Kluzik-Rostkowskiej kłopoty z matematyką? „Trudno jest mi policzyć, ile jest tutaj ludzi”

Joanna Kluzik-Rostkowska / twitter.com/Platforma_org

  

Sądząc po relacjach Platformy Obywatelskiej, można odnieść wrażenie, że w marszu uczestniczą istne tłumy, jednak rzut oka na szerszy kadr pokazuje, że frekwencja ewidentnie nie dopisała. Tymczasem Joanna Kluzik-Rostkowska otwarcie przyznaje, że ludzi na marszu jest tak dużo, że nie jest w stanie ich policzyć... Cóż za szczere wyznanie, zwłaszcza w przypadku byłej minister edukacji narodowej.

Po godz. 12:00 na pl. Bankowym w Warszawie zebrali się uczestnicy organizowanego przez Koalicję Europejską marszu „Polska w Europie”. Frekwencja jednak ewidentnie nie dopisała.
 
Marsz Koalicji Europejskiej (współtworzonej m.in. przez PO, PSL, Nowoczesną, SLD i Partię Zieloni) wyruszy z pl. Bankowego i przejdzie na pl. Konstytucji. Na obu placach są ustawione sceny, na których planowane są wystąpienia m.in. liderów Koalicji Europejskiej.

W marszu udział bierze również szef Rady Europejskiej Donald Tusk, a także byli prezydenci: Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. Zgromadzeni mają ze sobą biało-czerwone i unijne flagi, a także transparenty z symbolami partii i organizacji współtworzących Koalicję Europejską.


 
Innego zdania jest Joanna Kluzik-Rostkowska, która najwyraźniej próbuje czarować rzeczywistość i przekonuje, że na marszu zjawiły się niezliczone tłumy.
 
Stoję w tym miejscu od 15 minut czekając na koniec tego marszu. Nie widzę ciągle końca marszu nie widzę. Trudno jest mi policzyć, ile jest tutaj ludzi, ale naprawdę jest nas tak wiele - to jest naprawdę budujące. [...] Idziemy, idziemy, idziemy - końca nie widać.
- przekonuje Kluzik-Rostkowska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Twitter

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wojska amerykańskie opuściły miasta kontrolowane przez Kurdów. Na miejscu syryjscy żołnierze

/ US army - zdjęcie ilustracyjne / skeeze; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Nasze wojska na dobre opuściły kontrolowane przez Kurdów miasta Ar-Rakka i As-Saura na północy kraju – poinformowało w środę dowództwo amerykańskiej armii w Syrii. Wcześniej do Ar-Rakki wkroczyły wojska syryjskie, wspomagane przez siły rosyjskie.

Siły koalicyjne kontynuują swój cel, jakim jest wycofywanie się z północno-wschodniej Syrii. 16 października opuściliśmy cementownię Lafarge oraz miasta Ar-Rakkę i As-Saurę

- brzmi komunikat służby prasowej sił amerykańskich w Syrii.

Wcześniej syryjscy żołnierze, wspierani przez wojska rosyjskie, wkroczyli do położonego nad Eufratem miasta Ar-Rakka i zaczęli organizować tam punkty obserwacyjne.

Wkroczenie wojsk syryjskich do Ar-Rakki to efekt niedzielnego porozumienia, jakie zawarli Kurdowie z reżimem prezydenta Syrii Baszara el-Asada. W ramach tej umowy armia syryjska, wspierana przez siły rosyjskie, ma stawić czoło ofensywie Turcji w północno-wschodniej Syrii, kontrolowanej do tej pory przez siły kurdyjskie.

Ar-Rakka była stolicą kalifatu Państwa Islamskiego w latach 2014-17. Z rąk dżihadystów Kurdowie odbili ją w październiku 2017 roku przy dużym wsparciu sił amerykańskich.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl