W Legionowie powstanie szpital wojskowy

/ Twitter/ MON

  

Obchodząc setną rocznicę nadania nazwy miastu Legionowo nawiązujemy do tradycji, a dla wojska i mieszkańców budujemy nowy szpital wojskowy, który będzie dostępny dla wszystkich mieszkańców - mówił w niedzielę na pikniku wojskowym minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Według niego obecnie dbanie o niepodległość, to inwestycje w rozwój miasta - m.in. jego decyzja o budowie w Legionowie szpitala - filii Wojskowego instytuty Medycznego. "To inwestycja nie tylko dla legionowian i wojska, ale też dla mieszkańców okolicznych miejscowości" - zaznaczył.

Podał, że inwestycja jest obecnie na etapie składania do starosty wniosku o pozwolenie na budowę.

100 lat temu nazwę Legionowo na cześć Legionów Józefa Piłsudskiego nadał koszarom Jabłonna gen. bryg. Bolesław Roja - dowódca Inspektoratu Piechoty Legionów. Nazwa miała oddać hołd żołnierzom Legionów walczącym o wolność ojczyzny w latach 1914-17. Od 1930 r. nazwę tę przyjęła gmina Legionowo, a od 1952 r. miasto Legionowo.

Pierwszy raz Legionowo pojawiło się jako nazwa osady polowej Komendy Legionów Polskich w trakcie I wojny światowej na Polesiu, zbudowanej podczas długotrwałych walk pozycyjnych kampanii wołyńskiej.

Szef MON odznaczył w niedzielę złotymi medalami "Za zasługi dla obronności kraju" legionowian: kombatanta drużyn strzeleckich gen. bryg. Stanisława Mandykowskiego, dziekana legionowskiego ks. Lucjana Szcześniaka, Henryka Matuszewskiego - pomysłodawcy i organizator konkursu historycznego dla młodzieży pt: "Legiony a niepodległość Polski" i działacza samorządowego i edukacyjnego Wojciecha Jeute.

Pamiątkowe ryngrafy Wojska Polskiego otrzymali wojskowi sportowcy m.in. lekkoatletka szer. Sofia Ennauoui.

Podczas pikniku mieszkańcy i goście miasta mogli spotkać się z żołnierzami i zobaczyć prezentacje kilkunastu sztuk ciężkiego sprzętu wojskowego m.in. czołgi Leopard, PT-91 Twardy oraz Rosomaki, a także wyrzutnie rakietowe WR-40 Langusta, samobieżne armatohaubice Krab i Dana, moździerze samobieżne Rak oraz samobieżny przeciwlotniczy zestaw rakietowy Poprad.

Na kilkudziesięciu stoiskach promocyjnych prezentowały się jednostki wojskowe, m.in GROM pokazujący wyposażenie specjalne, rodzaje wojsk, m.in. Żandarmeria Wojskowa z symulatorem dachowania, ale też inwestor szpitala - Wojskowy Instytut Medyczny, czy legionowska szkoła policji.

Organizatorzy zapewnili też atrakcje dla dzieci, występy orkiestr dętych oraz tradycyjną wojskową grochówkę i poczęstunek z grilla, a także chleb na bieżąco przygotowywany w polowej piekarni.

Piknik poprzedziła msza święta w kościele pw. św. Józefa Oblubieńca NMP w intencji Wojska Polskiego i miasta. Uświetniał ją Chór Reprezentacyjny Wojska Polskiego. Później ulicami miasta przemaszerowały kolumny z orkiestrą wojskową i pododdziałami wojska ulicami Legionowa. Przy rondzie przed UM Legionowo przed pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego złożono kwiaty.

Z estrady zespół reprezentacyjny Wojska Polskiego wykonywał wojskowe pieśni, ale też znane wszystkim polskie standardy muzyki popularnej i filmowej.

Mieszkający w Legionowie Błaszczak w grudniu ub.r. jako szef MON podpisał z Wojskowym Instytutem Medycznym w Warszawie umowę na budowę szpitala wojskowego w tym mieście.

Nowy szpital ma przyjmować jednocześnie do 90 pacjentów i mieć oddziały intensywnej terapii, chorób wewnętrznych, kardiologiczny, okulistyczny, ginekologiczno-położniczy i chirurgiczny, a blok operacyjny ma się składać z dwu sal operacyjnych. Szpital ma mieć pięć kondygnacji i podziemny parking.

Termin podpisania umowy z wykonawcą oraz rozpoczęcie robót budowlanych są planowane na trzeci tydzień października, koniec budowy pierwotnie zaplanowano na 2022 r. Zatrudnienie ma znaleźć tam prawie 250 osób - lekarzy, pielęgniarek oraz personelu medycznego i pomocniczego. Pieniądze na budowę - koszt ma wynieść ok. 150 mln zł - przeznaczył resort obrony oraz samorządy.

Budynek ma być położony przy istniejącej w mieście Wojskowej Specjalistycznej Przychodni Lekarskiej, która nadal będzie działała i oprócz wojskowych ma być dostępny dla wszystkich mieszkańców Legionowa i regionu.

Wojskowy piknik, to kolejny element obchodów 100-lecia nadania nazwy Legionowo - przed tygodniem legionowianie uczestniczyli w zorganizowanym przez urząd miasta pikniku na stadionie miejskim

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

„Najadłeś się krabów z Fukushimy!” Na jaw wychodzą szokujące fakty po wybuchu na poligonie w Rosji

/ pixabay.com/CC0/TheDigitalArtist

  

Na jaw wychodzą kolejne fakty związane z wybuchem na poligonie na północy Rosji. Lekarze informowali, że nie wiedzieli, iż mają do czynienia z osobami napromieniowanymi, a kolejne stacje badające stan promieniowania radioaktywnego w tajemniczy sposób zamilkły. Dziś rosyjska redakcja BBC informuje, że z napromieniowanymi kontakt mogło mieć nawet ok. 90 osób.

BBC powołuje się na dwóch pracowników szpitala klinicznego w Archangielsku, zaznajomionych z tym, w jaki sposób udzielano pomocy poszkodowanym. Zastrzegli sobie anonimowość.

Z poszkodowanymi kontaktowali się m.in. przedstawiciele służb medycznych, lotniczego pogotowia ratunkowego, lekarze, personel karetek. Nikt z tych 90 osób nie został poinformowany o napromieniowaniu - twierdzą źródła BBC.

Według nich trzech poszkodowanych w wybuchu trafiło do szpitala klinicznego, a kolejnych trzech do szpitala miejskiego, który jest wyposażony w sprzęt do leczenia napromieniowania. Według rozmówców BBC lekarze zdali sobie sprawę z tego, że pacjenci są ofiarami napromieniowania, w ciągu godziny od przyjęcia.

Podczas trwającej operacji na miejscu zjawili się kontrolerzy poziomu promieniowania, którzy "w strachu wybiegli z sali operacyjnej" - relacjonował rozmówca portalu Meduza. Później powiedziano lekarzom, że poziom promieniowania beta wykracza poza skalę.

[polecam:https://niezalezna.pl/284351-tajemniczy-wybuch-w-rosji-osrodki-mierzace-promieniowanie-przestaja-przekazywac-dane]

Rozmówca portalu przekazał też, że tego dnia na sali przyjęć, gdzie przywieziono poszkodowanych, byli również inni pacjenci, w tym kobiety w ciąży i nastolatkowie. Salę przyjęć zamknięto dopiero po godzinie od przyjazdu poszkodowanych w wybuchu.

Dzień po zdarzeniu - 9 sierpnia - poszkodowanych przewieziono do Moskwy. Po ich wyjeździe wojskowi przeprowadzili dezaktywację w salach operacyjnych i w sali przyjęć oraz skosili trawę na terytorium szpitala. Również zdemontowano i wywieziono wszystkie radioaktywne przedmioty, w tym wannę, w której myto poszkodowanych, wywieziono odzież rannych i nosze. Część sprzętu, którego nie poddano dezaktywacji, wywieziono ze szpitala wojskową ciężarówką.

"Nasze salowe potrzebowały wskazówek, to proste kobiety ze wsi, chwytały te worki (z przedmiotami) i wynosiły je naręczem, i to nie przez jeden dzień, a przez dwa! A to wszystko promieniuje. Ktoś mógłby chociaż powiedzieć: przestańcie, nie dotykajcie tego"

- mówił rozmówca BBC.

Źródło portalu Meduza utrzymuje, że pracownicy medyczni zostali "oszukani", ponieważ powiedziano im, że przywiezieni do szpitala pacjenci są zdezaktywowani i nie stanowią zagrożenia. Lekarze nie mieli masek ani specjalnej odzieży, szukali naprędce środków ochronnych, na przykład maski znaleziono na wyposażeniu załogi śmigłowców. Wydarzenia w szpitalu rozmówca BBC określił jako "chaos".

Jednemu z lekarzy szpitala, do którego trafili poszkodowani, powiedziano, że stwierdzona w jego organizmie obecność radioaktywnego cezu-137 jest konsekwencją... wyjazdu do Tajlandii.

"Gdzie Tajlandia, tam i Japonia. Po prostu najadłeś się tam 'krabów z Fukushimy'" - usłyszał lekarz podczas badania w państwowym szpitalu im. Awetika Burnaziana w Moskwie, specjalizującym się w leczeniu chorób popromiennych. Powiedział o tym portalowi Meduza jego kolega, który poprosił o nieujawnianie jego tożsamości.

[polecam:https://niezalezna.pl/284189-po-wybuchu-w-rosji-osrodki-monitorujace-promieniowanie-zamilkly-to-bardzo-dziwny-zbieg-okolicznosci]

12 sierpnia - cztery dni po zdarzeniu na poligonie - do szpitala przyjechali przedstawiciele ministerstwa zdrowia. Według rozmówcy Meduzy nie zaprzeczali, że lekarze zostali napromieniowani podczas pomagania poszkodowanym i oświadczyli, że zapłacą im za to za nadgodziny - ok. 100 rubli za godzinę (6 zł). Medycy wojskowi, którzy przyjechali na miejsce, nie weszli na oddziały, na które trafiły osoby po wybuchu.

Lekarz obwodu archangielskiego poinformował Meduzę, że wojskowi skonfiskowali całą dokumentację mówiącą o tym, że przywieziono do nich osoby napromieniowane.

Według portalu The Moscow Times Federalna Służba Bezpieczeństwa zmusiła lekarzy do podpisania dokumentu o zachowaniu poufności. Potwierdziły to źródła BBC.

Prezydent Rosji Władimir Putin w środę zapewnił, że wypadek na poligonie pod Siewierodwińskiem na północy Rosji nie stanowi żadnego zagrożenia i poziom promieniowania pozostaje w normie.

Powszechnie uważa się, że na poligonie wybuchł korzystający z nuklearnego źródła energii silnik pocisku manewrującego o prędkości hiperdźwiękowej Buriewiestnik (Skyfall). Rosyjski resort obrony do tej pory tego nie potwierdził.

[polecam:https://niezalezna.pl/284351-tajemniczy-wybuch-w-rosji-osrodki-mierzace-promieniowanie-przestaja-przekazywac-dane]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl