W ramach Nowego Jedwabnego Szlaku (inaczej: One Belt One Road), tj. projektu wymiany handlowej między Europą i Chinami, głównie przy pomocy połączeń kolejowych, w 2018 r. przejechało łącznie 6,3 tys. pociągów – poinformował Czesław Warsewicz, prezes PKP Cargo.  W tym 57 proc. stanowiły przejazdy z Chin do Europy, a 43 proc. – w odwrotnym kierunku – zauważył prezes.

Wymiana handlowa Chin z Europą rośnie

– Co istotne, w porównaniu z rokiem wcześniejszym owe 6,3 tys. pociągów stanowi wzrost aż o 70 proc. Jeszcze pięć lat temu w ciągu roku w obie strony przejechało tylko 300 pociągów. Świadczy to o tym, jak dynamicznie rośnie wymiana handlowa między Chinami i Europą. Dla naszego kraju najważniejsze jest, że obecnie ok. 80 proc. tych przewozów odbywa się przez nasz największy terminal w Małaszewiczach na granicy białoruskiej. Dla naszych klientów decydujące znaczenie odgrywa jak najkrótszy czas przejazdu, odpowiednia infrastruktura oraz cena. Chcemy wraz z naszymi partnerami z Europy Środkowej, by udało się skrócić czas przejazdu na całym odcinku z Chin do Europy, np. do niemieckiego portu w Duisburgu, z obecnych kilkunastu – do 10 i mniej dni

– dodał prezes.

W jego przekonaniu możliwe jest także co najmniej dwukrotne zwiększenie przepustowości terminalu w Małaszewiczach z obecnego poziomu 325 tys. TUE (kontenerów o długości 20 stóp, tj. 6,1 m) do 500–600 tys. TUE rocznie. Choć miejsce to ma potencjał do powiększenia obecnego poziomu przepustowości nawet 3–4 razy i takie inwestycje będą czynione w kolejnych etapach rozbudowy Małaszewicz. 

Na rynku panuje ostra rywalizacja

– Na tym rynku panuje ostra rywalizacja – mówił Dariusz Sikora, członek zarządu w spółce PKP Linia Hutnicza Szerokotorowa. – Wiele państw wolałoby, by szlaki transportowe z Chin do Europy omijały Polskę i wiodły np. przez Turcję, Rumunię, Kaliningrad czy Petersburg. My koncentrujemy się na wykorzystywania naszego potencjału wskutek eksploatowania prawie 400-km trasy szerokotorowej, która łączy kolejowe przejście graniczne polsko-ukraińskie Hrubieszów/Izow ze Sławkowem na Śląsku. Jesteśmy w stanie zwiększać długość przejeżdżających tam składów pociągów o połowę

– poinformował.

Według Radosława Pyffela, pełnomocnika zarządu PKP Cargo ds. rynków wschodnich, w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku jego firma utrzymuje stałe kontakty na poziomie centralnego rządu Chin, jak i rządów prowincjonalnych w tym kraju. – Chińczycy dostrzegają nasz potencjał w przewozach kolejowych, choć wciąż dominuje tu transport morski. Sam zaś projekt Nowego Jedwabnego Szlaku będzie kontynuowany także po 2021 r. To jest autorski projekt prezydenta Xi Jinpinga – dodał Pyffel. – Choć chińskie spółki eksportujące swoje towary do Europy są w dużej mierze dotowane przez państwo, coraz więcej tego typu spółek radzi sobie na rynku bez państwowej kroplówki.

– Hub kolejowy w Polce jest potrzebny – uważa Mirosław Antonowicz, członek zarządu PKP SA. – Transport kolejowy jest przecież tańszy niż lotniczy. Od nas samych zależy, jak bardzo wykorzystamy posiadany potencjał. Jestem przekonany, że taki potencjał w pełni wykorzysta terminal w Małaszewiczach.

Musimy dbać o konkurencyjność naszych terminali

– Dla zwiększania konkurencyjności naszych terminali kolejowych na przejściach granicznych należy jednocześnie dbać o finansowanie nakładów inwestycyjnych w tych obiektach. W razie powstania zaniedbań konkurencja za granicą stworzy bowiem u siebie nowe terminale

– stwierdził Krzysztof Niemiec, wiceprezes Track Tec. Wobec tego terminal w Małaszewiczach wymaga doinwestowania, gdyż tempo rozwoju przewozów z Chin stale rośnie – dodał.

Podobnie uważa Jana Pieriegud z katedry transportu w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej. Jej zdaniem największym zagrożeniem dla przechodzącego przez Polskę korytarza transportowego z Chin jest sam korytarz transportowy – jego niewydolna infrastruktura, przepustowość, sprawność odpraw.

Małaszewicze nie jest wąskim gardłem

Nie zgodził się z tymi opiniami prezes Czesław Warsewicz. – Małaszewicze to nie żadne wąskie gardło – ładunki przechodzą o czasie, nie zalegają. Ich obsługa odbywa się na bieżąco. Chcemy zwiększyć jego dzienną przepustowość z około 14 do 40–50 pociągów. Choć, rzecz jasna, daleko nam do wielkości terminalu kolejowego w Chicago, który obsługuje nawet 650 pociągów dziennie – stwierdził Czesław Małaszewicz. 

Według szefa PKP Cargo, jeżeli mamy do czynienia z powstawaniem zatorów podczas przejazdów z Chin do Europy, to znacznie częściej występują one na granicy chińsko-kazachskiej niż polsko-białoruskiej. – Chcemy zwiększyć naszą obecność w Chinach dla dalszego rozwoju PKP Cargo. Będziemy zakładać tam nasze przedstawicielstwo bądź stworzymy własną spółkę.

Radosław Pyffel przekonywał że potencjał naszego kraju w dziedzinie towarowego transportu kolejowego jest znaczący, ale o naszym dalszym sukcesie w tej branży w Europie decydować będzie jakość świadczonych przez nas usług. – Chcemy by była ona jak najwyższa – dodał.