roku 2013 nagrodą londyńskiego Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Dwukrotnie też, z uwagi na swoją pracę tłumacza, otrzymał stypendium Fulbrighta.

A zatem fragment „Bitwy o Monte Cassino” przetłumaczony przez prof. Kraszewskiego zachęcił wydawnictwo Lexington Books?

Tak się szczęśliwie stało. Amerykański wydawca zainteresowany jest publikacją po angielsku „Bitwy o Monte Cassino”. Czeka na przekład książki. Mam nadzieje, że podtrzyma swoją propozycję, bo sprawa już ciągnie się już dość długo.

Dlaczego?

Tłumacz rozpoczął pracę, ale należy z nim podpisać umowę, uzgodnić honorarium. Nie jest ono wygórowane, w przybliżeniu na złotówki wynosi ok. 40 tys. zł. A przecież „Bitwa o Monte Cassino” to obszerna książka, wymagająca od tłumacza dużej erudycji, znajomości historii, tajników reportażu, no i wrażliwości na „wańkowiczowski” język. Jan Bielatowicz, pisarz emigracyjny, porównywał Wańkowicza do króla amerykańskich korespondentów wojennych – Ernie Pyle’a, którego korespondencje drukowało 266 dzienników i 110 tygodników. Bielatowicz pisał, że „dla Amerykanów wojna to dramaty jednostki, dla nas – dramaty narodu. Książka Wańkowicza to jest dramat narodu, a żołnierze są tylko statystami, widać ich jednak w walce bardzo blisko, wyraźnie, prawdziwie”

Może Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego albo Instytut Książki mogłyby pomóc sprawie przekładu „Bitwy o Monte Cassino”?

Pani Minister dr Magdalena Gawin, historyk, eseistka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która jest wielbicielką twórczości Wańkowicza, sprzyja serdecznie idei tłumaczenia tej jednej z najbardziej znanych książek Melchiora Wańkowicza. Na stałe mieszkam w Stanach Zjednoczonych i tam staram się o obecność polskiej literatury na amerykańskim rynku. Ale nie jestem zorientowana, jakie kroki należy poczynić, żeby zdobyć fundusze na przekład „Bitwy o Monte Cassino”, książki, która otworzyła w Polsce nowy rozdział wielkiego współczesnego reportażu wojennego.

„Bitwą o Monte Cassino” Wańkowicz wkroczył do polskiej literatury faktu ze swoim doświadczeniem reporterskim i talentem, dając książkę zupełnie nowatorską. Tworzył ją, zbierając materiały „na gorąco”, w czasie toczących się przez dwa tygodnie walk. Dotarł do każdej kompanii, każdego plutonu, weryfikował dane, sprawdzał w dowództwach, wśród żołnierzy.

Jak wspominał fotograf Stanisław Gliwa, który robił zdjęcia podczas bitwy, „Wańkowicz pisał szczegółowo o topografii terenu bitwy, użytych środkach bojowych, planach strategicznych dowództwa, sam lazł pod ogień, byle tylko osobiście doświadczyć i na własne oczy zobaczyć walki na pierwszych liniach front”. Gliwa jako artysta-grafik odegrał też ogromną rolę w powstaniu książki: gromadził fotografie, odwiedzał wspaniałe zaopatrzone archiwa alianckie, korzystał z fotografii robionych przy II Korpusie. W sumie Gliwa wybrał około sześć tysięcy zdjęć i dopiero z nich dokonywał selekcji. Książka tchnie prawdą, choć nie jest montażem ani relacją, ani zbiorem dokumentów, jest po prostu obrazem wielkiej bitwy.

 „Bitwa o Monte Cassino” miała wiele wydań i rozmaicie była przyjmowana, inaczej na emigracji, inaczej w kraju.

Szczegółowo przedstawiam to w opublikowanej przez PIW książce „Wokół Wańkowicza”, która znajdzie się teraz Targach Książki. To długa historia. Książka przyniosła pisarzowi sławę, ale też wywołując kontrowersje, przysporzyła wiele goryczy. Był krytykowany zarówno za skrócone powojenne wydanie w kraju, jak i za wcześniejsze, emigracyjne.

Wańkowicz wraz z II Korpusem Wojska Polskiego dotarł do Egiptu, następnie do Włoch, gdzie w latach 1945-1946 w Rzymie i Mediolanie powstała trzytomowa „Bitwa o Monte Cassino” wydana przez Wydawnictwo Oddziału Kultury i Prasy II Polskiego Korpusu. Było to pierwsze, tzw. rzymskie wydanie książki. W PRL po raz pierwszy książka ze skrótami wydana została w 1957 r. nakładem Ministerstwa Obrony Narodowej jako „Monte Cassino”, z dodrukiem w 1958 r. Miała wiele wydań: 1972, 1976, 1978, 1984.

Na 25-lecie bitwy, w 1969 r., wydano skrót w formie małej książki jako „Szkice spod Monte Cassino”. Książeczka weszła do lektur szkolnych i w latach 1969-1999 miała dalszych 16 wydań. W 1989 r. w pełnym wydaniu, bez skrótów opublikował ją IW PAX pod oryginalnym tytułem „Bitwa o Monte Cassino”. Także w 1989 r. wyd. MON wydało reprint trzytomowego wydania rzymskiego. Najnowsze wydanie ukazało się w 2009 r. także bez skrótów w ramach w 16-tomowej serii Dzieł wszystkich Melchiora Wańkowicza w Wydawnictwie Prószyński i S-ka ze wstępem Normana Daviesa.

Wypada, zatem życzyć, aby do tych losów książki mogła Pani dopisać rozdział amerykański.

Dr Aleksandra Ziółkowska-Boehm jest polską pisarką, od 1990 r. mieszka w Stanach Zjednoczonych. W latach 1972-74 była asystentką i sekretarką Melchiora Wańkowicza; pisarz zadedykował jej „Karafkę La Fontaine’a” i zapisał w testamencie swoje archiwum. Opublikowała 20 książek w Polsce i 12 w języku angielskim w Ameryce. Jest m.in. członkiem zarządu powstałej w 2001 r. Fundacji im. Stefana Korbońskiego w Waszyngtonie i jurorem nagrody literackiej londyńskiego Związku Pisarzy na Obczyźnie.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Szlak na Giewont uszkodzony

/ dzideklasek

  

Czwartkowa burza z silnymi wyładowaniami atmosferycznymi spowodowała zniszczenie łańcuchów i kotw zamontowanych w celu ułatwienia wejścia na kopułę szczytową Giewontu. Pioruny rozsadziły również skały na szlaku.

"Wiemy już, że zniszczeniu uległy sztuczne ułatwienia, kotwy i łańcuchy. Pioruny również rozsadziły skały, tak że nawierzchnia będzie wymagała uporządkowania. Niezależnie od czwartkowego zdarzenia na wrzesień był planowany remont szlaku. W tej chwili na pewno zmieni się jego zakres. Trudno nam w tej chwili powiedzieć coś więcej. Nasze służby zabezpieczyły teren, na bieżąco sprawdzają ten rejon. Otworzymy go wtedy, kiedy uznamy, że jest bezpiecznie"

– powiedziała PAP Paulina Kołodziejska z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Łańcuchy ubezpieczające wejście na szczyty często przyciągają wyładowania atmosferyczne i często są zrywane po uderzeniu. 15 metrowy stalowy krzyż na szczycie Giewontu dodatkowo podnosi ryzyko uderzenia pioruna. To punkt szczególnie narażony na wyładowania atmosferyczne.

Podczas czwartkowej burzy w Tatrach zostało poszkodowanych ponad 140 turystów przebywających w okolicach Giewontu i Czerwonych Wierchów. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne spowodowały śmierć czterech osób, w tym dwojga dzieci. Po słowackiej stronie gór od uderzenia pioruna zmarł czeski turysta.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl