Hennig-Kloska nie chciała udzielić odpowiedzi na pytanie dotyczące ujawnionych wczoraj skandalicznych praktyk tzw. seksedukatorek, które m.in. instruowały jak należy uczyć dzieci masturbacji.

Prowadzący program Jacek Łęski pytał czy Nowoczesnej chodzi o taką właśnie edukację seksualną, jak widać było na filmie?  

"Chciałabym, żebyśmy uczyli dzieci, jak postępować w takich przypadkach, kiedy stają się ofiarami przestępców seksualnych"

- odpowiedziała wymijająco poseł Nowoczesnej. 

Kiedy jednak Łęski nalegał, by odniosła się konkretnie do skandalicznego filmu, Hennig-Kloska się mocno zdenerwowała, mówiąc, że nie pozwolono jej na dokończenie myśli.

Kiedy redaktor Łęski przekazał głos poseł Mirosławie Stachowiak-Różeckiej (PiS), Hennig-Kloska opuściła studio telewizyjne.

- Taka rozmowa o pedofilii nie ma sensu. Pan mi nie daje dojść do słowa, przerywa na każdym kroku


- oświadczyła wychodząc polityk Nowoczesnej.