Bronisław Komorowski w jednym ze swoich słynnych przemówień twierdził, że "z góry widać lepiej". Być może tak samo uznał poseł Sławomir Nitras, który tym razem zdecydował się oglądać marsz z odkrytego autobusu. Miał tam doskonały punkt obserwacyjny, by zarządzać idącymi. A dobry dyrygent był w tym przypadku na wagę złota, ponieważ - choć warszawski ratusz twierdził, że maszerujących było 45 tysięcy - to jednak kamery z podnośników pokazywały zupełnie coś innego.

Dlatego Nitras postanowił popędzić trochę ludzi, idących obok pojazdu, na którym stał. Po to, by zrobić efekt "rozciągnięcia" marszu i optycznie go powiększyć.

"Inaczej ludzie się ścisną. Musimy pokazać, że..."

- mówi Sławomir Nitras, żwawo gestykulując. Nie wszyscy jednak zrozumieli jego intencje. Zapanowała konsternacja, aż w końcu...

"To co, mają zejść?"

- pyta jeden z maszerujących.

"Nie, idźcie szybciej"

- zarządził poseł Platformy Obywatelskiej.